kasia
13.03.2010 16:05
Witam serdecznie,
wiem, ze sporo jest tego typu tematow i wiele z nich przeczytalam, ale mimo wszystko chcialabym prosic o rade, opinie.
Postaram sie krotko i zwiezle. Zaczelo sie ok stycznia tego roku zauwazylam na szyi "guzek" na wysokosci krtani, tam gdzie mw mezczyzni maja jablko adama, wilkosc powiedzmy ziarnka grochu, byly dni ze byl bardziej i mniej widoczny jak i odczuwalny. Czasami odczuwalam bol, takie jakby parcie, czulam ze skora jest napieta. Wkrotce pojawil sie dosc silny bol wezlow szyjnych, myslalam, ze to jakas grypa mnie bierze ale poza bolem wezlow nie mialam zadnych obajwow. Poszlam do lekarza ktory stwierdzil, ze moj "guzek" to wezel i to nic niepokojacego i ze najwyrazniej mam infekcje na ktora to tez przepisal mi leki. Bralam je przez tydzien, guzek stal sie prawie niewiedoczny, nie bolal juz. Potem tydzien wzglednego spooju i znowu bol wezlow szyjnych. Lekarz. Zaczerwienione gardo, powiekszone migdaly i duze, powiekszone, bolace wezly szyi. Antybiotyk i leki na infekcje. Tydzien je bralam, wezly szyjne nie zmniejszyly sie ale przestaly bolec. To jakies 2 dni jak zakonczylam kuracje antybiotykowa wezly szyjne jakby nadle zniknely, nie wyczuwam ich, ale guzek (wezel) na krtani pojawil sie i znowu mnie boli, skora wokol niego jest napieta, tak jakby napieral. Jest raczej twardy no i zdecydowanie bolesny. Dodam, ze okolo tygodnia temu robilam sobie badanie krwi, wyglada jakby wszystko bylo ok, OB 13, reszta calkowicie w normie, robilam rowniez test na toxyto..i munokoloze - nic nie wykazalo. Martwie sie tym "guzkiem", boli mnie. Mam powody do obaw czy wydziwiam? Ah nie widze innych niepokojacych objawow tylko te wezly ktore nie daja mi spokoju. Bylabym wdzieczna za jakakolwiek rade, opinie. Z gory dziekuje i pozdrawiam
wiem, ze sporo jest tego typu tematow i wiele z nich przeczytalam, ale mimo wszystko chcialabym prosic o rade, opinie.
Postaram sie krotko i zwiezle. Zaczelo sie ok stycznia tego roku zauwazylam na szyi "guzek" na wysokosci krtani, tam gdzie mw mezczyzni maja jablko adama, wilkosc powiedzmy ziarnka grochu, byly dni ze byl bardziej i mniej widoczny jak i odczuwalny. Czasami odczuwalam bol, takie jakby parcie, czulam ze skora jest napieta. Wkrotce pojawil sie dosc silny bol wezlow szyjnych, myslalam, ze to jakas grypa mnie bierze ale poza bolem wezlow nie mialam zadnych obajwow. Poszlam do lekarza ktory stwierdzil, ze moj "guzek" to wezel i to nic niepokojacego i ze najwyrazniej mam infekcje na ktora to tez przepisal mi leki. Bralam je przez tydzien, guzek stal sie prawie niewiedoczny, nie bolal juz. Potem tydzien wzglednego spooju i znowu bol wezlow szyjnych. Lekarz. Zaczerwienione gardo, powiekszone migdaly i duze, powiekszone, bolace wezly szyi. Antybiotyk i leki na infekcje. Tydzien je bralam, wezly szyjne nie zmniejszyly sie ale przestaly bolec. To jakies 2 dni jak zakonczylam kuracje antybiotykowa wezly szyjne jakby nadle zniknely, nie wyczuwam ich, ale guzek (wezel) na krtani pojawil sie i znowu mnie boli, skora wokol niego jest napieta, tak jakby napieral. Jest raczej twardy no i zdecydowanie bolesny. Dodam, ze okolo tygodnia temu robilam sobie badanie krwi, wyglada jakby wszystko bylo ok, OB 13, reszta calkowicie w normie, robilam rowniez test na toxyto..i munokoloze - nic nie wykazalo. Martwie sie tym "guzkiem", boli mnie. Mam powody do obaw czy wydziwiam? Ah nie widze innych niepokojacych objawow tylko te wezly ktore nie daja mi spokoju. Bylabym wdzieczna za jakakolwiek rade, opinie. Z gory dziekuje i pozdrawiam