molly
21.05.2010 13:33
Witam was wszystkich.
mój problem zaczął się trzy lata temu. miałam półpasiec pod pachą lewej ręki i niestety go przeziębiłam, prawie miesiąc spędziłam w domu i długo po nim dochodziłam do siebie, około pół roku później zaczęły się schody… zaczął mnie boleć lewy bark i ręka do tego stopnia ze nie mogłam utrzymać widelca! Poszłam do lekarza rodzinnego, zrobiłam prześwietlenie i lekarz stwierdził zapalenie splotu barkowego przepisał mi zastrzyki przeciwzapalne. Po zastrzykach trochę przeszło i wysłano mnie do neurologa, neurolog stwierdził ze są to powikłania po półpaścu i kazał mi chodzić na rehabilitacje i zapisać się na basen, aby rozruszać ta rękę. I przez jakiś czas był spokój, choć cały czas mam wrażenie, że mój bark działa jak barometr:( odzywa się, co jakiś czas przy zmianie pogody)
Po dwóch miesiącach trafiłam do lekarza z dusznościami dostałam skierowanie na usg serca, co nic szczególnego nie wykazało ( Pan kardiolog powiedział ze mam problemy z zastawka przy zamykaniu zasysa się w sercu i mogę mieć problemy jak będę w ciąży, ale póki, co mam się niczym nie przejmować i jeśli będę źle się czuła to mam zrobić sobie herbatkę położyć się i odpocząć… brak słów) po kardiologu trafiłam do pulmonologa po prześwietleniu płuc wyszło, że mam zwapnienia w płucach ( nigdy nie paliłam papierosów lekarz rozłożył ręce, bo nie wie skąd się wzięły) skierował mnie na spirometrię i wyszła według niego makabrycznie 30-40%( najdziwniejsze jest to ze ja nie mam typowych objawów astmy nie mam szmerów w oskrzelach, ani świszczącego oddechu, lalkarz po każdym badaniu mówi, że jest czysto nie wie z skąd taka zła spirometria), skierował mnie na szereg badań związanych z płucami i wszystkie wyszły dobrze . przez te prawie dwa lata był spokój, dwa razy dziennie przyjmuję leki na astmę. a teraz znów dokucza mi bark zostały mi przepisane zastrzyki przeciwzapalne, ale ból nie minął:( a jest nawet gorzej drętwieją mi ręce, nogi, boli mnie kręgosłup i klatka piersiowa, co drugi dzień boli mnie gardło. Jeden dzień się budzę jest ok a następnego już czuje ze nie mogę śliny przełknąć. I zrobiły mi się małe bolesne guzki za uszami, schudłam, nie mam apetytu, najchętniej spędzałabym całe dnie w łóżku, ale trzeba chodzić do pracy to mnie mobilizuje żeby wstać, mam problemy z pamięcią i zachowaniem równowagi( wiem ze dziwnie to brzmi, ale przewracam się na prostej drodze):( w poniedziałek idę do lekarza, i boję się:( jedna Pani w laboratorium jak brałam zastrzyki powiedziała ze to mogą być objawy ziarnicy czy ktoś z Was miał podobne objawy?? mam niezłego stracha przed wizytą u lekarza.
mój problem zaczął się trzy lata temu. miałam półpasiec pod pachą lewej ręki i niestety go przeziębiłam, prawie miesiąc spędziłam w domu i długo po nim dochodziłam do siebie, około pół roku później zaczęły się schody… zaczął mnie boleć lewy bark i ręka do tego stopnia ze nie mogłam utrzymać widelca! Poszłam do lekarza rodzinnego, zrobiłam prześwietlenie i lekarz stwierdził zapalenie splotu barkowego przepisał mi zastrzyki przeciwzapalne. Po zastrzykach trochę przeszło i wysłano mnie do neurologa, neurolog stwierdził ze są to powikłania po półpaścu i kazał mi chodzić na rehabilitacje i zapisać się na basen, aby rozruszać ta rękę. I przez jakiś czas był spokój, choć cały czas mam wrażenie, że mój bark działa jak barometr:( odzywa się, co jakiś czas przy zmianie pogody)
Po dwóch miesiącach trafiłam do lekarza z dusznościami dostałam skierowanie na usg serca, co nic szczególnego nie wykazało ( Pan kardiolog powiedział ze mam problemy z zastawka przy zamykaniu zasysa się w sercu i mogę mieć problemy jak będę w ciąży, ale póki, co mam się niczym nie przejmować i jeśli będę źle się czuła to mam zrobić sobie herbatkę położyć się i odpocząć… brak słów) po kardiologu trafiłam do pulmonologa po prześwietleniu płuc wyszło, że mam zwapnienia w płucach ( nigdy nie paliłam papierosów lekarz rozłożył ręce, bo nie wie skąd się wzięły) skierował mnie na spirometrię i wyszła według niego makabrycznie 30-40%( najdziwniejsze jest to ze ja nie mam typowych objawów astmy nie mam szmerów w oskrzelach, ani świszczącego oddechu, lalkarz po każdym badaniu mówi, że jest czysto nie wie z skąd taka zła spirometria), skierował mnie na szereg badań związanych z płucami i wszystkie wyszły dobrze . przez te prawie dwa lata był spokój, dwa razy dziennie przyjmuję leki na astmę. a teraz znów dokucza mi bark zostały mi przepisane zastrzyki przeciwzapalne, ale ból nie minął:( a jest nawet gorzej drętwieją mi ręce, nogi, boli mnie kręgosłup i klatka piersiowa, co drugi dzień boli mnie gardło. Jeden dzień się budzę jest ok a następnego już czuje ze nie mogę śliny przełknąć. I zrobiły mi się małe bolesne guzki za uszami, schudłam, nie mam apetytu, najchętniej spędzałabym całe dnie w łóżku, ale trzeba chodzić do pracy to mnie mobilizuje żeby wstać, mam problemy z pamięcią i zachowaniem równowagi( wiem ze dziwnie to brzmi, ale przewracam się na prostej drodze):( w poniedziałek idę do lekarza, i boję się:( jedna Pani w laboratorium jak brałam zastrzyki powiedziała ze to mogą być objawy ziarnicy czy ktoś z Was miał podobne objawy?? mam niezłego stracha przed wizytą u lekarza.