dan
09.09.2009 08:24
czytając niekture wypowiedzi na forum trochę zazdroszczę zdrowia. ja mam chłoniaka nieziarniczego w IV stopniu zaawansowania i raczej prognozy marne.Gdy zachorowałem 10lat temu byłem załamany zawalił się mój świat.2-3 lata trwało nim wyszedłem na prostą.Jeżeli mam mniej czasu jak inni to muszę żyć szybciej.Od tego czasu wybudowaliśmy dom na wsi,dzieci skończyły studia,mają swoje mieszkania,mają kochające partnerki/przyszłe żony/,pracę ktura dają im satyswakcje i materjalną i duchową.Nie mając żadnych zobowiazań finansowych,by żonie nie komplikować potem życia ,najlepszym zabezpieczeniem są kochające dzieci.Może dla kogoś to być szokujące że tak podchodzę do sprawy ale taka jest kolejność rzeczy.Ciszę się teraz z każdego dnia spędzonego z żoną i dziećmi.Doceniam każdą chwile mojego hobby/wędkarstwo/.Widzę jak mało jest potrzeba człowiekowi by był szczęśliwy.Mentalność małej miejscowosci też na to wpływa,tu ludzie nie potrzebują drogich ubrań,dobrych samochodów,wykwintnych kolacji.Dla nich wartościami są,kontakty z bliskimi,własne ogródki,pielęgnowanie hobby/gołębie,wędkarstwo/.Tu dopiero zobaczyłem że najważniejsze w życiu to być dobrym człowiekiem,jest to trudne bo z natury byłem chamem ale się bardzo staram.Wiem że choroby nie pokonam ale na koniec chcę wygarnąć z życia to co najlepsze i to samo po sobie zostawić.Może nie dodałem tym wywodem otuchy przestraszonym ale realiści mnie zroumieją bo jak mówi mój przyjaciel /w życiu trzeba byc twardy nie mientki/.pozdrawiam i życzę siły.