monika
13.09.2010 16:01
Witam. Guza na szyi wyczułam w trakcie ciąży (w trzecim msc-u)Ale nic z tym nie robiłam.Poprostu myślałam że powiekszył mi sie węzeł chłonny od kaszlu. 19 czerwca 2007 urodziłam zdrowego synka(3950)Poród przeszłam bardzo dobrze. Nie miałam żadnych powikłań. Po porodzie przez pare miesięcy żle się czułam, bardzo traciłam na wadze. Tłumaczyłam sie tym, ze to od karmienia piersią. Poprostu, ze dziecko wyciąga ze mnie wytaminy i minerały.Pewnego dnia spuchła mi szyja i moja babcia zadzwoniła na pogotowie. Wzięli mnie do szpitala i tam skierowali mnie na oddział chirurgiczny na wycięcie węzła chłonnego z szyi do badania histopatologicznego . Badanie potwierdziło że mam ziarnice złośliwą . Chodziłam na chemioterapie. W trakcie leczenia moimi dziećmi ( Adrianek miał wtedy 5lat. Maciuś miał 11msc-y )zajmowała się moja babcia. Czasami było tak że moja babcia nie mogła zająć sie moimi dziećmi. Z Miejskiego ośrodka pomocy rodzinie zaproponowali mi opiekunke do dziecka na czas trwania chemioterapii . Leczenie kolejny raz przerwałam , bo ja potrzebowałam opiekunki do dzieci przez 2 dni a nie na 4 godz. opieka mi pozniej zaproponowała żebym zgodziła sie umieścić dzieci w placówce rodzinnej. Ja sie na to zgodziłam , bo dzieci miały być tylko tam w trakcie mojego leczenia co drogi tydzień w weekendy . Przez 2 msce tak było. Kolejny raz przerwałam leczenie , niestety z mojej winy. Swoje dzieci moglam odwiedzać dwa razy w miesiącu przez 1 godzine. Pozbawiono mnie praw rodzicielskich. Postanowieniem sądu było podjecie leczenia jeżeli chce odzyskać dzieci. Leczenie podjełam . Leczenie zakończyło sie pomyślnie. Od pażdziernika 2009 nie mam żadnych komórek rakowych. Założyłam sprawe o odzyskanie praw rodzicielskich nad dziećmi. Sprawa sie odbyła 23 marca 2010r. Dałam zaświadczenie od lekarza że leczenie jest zakonczone, tylko mam co 3 msc-e badania kontrolne u onkologa. Dzieci mi nie oddali. Pod koniec kwietnia 2010 poszlam odwiedzic swoje dzieci, bo tak mi wypadał termin odwiedzin. Niestety moich dzieci już tam nie było. Zostały adoptowane. Nie rozumię dlaczego mnie tak potraktowali. Przecież nie piłam alkocholu. Wychowywałam ich jak potrafiłam. Ja tylko zachorowałam , a w sadzie potraktowali mnie jak najgorszego śmiecia. Pisałam e-maile do telewizji, byłam w redakcji gazety. Z dziećmi nie widzę sie już 5 mscy. Nawet nie mam pojęcia gdzie są. Co sie z nimi dzieje. Najgorszemu wrogowi nie życze tego co ja przeżywam. Bardzo mi brakuje moich dzieci. Strasznie za nimi tesknie. Ja już poprostu nie wiem co mam dalej robic.