Windi
22.03.2009 12:57
Witam,
Już od roku uważam, że moje węzły są powiększone nieboleśnie, jednak badania krwi rok temu i teraz są ok, po antybiotyku węzły się chowają i usg nie wykazuje nieprawidłowości, ale niedługo potem wracają - dalej jako niebolesne.
Ostatnio jednak dopadł mnie taki swędzący ból ucha jakby w środku ze wskazaniem dołu ucha czyli jakby w stronę węzła - przeszło, jednak to skłoniło mnie do ponownej analizy moich problemów zdrowotnych i zacząłem się moi drodzy zastanawiać czy to co mam wiecznie powiększone w ogóle węzłem jest, czy może to jakaś druga strona migdałów, czy jakichkolwiek innych organów ??
Już tłumaczę: moje powiększenie zawsze dotyczy miejsca jakieś 0,5 cm pod uchem i jest naprawdę mocno twarde. Biorąc jednak pod uwagę, że z drugiej strony mam podobnie tylko że mniejsze i zawsze uważałem to za normę i lekarze chyba też to zastanawiam się czy to czasem nie jest popsuty zainfekowany migdał, którego tak odczuwam?
Zastanawia mnie to tym bardziej, że lekarze badając fizykalnie węzły w zasadzie kończą przed uchem i ledwo dochodzą do miejsca, które mnie zawsze niepokoi.
Już od roku uważam, że moje węzły są powiększone nieboleśnie, jednak badania krwi rok temu i teraz są ok, po antybiotyku węzły się chowają i usg nie wykazuje nieprawidłowości, ale niedługo potem wracają - dalej jako niebolesne.
Ostatnio jednak dopadł mnie taki swędzący ból ucha jakby w środku ze wskazaniem dołu ucha czyli jakby w stronę węzła - przeszło, jednak to skłoniło mnie do ponownej analizy moich problemów zdrowotnych i zacząłem się moi drodzy zastanawiać czy to co mam wiecznie powiększone w ogóle węzłem jest, czy może to jakaś druga strona migdałów, czy jakichkolwiek innych organów ??
Już tłumaczę: moje powiększenie zawsze dotyczy miejsca jakieś 0,5 cm pod uchem i jest naprawdę mocno twarde. Biorąc jednak pod uwagę, że z drugiej strony mam podobnie tylko że mniejsze i zawsze uważałem to za normę i lekarze chyba też to zastanawiam się czy to czasem nie jest popsuty zainfekowany migdał, którego tak odczuwam?
Zastanawia mnie to tym bardziej, że lekarze badając fizykalnie węzły w zasadzie kończą przed uchem i ledwo dochodzą do miejsca, które mnie zawsze niepokoi.