inna
03.04.2010 16:47
Mój...kłopot pojawił się ok. 6 miesiące temu,a konkretniej 2 lata temu ale dopiero od 4 jest dla mnie problemem. Dwa lata temu troszkę mnie przewiało i wyskoczyły mi "gulki"- nawet je nazwałam :) na szyi i pod pachami - czyli standard. Po konsultacji z koleżankami (jestem ogromnym wrogiem lekarzy)stwierdziłam,że wiele osób ma podobnie i że to tylko "przewianie". Tak więc te moje gulki raz sobie wyskakiwały, raz chowały.Jestem dosyć...mobilną osobą więc miały prawo. Takie przynajmniej było moje zdanie. Najgorzej jak wyskoczyły w jakimś "dziwnym" miejscu, np. przy szczęce gdzie sprawiały ból podczas jedzenia,w jakimś miejscu na szyi gdzie pokazały mi najgorszy ból w moim życiu który uniemożliwiał mi podniesienie głowy (tak jakby był gdzieś pod... minęło samo) czy pod językiem gdzie dwukrotnie uniemożliwiło mi zrozumiałe mówienie (m.in. podczas obrony!). Robiony tomograf, EKG, przyjmowane psychotropy... dopiero później wyczułam trzy łobuzy pod moją szczęką.
Generalnie olałabym to i żyła sobie dalej.Trochę się nawet do nich przyzwyczaiłam :) gdyby nie fakt,że wyskoczyły mi na piersi... I to takie dosyć duże. Robiłam badania krwi - praktycznie w normie, badanie moczu - lekarz wykrył zapalenie nerek- antybiotyki, antybiotyki i jeszcze raz antybiotyki- nerki zdrowe,gulki nie zniknęły. Wizyta u chirurga - wyśmianie mnie (tak to przynajmniej przyjęłam), zrobienie ze mnie kolejnej hipochondryczki (nie wyczuł gulki na szyi którą widać gołym okiem!!!). Dla świętego spokoju skierowanie do onkologa - tydzień czekania- dzień wizyty - zamknięte - kolejny tydzień... a ja tutaj się naprawde denerwuje! Chciałabym mieć to już za sobą...
Teraz tak trochę o głównych bohaterach- gulkach. Są twarde, nie przesuwają się, nie bolą, ale przeszkadzają. Czasami je czuje... raz nawet całą noc nie mogłam spać bo były takie dwie które czułam- ależ to okropne uczucie! Jest ich dużo. Tz. pare jest większych a reszta malutka,ale wystarczająco duża bym je wyczuła. Są raczej po jednej stronie chociaż ten na piersi jest po przeciwnej. Zdaje mi się także że rano są większe a później mniejsze. A do tego mam bardzo niską temperaturę (rzadko 36) i jestem strasznie zmęczona.
Co o tym wszystkim myślicie? Rzeczywiście jestem hipochondryczką ? :(
Przepraszam że tak się rozpisałam i dziękuje, że zechcieliście mnie przeczytać...
Pozdrawiam.