Szkoda, że historia zmagania z chorobą jest w j. angielskim, którego to języka niestety nie znam, bo jestem człowiekiem starej daty.
W skrócie.
Objawy miałem typowe dla ziarnicy. Lekarze je ignorowali, przepisywali leki na żołądek, potem leczyli mnie na grużlicę. Mój stan się pogarszał. Plułem krwią, dusiłem się, wylądowałem nawet w szpitalu. W zasadzie sam zdiagnozowałem swoją chorobę na podstawie opisów w internecie (głównie dzięki tej stronie). Przyleciałem do Polski gdzie za prywatne pieniądze zrobiłem specjalistyczne badania (biopsję) która potwierdziła moje przypuszczenia. Terapia była ciężka, ale już w jej trakcie podejmowałem aktywność fizyczną gdy tylko było to możliwe. Po pół roku chemii zrobiłem PET, skan był czysty. Teraz czuję się bardzo dobrze, aktywność fizyczna i przyjazd do Polski rowerem bardzo mi pomogły. Z tą chorobą można wygrać, nie musi ona zrujnować życia - głęboko w to wierzę.
Pozdrawiam
Dawid