no wlasnie, mozemy polegac jedynie na statystyce.. a ta mowi, ze rodzenstwo ma statystycznie bardzo duze szanse. a dzieci nie.
No właśnie... ja, chorowałam na ziarnicę 5 lat temu.
W zeszłym tygodniu moja siostra leżała w szpitalu, bo podejrzewano u niej chłoniaka. Kompletnie mnie to załamało, bo byłam przekonana, że chłoniaki nie są dziedziczne (nie zgłębiałam zbyt mocno tematu) i w swojej naiwności byłam spokojna o rodzinę.
U mojej siostry podejrzenie wynikało z tego, że ma Zespół Sjogrena (choroba autoimmunologiczna)i u osób z tą chorobą jest większe prawdopodobieństwo wystąpienia chłoniaka.
Do tego miała kiepskie wyniki badań krwi i zmiany na śliniance. Na podstawie badań krwi i usg z kontrastem wykluczono u niej chłoniaka. Lekarz stwierdził, że "wyniki były na granicy" (nie wiem czego)i wypuszczono ją do domu. Początkowo uspokoiła mnie ta wiadomość, ale później skojarzyłam sobie, że u większośći z nas (chorych na chłoniaki) diagnoza następowała na podstawie badania histopatologicznego węzła/ guza lub biopsji.
Czy Waszym zdaniem możlie jest wykluczenie choroby na podstawie badania krwi i usg z kontrastem? Bardzo proszę o odpowiedź i ewentualne wskazówki co Waszym zdaniem powinna teraz zrobić moja siostra? Czy mimo wszystko powinna iść na "własną rękę" do onkologa i skonsulowoać jeszcze raz wyniki badań? Z góry dziękuję za wszelkie wskazówki.