Ziarnica.pl
← Wróć do działu Przeszczep
Przeszczep

choroba nowotworowa a psychiatra

Autor: Gosia • 26.08.2009 08:02 • 2 odpowiedzi

Gosia

26.08.2009 08:02

Odpowiedz

Kiedy 5 lat temu zauważyłam u siebie guza nadobojczykowego, poszłam z tym do lekarza pierwszego kontaktu, który zalecił mi zrobić prześwietlenie płuc i wybrać się do ginekologa. Na kliszy nic nie wyszło, więc poszłam do ginekologa. Pani ginekolog natychmiast kazała mi załatwiać wycięcie guza i badanie histopatologiczne i jednocześnie pójść do psychiatry. Załamana podejrzeniem nowotworu poszłam. Tam dostałam leki antydepresyjne i wiele wspierających mnie rozmów, w międzyczasie wycięto mi guza-a wynik-ziarnica złośliwa. Ale może dzięki temu spokojniej znosiłam te niespokojne dni. Czytając dość regularnie różne wątki na tej stronie - zastanawiam się, czy lekarze udzielają podpowiedzi odnośnie ratowania psychiki. W szpitalu gdzie robiono mi naświetlania, leżałam z koleżanką też z ziarnicą, która tak bała się naświetlań, że wręcz uciekła za szpitala. Taka była przerażona maską i klaustofobicznym "wystrojem wnętrza" pomieszczenia do naświetlań. Nic nie słyszałam, żeby inne moje koleżanki korzystały z pomocy psychiatry lub psychologa. A jak to było u Was? Pozdrawiam.

vysnafca75

07.10.2009 20:14

Odpowiedz

Jak się spytałem w szpitalu o wsparcie psychologiczne, to przyjęli to z trudno ukrywanym zdziwieniem i zaskoczeniem. Potem powiedziano mi, że lepiej sobie to darować, bo lekarz psychiatra, którego mają "na stanie" w placówce raczej się do takich spraw nie nadaje :|

madzia1

07.10.2009 21:12

Odpowiedz

mnie przy przedostatniej chemii zaczęła psychika siadać i mój lekarz od razu to zauważył. Leki od psychiatry pomogły, a i spotkania z psychologami sprawiły, że zaczęłam od nowa walczyć.