bazik
29.12.2004 21:22
Jejku, właśnie wróciłam ze szpitala.Wczoraj mój mąz zaczął chemie.Podobno Rituxan czy jakis taki lek. Troszku było ciężko, ale narazie bez wymiotów i takich tam.Czekaja go 4 cykle chemi.Guz został wycięty 3 miesiące temu. Węzeł okołoaortalny(ja sie gubie w tych wszystkich nazwach,przepraszam).Oczytałam sie już troszq na temat ziarnicy, co nie przeszkadza że jestem przerazona.jestesmy 4 miesiące po slubie.Aha, to pierwsze stadium.Lekarze daja 100% wyleczalności. Wiem, że u każdego jest inaczej.Przywoże go jutro do domu. Czego mam sie spodziewac i kiedy wystepuja ewentualne skutki chemii?.Narazie czuje sie świetnie. No nic, niby jestem dzielna ale panikuje ciut ciut.Naprawde ciut , ciut:)Wiecie co to za lek, czy ktoś go miał?i co to jest "baptera"(jakos chyba tak jejciu)