Wiem, że było kilka wątków na temat miesiączek ale dotyczyły one zaniku krwawienia.
Ja mam inny problem, od początku leczenia (czyli od połowy listopada) miałam tylko 2 miesiączki ale były one bardzo obfite,dla mnie to nowość bo przed leczeniem krwawienia były słabiutkie.
ja myślę sobie, że każdy organizm bardzo indywidualnie reaguje na takie leczenie. Ja przed chorobą miałam bardzo obfite miesiączki. Jak na złość w dniu podania pierwszej chemii dostałam okresu. Potem przez prawie 70dni nie miałam nic. Lekarz mnie uspokajał, że to szok dla organizmu i że wszystko wróci na 100 %. I wróciło :) Teraz mam bardzo obfite krwawienia przez pierwsze dwa dni, a potem to tak jakby ich nie było. Mnie też, zawsze odkąd pamiętam w pierwszy dzień bardzo boli brzuch, ale to tak, że serwuje sobie ketonal domięśniowo i jeszcze modlę się, żebym nie dostała go w ten dzień kiedy mam dyżur bo w pracy żadnego pożytku ze mnie nie ma :/ Teraz jest jednak trochę lepiej (w sensie po leczeniu) Jednego miesiąca boli, aż wyje w poduszkę, a drugiego mogę wytrzymać na no-spie i Ibupromie.
Ponieważ przy diagnozowaniu chłoniaka miałam torbiel na jajniku zastanawiam się czy znowu nie dzieje się tam nic podejrzanego...
Zdaniem ginekologa onkologa torbiel była podejrzana i miałam wyznaczony termin usunięcia jajnika ale torbiel pękła sama.
A ponieważ zaraz zaczęłam chemię gin kazał się zgłosić na dokładne badania jak uporam się z chłoniakiem..
A przed pierwszą chemią nie miałaś konsultacji ginekologicznej? Pytam bo ja taką miałam. Z resztą nie tylko tą i zastanawia mnie co lekarze ginekolodzy na onkologii Ci powiedzieli.
To jest tak, że dopóki jedno jest leczone to drugiego nie można. U mnie okazało się po TK nosogardła, że mam torbiele w zatokach szczękowych i mi też powiedział lekarz. Najpierw ziarnica, potem reszta.