Ziarnica.pl
← Wróć do działu Ogólne
Ogólne

"Paraliż" znajomych / ciekawe historie

Autor: INES • 21.04.2010 15:40 • 8 odpowiedzi

INES

21.04.2010 15:40

Odpowiedz
Po oznajmieniu większej ilości znajomych, rodziny muszę przyznać że znakomita większość zachowuje się przyzwoicie i nie traktuje mnie jak trędowatą.

Są jednak przypadki, które przyprawiają mnie o zawrót głowy.
Niedawno odwiedziła mnie dziewczyna brata, z którą nie widziałam się rok czasu. Słyszałam, że ciężko przyjęła info o mojej chorobie, ponieważ jest hipochondrykiem i dla niej to w ogóle koniec świata.

Przygotowałam makaron ze szpinakiem, przekąski, wino, a moi goście od progu witają mnie hasłem, że właśnie byli w restauracji i nic nie będą jedli. hmmm...
Niedoszła bratowa usiadła z boku, poprosiła o szklankę z wodą i herbatę i po 2 godzinach upojny wieczór się zakończył.

Moja konsternacja tymi odwiedzinami trwa do dziś. Tym bardziej, że wspomniana bratowa należy do osób chwalących moją kuchnie. Czy Ona się bała zarazków?? ... i jak tu nie wspomnieć o dobrym wychowaniu :(

Jedzenie na 2 dzień musiałam wyrzucić.

kate

22.04.2010 08:05

Odpowiedz
Mi bratowa podczas spotkania oznajmiła, że wszyscy tak mnie wspierają i pocieszają, a i tak czeka mnie nawrót albo przerzut. Nie dokończyła sentencji, bo mi łzy popłynęły. Nie przychodzi do mnie bo uważa, że to może być zaraźliwe, ponieważ w tym samym czasie co ja zachorował nasz sąsiad na raka płuc, ale dla niej nieważne rak to rak.
Znajomi twierdzą, że dobrze bo z takimi toksycznymi osobami nie powinnam mieć kontaktu.

macias1985

22.04.2010 09:22

Odpowiedz

Mnie na świętach siostra mojej mamy pocieszyła przy składaniu życzeń, że po leczeniu będę miał 10 lat spokojnego życia - dopiero po tym czasie nawrót. Bardzo miło się zrobiło :)

Safiya

22.04.2010 16:15

Odpowiedz

Ja jakiś czas po leczeniu wybrałam się do przychodzni rodzinnej po recepty. Niestety, z powodu dość późnej godziny musiałam iść do lekarza, który nie cieszy się powszechną sympatią otoczenia. Najpierw dowiedziawszy się o przebytej chorobie stwierdził iż "przecież przed Panią powinno być całe życie, a tu proszę, taka niespodzianka!" (w tym momencie w myślach stwierdziłam iż, hmm troszkę dziwnie to zabrzmiało) a potem dodał: "Przerzutów JESZCZE nie ma?". Wówczas również miło mi się zrobiło, iż LEKARZ potrafi dać tyle ciepła i nadziei :]

danka

22.04.2010 18:14

Odpowiedz

O 18:15, dnia 2010-04-22 Safiya napisał(-a):

"przecież przed Panią powinno być całe życie, a tu proszę, taka niespodzianka!" (w tym momencie w myślach stwierdziłam iż, hmm troszkę dziwnie to zabrzmiało) a potem dodał: "Przerzutów JESZCZE nie ma?". Wówczas również miło mi się zrobiło, iż LEKARZ potrafi dać tyle ciepła i nadziei

A czemu ty mu czegoś brzydkiego nie powiedziała, to ma być lekarz?

karina25

22.04.2010 22:15

Odpowiedz
To jeszcze nic. Siedze sobie w poczekalni i czekam na wizyte u hematologa. Obok siedzi nowozdiagnozowana dziewczyna. Jest zdolowana, zaplakana. A obok niej siedzi jej mama rozpczajaca, zaryczana. Rozmawiamy chwile o chorobie i nagle mama dziewczyny odwraca sie do niej i wybucha z wielkim szlochem: "Jak umrzesz, to ja umre razem z Toba".
Ladne mi pocieszenie!!!

Safiya

23.04.2010 07:46

Odpowiedz

O 20:14, dnia 2010-04-22 danka napisał(-a):

A czemu ty mu czegoś brzydkiego nie powiedziała, to ma być lekarz?

Odpowiedziałam mu kulturalnie i z uśmiechem na twarzy, że jako lekarz powinien wiedzieć, że rak to nie wyrok i ja zamierzam sobie jeszcze bardzo długo pożyć :) a jeżeli dla niego taka diagnoza jest równoznaczna z niechybną śmiercią i w dodatku o swoich idiotycznych i niesłusznych poglądach tak otwarcie informuje swoich pacjentów, to najwidoczniej medycyna kompletnie nie jest dla niego. I że wcale się nie dziwię, że do Pana Doktora, jako do jedynego, nie ma nigdy pacjentów :)

Więcej moja nóżka w jego gabinecie nie postała :)

Kasia

23.04.2010 12:31

Odpowiedz

O 10:05, dnia 2010-04-22 kate napisał(-a):

Mi bratowa podczas spotkania oznajmiła, że wszyscy tak mnie wspierają i pocieszają, a i tak czeka mnie nawrót albo przerzut. Nie dokończyła sentencji, bo mi łzy popłynęły. Nie przychodzi do mnie bo uważa, że to może być zaraźliwe, ponieważ w tym samym czasie co ja zachorował nasz sąsiad na raka płuc, ale dla niej nieważne rak to rak.

Znajomi twierdzą, że dobrze bo z takimi toksycznymi osobami nie powinnam mieć kontaktu.

A mi na świętach wigilijnych przy łamaniu opłatka teściowa wypaliła tak:"Najgorszą rzeczą w życiu jest jak rodzice chowają swoje dziecko "nie połamałam się z nią opłatkiem bo chyba mi by utknął w gardle i padła trupem na uduszenie.

Tomasz

30.04.2010 08:51

Odpowiedz

O 00:15, dnia 2010-04-23 Karina25 napisał(-a):

To jeszcze nic. Siedze sobie w poczekalni i czekam na wizyte u hematologa. Obok siedzi nowozdiagnozowana dziewczyna. Jest zdolowana, zaplakana. A obok niej siedzi jej mama rozpczajaca, zaryczana. Rozmawiamy chwile o chorobie i nagle mama dziewczyny odwraca sie do niej i wybucha z wielkim szlochem: "Jak umrzesz, to ja umre razem z Toba".

Ladne mi pocieszenie!!!

Smutne. To było autentyczne. Widzisz - zależy co, dla kogo ile znaczy. Są tacy, którzy lubią wylizane historie. Dla mnie takie zdanie mogłoby być najważniejsze. Brzmi to gorzej od "wszystko będzie dobrze" ?