Ziarnica.pl
← Wróć do działu Ogólne
Ogólne

znowu dopadły mnie wątpliwości.

Autor: rainbow • 02.01.2010 21:09 • 5 odpowiedzi

rainbow

02.01.2010 21:09

Odpowiedz
witajcie! nalezą do tych, którym ziarnica dała popalić. do tej pory czytałam forum czasami, ale nie byłam jego czynnym użytkownikiem :( forgive me.
8 lat temu, po roku chodzenia z niezdiagnozowaną ziarnicą, rozpoczęto leczenie - NS IIA. 12 wlewów i 5 tygodniowy pobyt w szpitalu na radio. całkowita remisja. na szyji pozostały drobne zwapniałe węzły. leczyłam się w CO w Bydgoszczy. nie wiem jakie są wasze doświadczenia i opinie o tym ośrodku, ale ja mam dobre zdanie. później przez dwa lata drżałam jak galareta ze strachu.fałszywych alarmów ( a to jakiś węzełek niewielki, a to dziwna mina pana radiologa na usg, a to dziwna opuchlizna itd...) które sobie wmówiłam było kilka, za każdym razem łzami wymuszałam albo szczegółowe badanie albo biopsję. wszystko zawsze kończyło się ok. aż w końcu zupełnie wyluzowałam. intensywna praca, mąż, dom, rodzina itd. ale co jakiś czas wracam myślami do tamtych czasów i łza się kręci... i czasami wyobraźnia działa... na przykład teraz. ostatnio duzo dni wolnych od pracy z powdu świąt więc wkręciłam się w forum i po przeczytaniu kilku wątków zaczęłam mieć wątpliwości czy mogę być spokojna... badam się dośc regularnie. ostatnie badanie krwi w sierpniu - LDH i OB w normie. usg brzuch pachwiny i pachy ok. klatka ok. na szyi jak zwykle jakieś węzły się znalazły. niewielkie aczkolwiek jeden ma 12 mm. jest uwaga od lekarza że mają charakter zapalny. zresztą nie macie wrażenia że co radiolog to inna szkoła i inne zasady. nie którzy panikują przy 8 mm a niektózy olewają 17 mm. w każdym razie u mnie na tej szyi lub pod żuchwą to zawsze przez te 7 lat węzełki się znalazły i o dziwo ciągle gdzie indziej. lekarka która prowadzi mnie od 7 lat powiedziala ze wszystko ok. zajrzałam też do ostatnich badań pet sprzed 2 lat i tam w sumie jest napisane: wzrost metabolizmu w łukach podniebiennych SUV do 5,8 w prawym i do 7,1 w lewym z widocznymi zwapnieniami. w podsumowaniu: że generalnie prawidłowy metabolizm wszędzie. obraz gardła sugeruje stan zapalny.
gdzieś na forum wyczytałam że suv 5 to już alarm a ja miałam 7!!! lekarka też wtedy powiedziała że ok.
do tego od kilku dni boli mnie kość kilka cm w lewo od końci ogonowej i po prostu umieram z nerwów.
już sobie wymysliłam że choroba czaiła się w tych małych szyjnych węzełkach przez 7 lat i teraz zaatakowała mi kości.
chyba zaraz w poniedziałek zrobię badanie krwi. czy myślicie że powinnam pędzić do lekarza. ostatnią wizytę miałam we wrześniu.
wybaczcie że taki długi post, ale to zarazem mój problem jak i przywitanie z wami

drodor

02.01.2010 23:20

Odpowiedz

O 22:09, dnia 2010-01-02 Rainbow napisał(-a):

witajcie! nalezą do tych, którym ziarnica dała popalić. do tej pory czytałam forum czasami, ale nie byłam jego czynnym użytkownikiem :( forgive me.

8 lat temu, po roku chodzenia z niezdiagnozowaną ziarnicą, rozpoczęto leczenie - NS IIA. 12 wlewów i 5 tygodniowy pobyt w szpitalu na radio. całkowita remisja. na szyji pozostały drobne zwapniałe węzły. leczyłam się w CO w Bydgoszczy. nie wiem jakie są wasze doświadczenia i opinie o tym ośrodku, ale ja mam dobre zdanie. później przez dwa lata drżałam jak galareta ze strachu.fałszywych alarmów ( a to jakiś węzełek niewielki, a to dziwna mina pana radiologa na usg, a to dziwna opuchlizna itd...) które sobie wmówiłam było kilka, za każdym razem łzami wymuszałam albo szczegółowe badanie albo biopsję. wszystko zawsze kończyło się ok. aż w końcu zupełnie wyluzowałam. intensywna praca, mąż, dom, rodzina itd. ale co jakiś czas wracam myślami do tamtych czasów i łza się kręci... i czasami wyobraźnia działa... na przykład teraz. ostatnio duzo dni wolnych od pracy z powdu świąt więc wkręciłam się w forum i po przeczytaniu kilku wątków zaczęłam mieć wątpliwości czy mogę być spokojna... badam się dośc regularnie. ostatnie badanie krwi w sierpniu - LDH i OB w normie. usg brzuch pachwiny i pachy ok. klatka ok. na szyi jak zwykle jakieś węzły się znalazły. niewielkie aczkolwiek jeden ma 12 mm. jest uwaga od lekarza że mają charakter zapalny. zresztą nie macie wrażenia że co radiolog to inna szkoła i inne zasady. nie którzy panikują przy 8 mm a niektózy olewają 17 mm. w każdym razie u mnie na tej szyi lub pod żuchwą to zawsze przez te 7 lat węzełki się znalazły i o dziwo ciągle gdzie indziej. lekarka która prowadzi mnie od 7 lat powiedziala ze wszystko ok. zajrzałam też do ostatnich badań pet sprzed 2 lat i tam w sumie jest napisane: wzrost metabolizmu w łukach podniebiennych SUV do 5,8 w prawym i do 7,1 w lewym z widocznymi zwapnieniami. w podsumowaniu: że generalnie prawidłowy metabolizm wszędzie. obraz gardła sugeruje stan zapalny.

gdzieś na forum wyczytałam że suv 5 to już alarm a ja miałam 7!!! lekarka też wtedy powiedziała że ok.

do tego od kilku dni boli mnie kość kilka cm w lewo od końci ogonowej i po prostu umieram z nerwów.

już sobie wymysliłam że choroba czaiła się w tych małych szyjnych węzełkach przez 7 lat i teraz zaatakowała mi kości.

chyba zaraz w poniedziałek zrobię badanie krwi. czy myślicie że powinnam pędzić do lekarza. ostatnią wizytę miałam we wrześniu.

wybaczcie że taki długi post, ale to zarazem mój problem jak i przywitanie z wami

gosia

03.01.2010 07:05

Odpowiedz

U mnie już idzie 6 rok, a ataków paniki miałam średnio raz do roku:), myślę że dobrym rozwiązaniem są leki antydepresyjne w niewielkich dawkach przepisane oczywiście przez psychiatrę. I terapia, która również podjęłam:), do tego dużo książek, np. "Pewność w niepewności" Susan Jeffers, którą aktualnie czytam;). To są moje sposoby na radzenie sobie z lękami i stresem postziarnicowym:)Pozdrawiam wszystkich serdecznie:)

rainbow

03.01.2010 10:10

Odpowiedz

O 08:05, dnia 2010-01-03 gosia napisał(-a):

U mnie już idzie 6 rok, a ataków paniki miałam średnio raz do roku:), myślę że dobrym rozwiązaniem są leki antydepresyjne w niewielkich dawkach przepisane oczywiście przez psychiatrę. I terapia, która również podjęłam:), do tego dużo książek, np. "Pewność w niepewności" Susan Jeffers, którą aktualnie czytam;). To są moje sposoby na radzenie sobie z lękami i stresem postziarnicowym:)Pozdrawiam wszystkich serdecznie:)

U mnie było bardzo źle podczas 2 lat po ziarnicy, już nie wspomnę o pierwszym roku. później zupełny luz, oczywiście z małymi schozami w między czasie. ale w ostatnich dniach jak mnie pobolewa ta miednica po lewej stronie to zaczęłam szperać i odgrzebywać badania ostatnie i te z ostatnich 7 lat i zaczęłam mieć wątpliwości, łącznie z opieką medyczną. chociaż zawsze byłam bardzo zadowolona. nigdy nie szczędzono mi badań labolatoryjnych ani obrazowych, łącznie z petem. lekarka zawsze odpowiada na wszelkie pytania. jednak ja zawsze na wszystkich badaniach mam tam jakieś węzły na szyi. nikdy nie jest tak że zero, czysto. zazwyczaj piszą że nie są podejrzane, że odczynowe. może powinnam wybłagać biopsję???? i dlaczego mnie ta kość boli. no panika na maksa obecnie!!!

Moniq

03.01.2010 18:36

Odpowiedz

a ja oprócz lęków przed nawrotem mam lęki przed wieloma rzeczami związanymi z codziennym życiem. Wcześniej tak nie mialam (wcześniej czyli przed zz). Martwie się wszystkim sto razy bardziej niż przeciętny czlowiek. No a teraz doszly jeszcze bóle kręgoslupa i wszyscy mnie strasza rwą kulszową. Ale pamiętam że każdy taki schiz kończyl się dla mnie wielkim śmiechem, bo przeważnie to sama wkręcalam sobie jakieś chore banie;/ Węzelki na szyi prawie zawsze jakieś mam i już sie przyzwyczailam a ostatnio to aż 10 kg przytylam (od wakacji) a chyba jak tyje to dobrze bo zawsze niedowage mialam a teraz w koncu jak kobieta wyglądam a nie jak anorektyczka:D Uważam że takie lęki w naszym wypadku są zupelnie normalne. Ja się przyzwyczailam:/

madzia1

03.01.2010 20:56

Odpowiedz

O 22:09, dnia 2010-01-02 Rainbow napisał(-a):

zajrzałam też do ostatnich badań pet sprzed 2 lat i tam w sumie jest napisane: wzrost metabolizmu w łukach podniebiennych SUV do 5,8 w prawym i do 7,1 w lewym z widocznymi zwapnieniami. w podsumowaniu: że generalnie prawidłowy metabolizm wszędzie.

obraz gardła sugeruje stan zapalny.

gdzieś na forum wyczytałam że suv 5 to już alarm a ja miałam 7!!! lekarka też wtedy powiedziała że ok.

do tego od kilku dni boli mnie kość kilka cm w lewo od końci ogonowej i po prostu umieram z nerwów.

już sobie wymysliłam że choroba czaiła się w tych małych szyjnych węzełkach przez 7 lat i teraz zaatakowała mi kości.

podkreśliłam Ci to co miałaś napisane we wniosku końcowym PETu żebyś przestała panikować. SUV był podwyższony bo miałaś pewnie jakiś stan zapalny w gardle - przy naszej odporności to chyba normalne - prawda? Mam wrażenie, że na siłę czegoś szukasz u siebie. A ten ból obok kości ogonowej to może przez jakiś upadek - co? Daj szanse innymi i na darmo nie rób kolejnych badań. Skoro we wrześniu wszystko było w porządku to niby dlaczego teraz ma być źle - bo Cię kość boli?

bądźcie wyrozumiali :)

jestem i sprowadzam Cię na ziemię :>