Marta28
26.03.2009 23:36
Od kilku tygodni mój maż choruje na ziarnice złośliwą.
Dopadło nas to w najmniej oczekiwanym momencie.
Zaczęło się mniej więcej od jesieni 2008 roku.Mąż często chorował na przeziębienia i grypę,miał poty nocne i gorączkę.Leczył się "gripeksami",miewał tez opryszczkę.
W grudniu zorientował się,że ma powiększone węzły chłonne na szyi.Zrobił prześwietlenie i juz tam lekarz powiedział,że są powiększone węzły chłonne obwodowe i że są zmiany kolo szyi.
Z początku mysleliśmy,że ma jakąś infekcję.
w końcu doszło do wizyty z onkologiem i on zlecił pobranie węzła chlonnego do badania.Pobrali wezeł mężowi w całości i za mniej więcej 2 tygodnie mielismy wynik - niesety ziarnica zlosliwa typu NS.Z początku nie wiedzieliśmy co to jest,wiedzieliśmy,że to nowotwór.Wczesniej czytałam co nieco o tej chorobie i dlatego juz w gabinecie lekarskim doznałam szoku...Myślałam,że to już koniec!!!
Następnego dnia spotkalismy się z lekarzem onkologiem i on nam wyjasnił na czym polega ta choroba.Szybko zainterweniował i mężowi od razu pobrał szpik,a ja załatwiłam w tym czasie tomografie.Wszystkie badania mielismy w ciagu tygodnia.Okazuje się,że mąż ma ziarnice zlośliwą typu NS 2A czyli ok.
W tej chwili leśy w szpitalu i przyjmuje pierwszą chemię ABVD.Po pierwszym dniu dobrze ją znosi.Nawet zjadł pizze.
Piszę o tym wszystkim,bo chce dowiedzieć się kto z was miał taką diagnozę i jak to znosił i czy wyleczył się.Pozdrawiam!