Będąc po raz kolejny na szpitalnym wikcie znowu obserwowalem zagubionych i przerażonych ludzi,,mam raka napewno umrę,,.
Mój mąż po zdiagnozowaniu ziarnicy (IVB) też miał takie myśli. Lekarze nawet nie wspominają o możliwości pomocy psychologicznej a przecież odpowiednie nastawienie pacjenta to rzecz najważniejsza! Jestem tego pewna i mam na to dowód. Od zupełnego załamania do optymistycznego nastawienia - na pewno wpływ na to miała m.in. ta stronka :) a oprócz tego ktoś polecał książki dot. programu Simontona. Mąż zmienił zupełnie swoje nastawienie po przeczytaniu pierwszych stron! A efekty!: po pierwszym kursie ABVD sprawdzili PET’em. Wnioski: całkowita odpowiedź metaboliczna po I kursie chemioterapii. Zmiany, które miał na płucach zupełnie zniknęły, wszystkie pakiety w śródpiersiu znacznie się zmniejszyły i wykazują śladową aktywność. Udało nam się znaleźć (w Internecie) terapeutę stosującego program Simontona w naszym mieście i mąż jest umówiony na wizytę. Okazało się nawet, że ten psycholog pracuje w szpitalu, w którym mąż się leczy a terapia podczas leczenia jest darmowa.