Ziarnica.pl
← Wróć do działu Ogólne
Ogólne

Mój dylemat..

Autor: Aguś90 • 03.03.2010 19:41 • 4 odpowiedzi

Aguś90

03.03.2010 19:41

Odpowiedz

Mam pewien problem i nie wiem co zrobić.. Od kwietnia 2009 roku walczę z ziarnicą II B. Dostałam 8 kursów ABVD i po zakończeniu tych wlewów miałam zrobionego PETa. Lekarz chciał zobaczyć ile jeszcze tego zostało we mnie bo powiedział że to niemożliwe żeby usunęło mi wszystko (bo miałam ogrom chorych węzełków w jamie brzusznej i pachwinach) a tu byłam ostatnio u lekarza z wynikami PETa i mówi że jest pełna regresja. Tylko że jego głos wcale nie był wesoły i od razu powiedział że nie wie co ze mną zrobić. Bo można to tak zostawić ale on by wolał mnie doleczyć radioterapią żeby mieć większe prawdopodobieństwo że nie będzie nawrotu. I tu się zaczyna problem. Bo u mnie naświetlana musiałaby być dolna część brzucha co jak powiedział wiązało by się z przypaleniem jajników i bezpłodnością co mnie zszokowało ponieważ mam 20 lat i bardzo chcę móc założyć w przyszłości normalną rodzinę. Boję się nawrotu, ale nie umiem też skazać się na brak dzieci.. Błagam, napiszcie co wg Was było by lepsze. Co będzie tym mniejszym złem..

abadonna

03.03.2010 20:36

Odpowiedz
Musisz porozmawiać z lekarzami o swoich wątpliwościach, zapytać czy jest jakaś możliwość posiadania dzieci pomimo leczenia,wycięcie i zamrożenie tkanek jajnika, ale to chyba nie w Polsce:(
moim zdaniem najważniejsze jest Twoje zdrowie, bo jak nie będziesz zdrowa, to i nie będzie dzieci. Zawsze istnieje możliwość adopcji.
u mnie po chemii wszystkie węzly poginęły, a pomimo to miałam radioterapie na klatkę piersiową, dla pewności utrwalenia leczenia.
ja również zachorowałam w wieku 20lat, nie jest to dobry wiek do chorowania , młody człowiek musi się zmagać z tak potężnym ciężarem. U mnie minęło 8lat od zakonczenia leczenia, a boję się zajść w ciążę, aby nie było nawrotu:(
pozdrawiam!

drodor

03.03.2010 21:10

Odpowiedz

O 20:41, dnia 2010-03-03 Aguś90 napisał(-a):

Mam pewien problem i nie wiem co zrobić.. Od kwietnia 2009 roku walczę z ziarnicą II B. Dostałam 8 kursów ABVD i po zakończeniu tych wlewów miałam zrobionego PETa. Lekarz chciał zobaczyć ile jeszcze tego zostało we mnie bo powiedział że to niemożliwe żeby usunęło mi wszystko (bo miałam ogrom chorych węzełków w jamie brzusznej i pachwinach) a tu byłam ostatnio u lekarza z wynikami PETa i mówi że jest pełna regresja. Tylko że jego głos wcale nie był wesoły i od razu powiedział że nie wie co ze mną zrobić. Bo można to tak zostawić ale on by wolał mnie doleczyć radioterapią żeby mieć większe prawdopodobieństwo że nie będzie nawrotu. I tu się zaczyna problem. Bo u mnie naświetlana musiałaby być dolna część brzucha co jak powiedział wiązało by się z przypaleniem jajników i bezpłodnością co mnie zszokowało ponieważ mam 20 lat i bardzo chcę móc założyć w przyszłości normalną rodzinę. Boję się nawrotu, ale nie umiem też skazać się na brak dzieci.. Błagam, napiszcie co wg Was było by lepsze. Co będzie tym mniejszym złem..

W Polsce wykonuje się zabieg przesunięcia jajników na czas naświetlań. Poza tym , najpierw trzeba się upewnić, że jajniki rzeczywiście muszą znaleźć się w polu naświetań.

Najważniejsze to móc skonsultować się z kompetentnym lekarzem. Można też , przecież, zamrozić swoje komórki jajowe. Pozdrawiam.

Anka

04.03.2010 06:19

Odpowiedz

O 22:10, dnia 2010-03-03 drodor napisał(-a):

O 20:41, dnia 2010-03-03 Aguś90 napisał(-a):

Mam pewien problem i nie wiem co zrobić.. Od kwietnia 2009 roku walczę z ziarnicą II B. Dostałam 8 kursów ABVD i po zakończeniu tych wlewów miałam zrobionego PETa. Lekarz chciał zobaczyć ile jeszcze tego zostało we mnie bo powiedział że to niemożliwe żeby usunęło mi wszystko (bo miałam ogrom chorych węzełków w jamie brzusznej i pachwinach) a tu byłam ostatnio u lekarza z wynikami PETa i mówi że jest pełna regresja. Tylko że jego głos wcale nie był wesoły i od razu powiedział że nie wie co ze mną zrobić. Bo można to tak zostawić ale on by wolał mnie doleczyć radioterapią żeby mieć większe prawdopodobieństwo że nie będzie nawrotu. I tu się zaczyna problem. Bo u mnie naświetlana musiałaby być dolna część brzucha co jak powiedział wiązało by się z przypaleniem jajników i bezpłodnością co mnie zszokowało ponieważ mam 20 lat i bardzo chcę móc założyć w przyszłości normalną rodzinę. Boję się nawrotu, ale nie umiem też skazać się na brak dzieci.. Błagam, napiszcie co wg Was było by lepsze. Co będzie tym mniejszym złem..

W Polsce wykonuje się zabieg przesunięcia jajników na czas naświetlań. Poza tym , najpierw trzeba się upewnić, że jajniki rzeczywiście muszą znaleźć się w polu naświetań.

Najważniejsze to móc skonsultować się z kompetentnym lekarzem. Można też , przecież, zamrozić swoje komórki jajowe. Pozdrawiam.

W Polsce nie zamrazaja komorek. Moja pani doktor powiedziala mi o tym na pierwszej wizycie. Ja mam 34 lata, jestem przed ostatnim kursem chemii, po ktorej dzieci moge nie miec (jest bardzo duze prawdopodobienstwo). Jednak stwierdzilismy z mezem, ze najpierw ja, moje zdrowie, a potem bedziemy sie zastanawiac. Domy dziecka sa pelne potrzebujacych maluchow.

Piotr

09.03.2010 13:36

Odpowiedz
Przede wszystkim - gratulacje! Masz całkowitą remisję.

Byłem w podobnej sytuacji - tyle że miano naświetlać mi obie strony szyi. Lekarka poinformowała mnie, ze w moim przypadku mogę bezpowrotnie stracić ślinę. Wiązało by się to ze znacznym spadkiem komfortu życia. Na co dzień jestem nauczycielem, możliwe więc, że nie mógłbym w przyszłości wykonywać tego zawodu.

Podjąłem decyzję o rezygnacji z dalszego leczenia. W podjęciu takiej decyzji pomogła mi lektura niektórych naukowych artykułów anglojęzycznych, gdzie pisano, że od dodatkowego leczenia powinno się dziś odchodzić i że nie ma dowodów, że to znacznie zmniejsza ryzyko nawrotu. Wynika to z bilansu - radioterapia to dodatkowe skutki uboczne - w Twoim przypadku m. in. ryzyko niepłodności. Niektórzy znawcy tej choroby na Zachodzie uważają, że naświetlać należy tylko widoczne zmiany, przy całkowitej remisji nie ma to uzasadnienia.

Na razie jest bardzo dobrze -pracuję, czuję się świetnie. Być może będę miał nawrót, być może nie. Jestem w każdym razie przygotowany psychicznie na chemię drugiego rzutu w przyszłości.

Decyzja należy do Ciebie. Zależy na jakim komforcie Ci zależy - czy wolisz mieć mocniejsze poczucie, że choroba nie wróci, czy mniejsze poczucie, że zostałaś okaleczona.

Aha, trójmiejscy lekarze obrazili się na mnie, gdy odmówiłem dalszego leczenia. Nie chcieli wysłuchać moich racji. Dali mi do zrozumienia, że przestają się mną interesować. Zmieniłem więc ośrodek na warszawski, aby nadal pozostawać pod kontrolą onkologów.