3. 09 mam mieć wycięty węzeł chłonny. A potem czekanie na wynik. Długie 10 dni w niepewności. Ale Wy wiecie jak to jest....Co się wtedy czuje.....
Mam wokół siebie dużo wspaniałych ludzi, którzy mnie wspierają. Mam 2 słodkich maluchów i wspaniałego męża.
Mam dla kogo walczyć.
Wierzę, że będzie dobrze chociaż czuję niepokój.
Ale Wy znacie te uczucia więc nie będę o nich pisała.
1.09 mam 8 Rocznicę Ślubu:)
Cóż... takie życie. Nie miej żalu do losu, nie pytaj: dlaczego akurat ja? Przygotuj siebie i bliskich do walki. To ważne. Trzeba im powiedzieć, że wejdziesz w rytm hospitalizacji, że będziesz słabsza, obolała, łysa. Że musicie wszyscy zaakceptować ten trudny czas. Kto nie będzie w stanie cię mądrze wesprzeć - niech usunie się w cień i nie szkodzi. Jeśli dzieci są w wieku przedszkolnym lub szkolnym, warto porozmawiać o nich z dobrym pedagogiem lub psychologiem. Który może im pomóc, może pomóc też wam jako rodzinie, która musi przejść trudną drogę z jak najmniejszą traumą. Jeszcze miałam kupę włosów, a peruka była już w szafie. I kolorowe chusty. Zapas delikatnych kosmetyków do codziennej higieny. Przyjaciele znosili filmy i książki (pudło tego było, przydały się bardzo, gdy leżałam w domu jak kawał drewna). Akiedy już usłyszysz, że dokonała się remisja, poczujesz, że jesteś innym człowiekiem. Bo po przejściu tej drogi wiele spraw widzi się inaczej. Niektórzy mówią, że zyskali większą siłę i wrażliwość. To taki pocieszający bonus dla wojownika. Pozdrawiam i wierzę, że wszystko będzie o.k. Bo ZZ to nie wyrok, po prostu trudna, przewlekła choroba zmieniająca nasze życie. A jakie ono będzie to już zależy od nas samych...