INES
21.04.2010 15:40
Są jednak przypadki, które przyprawiają mnie o zawrót głowy.
Niedawno odwiedziła mnie dziewczyna brata, z którą nie widziałam się rok czasu. Słyszałam, że ciężko przyjęła info o mojej chorobie, ponieważ jest hipochondrykiem i dla niej to w ogóle koniec świata.
Przygotowałam makaron ze szpinakiem, przekąski, wino, a moi goście od progu witają mnie hasłem, że właśnie byli w restauracji i nic nie będą jedli. hmmm...
Niedoszła bratowa usiadła z boku, poprosiła o szklankę z wodą i herbatę i po 2 godzinach upojny wieczór się zakończył.
Moja konsternacja tymi odwiedzinami trwa do dziś. Tym bardziej, że wspomniana bratowa należy do osób chwalących moją kuchnie. Czy Ona się bała zarazków?? ... i jak tu nie wspomnieć o dobrym wychowaniu :(
Jedzenie na 2 dzień musiałam wyrzucić.