Ziarnica.pl
← Wróć do działu Ogólne
Ogólne

zdrowi a chorzy

Autor: 14/7 • 13.12.2004 12:36 • 28 odpowiedzi

Ali

26.01.2005 19:39

Odpowiedz

2005-01-23 21:04... grandman napisał(a):

hmm... jestem za tym ogniskiem!!:)

tylko dajcie znac gdzie i kiedy.... :)

No wlasnie, wiecie - z drugiej strony tak sobie mysle ze mam czesto dosyc tych przygnebiajacych spraw! bo one sa naprawde smutne. OK - mam to dziadostwo, lecze swoje cialo, wiec nalezaloby by sie cos i duszy!

Ostatnie miesiace nie nalezaly no najlatwiejszych w moim zyciu. Kilka nastepnych innych nie bedzie, ale nie bede sobie tego utrudnial!

Oto co proponuje:

1. Zalozyc pozytywny watek na forum

Zaraz to zrobie!!!

2. Zorganizowac zbiorowa impreze w wakacje. Ognisko, meeting, cokolwiek...

3. Pamietac tylko dobre chwile!!!

Jestem otwarty na inne propozycje

Pozdrowka

magda

01.02.2005 18:41

Odpowiedz

2005-01-26 20:39... Ali napisał(a):

2005-01-23 21:04... grandman napisał(a):

hmm... jestem za tym ogniskiem!!:)

tylko dajcie znac gdzie i kiedy.... :)

No wlasnie, wiecie - z drugiej strony tak sobie mysle ze mam czesto dosyc tych przygnebiajacych spraw! bo one sa naprawde smutne. OK - mam to dziadostwo, lecze swoje cialo, wiec nalezaloby by sie cos i duszy!

Ostatnie miesiace nie nalezaly no najlatwiejszych w moim zyciu. Kilka nastepnych innych nie bedzie, ale nie bede sobie tego utrudnial!

Oto co proponuje:

1. Zalozyc pozytywny watek na forum

Zaraz to zrobie!!!

2. Zorganizowac zbiorowa impreze w wakacje. Ognisko, meeting, cokolwiek...

3. Pamietac tylko dobre chwile!!!

Jestem otwarty na inne propozycje

Pozdrowka

brawo!!! jestem na forum pierwszy raz, chociaz bartoszyce przestudiowałam juz podczas moejgo leczenia, w innej formie wtedy były i nie powiem żeby mnie pozytywnie nastroiły:(, ale grzebie w tej witrynie od godziny i dodaje swoje slowo do kilku wątków. Może powiem przy okazji pochwalenia pomysłu pogadania o czyms przyjemnym kilka słów o sobie. Nie wiem jakie sa tutaj do końca zwyczaje, ale wydajecie sie dośc zgrana grupą. jestem 2,5 roku po leczeniu zz,IIB. Leczona w Bydgoszczy ABVD.12 razy przyjelam chemie, póxniej 5 tygodni radioterapia. od tamtej pory kontroluje sie regularnie, biegam non stop badac krew nawet poza wyznaczonymi wizytami kontrolnymi, mialam 2 razy PET'a. Wszystko ok. ale ja jestem straszny panikarz. ciagle sie boję. też tak macie????

bazik

01.02.2005 22:01

Odpowiedz

2005-01-26 20:39... Ali napisał(a):

2005-01-23 21:04... grandman napisał(a):

hmm... jestem za tym ogniskiem!!:)

tylko dajcie znac gdzie i kiedy.... :)

No wlasnie, wiecie - z drugiej strony tak sobie mysle ze mam czesto dosyc tych przygnebiajacych spraw! bo one sa naprawde smutne. OK - mam to dziadostwo, lecze swoje cialo, wiec nalezaloby by sie cos i duszy!

Ostatnie miesiace nie nalezaly no najlatwiejszych w moim zyciu. Kilka nastepnych innych nie bedzie, ale nie bede sobie tego utrudnial!

Oto co proponuje:

1. Zalozyc pozytywny watek na forum

Zaraz to zrobie!!!

2. Zorganizowac zbiorowa impreze w wakacje. Ognisko, meeting, cokolwiek...

3. Pamietac tylko dobre chwile!!!

Jestem otwarty na inne propozycje

Pozdrowka

Nie wiem jak u Was ale w Rzeszowie leży cała maaaaaaaaasa śniegu!Można chasać(lub hasać) po zaspach, mój pies jak śmiga to mu tylko uszy powiewają pośród ogromu puchatej białości!

To w ramach rzeczy pozytywnych.

A może zrobię bałwana?- chociaz niemłody już ze mnie ludź.

Polecam robienie orzełków-w takim puchu na gładkiej niezadeptanej przestrzeni wyglądają przecudnie!

Pozdrowienia i całuski śniezn!

121277

01.02.2005 22:32

Odpowiedz

2005-02-01 23:01... bazik napisał(a):

Polecam robienie orzełków-w takim puchu na gładkiej niezadeptanej przestrzeni wyglądają przecudnie!

A po wyleczonej ziarnicy megagrypa, szpital i do piachu. Baaardzo mądra rada, zaraz Mojego Miśka wygonię, żeby sobie poprawił samopoczucie, może wreszcie rzygać przestanie:)

bazik

01.02.2005 22:40

Odpowiedz

2005-02-01 23:32... 121277 napisał(a):

2005-02-01 23:01... bazik napisał(a):

Polecam robienie orzełków-w takim puchu na gładkiej niezadeptanej przestrzeni wyglądają przecudnie!

A po wyleczonej ziarnicy megagrypa, szpital i do piachu. Baaardzo mądra rada, zaraz Mojego Miśka wygonię, żeby sobie poprawił samopoczucie, może wreszcie rzygać przestanie:)

Oj, a ja chciałam tak pozytywnie....Czy to znaczy że jestem niedobrą żoną i chce żeby chorował?

To może powiem tak: kto się czuje na siłach, to na 10 minut, przed dom, szybki orzełek i potem można go sobie poglądać z okna. Jak Marcin był w szpitalu, robiłam mu napisy na śniegu i kazałam czytać z okna.

Nikogo nie namawiam oczywiście na taplanie sie w śniegu, bo zdrowie najważniejsze.

eh...juz nie piszę nic pozytywnego :( :( :(

Piotr

02.02.2005 02:55

Odpowiedz

2005-02-01 23:40... bazik napisał(a):

eh...juz nie piszę nic pozytywnego :( :( :(

No daj spokój, Misiek jej rzyga to musi dziewczyna odreagować ;-) Jakbym moje Maleństwo w trakcie zjazdów pochemicznych na orzełki namawiał, to bym na tym śnieżku razem z oknem wylądował ;-)

bazik

02.02.2005 08:55

Odpowiedz

2005-02-02 03:55... Piotr napisał(a):

2005-02-01 23:40... bazik napisał(a):

eh...juz nie piszę nic pozytywnego :( :( :(

No daj spokój, Misiek jej rzyga to musi dziewczyna odreagować ;-) Jakbym moje Maleństwo w trakcie zjazdów pochemicznych na orzełki namawiał, to bym na tym śnieżku razem z oknem wylądował ;-)

Jejku, jak mam chwile lepszego humoru to dół znowu...dzieki...

No to wracam do ziarnicy, chemii,igieł, szpitala itp, a na śnieg to będe teraz patrzeć jak każdy normalny człowiek- "utrudnia poruszanie sie przechodniów i pojazdów mechanicznych.":)

Tzymajcie sie ciepło mimo zimy.

PaWell

03.02.2005 09:12

Odpowiedz

No daj spokój, Misiek jej rzyga to musi dziewczyna >odreagować ;-) Jakbym moje Maleństwo w trakcie zjazdów >pochemicznych na orzełki namawiał, to bym na tym śnieżku >razem z oknem wylądował ;-)

z moich wspomnień to wyglądało tak

- poniedzialęk chemia - najpierw pare godzin pod gabinetem potem wlewik i spacerkiem (+autobus) do domu - pamiętam jak dziś jak mi lekarz powiedział że ma pacjenta ktory po chemii do domu jedzie na rowerze - Co ja gorzy miałem być ?, wieczorem chwila wachania żygać czy nie ( zwykle decydowałem że nie :) )

- wtorek, rano pobudka i do pracy, w pracy na obiad dwie garście pigułek... i tak do następnego poniedziałku.

potem dwa tygodnie przerwy w chemii... w lato wykorzystałem je by pojechać nad może lub jeziora ( normalny standardowy urlop - po czasie okazało się iż podczas 8 kursów tylko raz wziołem 3 dni zwolnienia lekarskiego ) nieraz było uciążliwie, bo szczególnie zaraz po chemii codzinnie badanie krwi, raz zjechalem wynikami tak w dół że 100 km jechałem po neupogen ale nie zrezygnowałem z wczasów. - innymi słowy żyłem normalnie(?).

W 1998 "chemikom" na ulicy było łatwiej - mistrzostwa świata w piłce nożnej (Francja) spowodowały, że fryzura typu "łyse włosy" były szczytem mody :)

Znajomi, rodzina... wszyscy traktowali sytuacje jak coś normalnego, choć na początku było różnie. Szczególnie mojej mamie było trudno wytłumaczyć iż nie powinienem leżeć włóżku i sobie chorować - nawet na tym tle doszło do scysji rodzinnej. No bo w jej opinii "Jak moja wstrętna żona może pozwalać, ba! nawet kazać chodzić mi do pracy - przecież mój syn jest chory." Dziś wiem, że praca to był jeden z elemtow który sprawił że "Styks stał się Rubikonem".

PaWell

03.02.2005 11:36

Odpowiedz

No daj spokój, Misiek jej rzyga to musi dziewczyna >odreagować ;-) Jakbym moje Maleństwo w trakcie zjazdów >pochemicznych na orzełki namawiał, to bym na tym śnieżku >razem z oknem wylądował ;-)

z moich wspomnień to wyglądało tak

- poniedzialęk chemia - najpierw pare godzin pod gabinetem potem wlewik i spacerkiem (+autobus) do domu - pamiętam jak dziś jak mi lekarz powiedział że ma pacjenta ktory po chemii do domu jedzie na rowerze - Co ja gorzy miałem być ?, wieczorem chwila wachania żygać czy nie ( zwykle decydowałem że nie :) )

- wtorek, rano pobudka i do pracy, w pracy na obiad dwie garście pigułek... i tak do następnego poniedziałku.

potem dwa tygodnie przerwy w chemii... w lato wykorzystałem je by pojechać nad może lub jeziora ( normalny standardowy urlop - po czasie okazało się iż podczas 8 kursów tylko raz wziołem 3 dni zwolnienia lekarskiego ) nieraz było uciążliwie, bo szczególnie zaraz po chemii codzinnie badanie krwi, raz zjechalem wynikami tak w dół że 100 km jechałem po neupogen ale nie zrezygnowałem z wczasów. - innymi słowy żyłem normalnie(?).

W 1998 "chemikom" na ulicy było łatwiej - mistrzostwa świata w piłce nożnej (Francja) spowodowały, że fryzura typu "łyse włosy" były szczytem mody :)

Znajomi, rodzina... wszyscy traktowali sytuacje jak coś normalnego, choć na początku było różnie. Szczególnie mojej mamie było trudno wytłumaczyć iż nie powinienem leżeć włóżku i sobie chorować - nawet na tym tle doszło do scysji rodzinnej. No bo w jej opinii "Jak moja wstrętna żona może pozwalać, ba! nawet kazać chodzić mi do pracy - przecież mój syn jest chory." Dziś wiem, że praca to był jeden z elemtow który sprawił że "Styks stał się Rubikonem".