Witam:)
Nie odpuszczaj tych węzłów. Ja miałam podobną sytuację powiększone węzły na szyi, co prawda tylko trochę bolesne, morfologia ok, crp ok, ob 20, biopsja ciękoigłowa obraz sugeruje proces rozrostowy konieczność pobrania całego węzła, wzięty cały węzeł z szyi - wyszedł odczynowo powiększony, mogę o węzłach zapomnieć, ja na szczęsie nie zapomniałam po pólroku okazałos ie zę nh9ie mam wciele jednego nie powiększonego węzła, powiększoną śledzinę, morfologia jeszcez dość ok, ale zajęty szpik kostny. wzięty kolejny węzeł diagnoza chłonniak grudkowy FL G1 IV a. Dzis jestem po pierwszej chemii i przeciwciale monoklonalnym i bardzo liczę na szybka i długa remisję choroby. Pozdrawiam Basia.
Witam:)
Od pewnego czasu często zaglądam na forum i szukam odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Uważam że nie ma najmniejszego sensu zadawać histerycznych pytań czy mam ziarnice czy też nie bo tak naprawdę tylko szczegółowe badania są w pełni to potwierdzić. Wielu z Was pisze o strachu, niepewności i czekaniu na wyniki biopsji itd. Dlatego zdecydowałam sie opisać moja historie może komuś to pomoże i poczuje sie lepiej.
Mój problem z węzłami chłonnymi nadobojczykowymi rozpoczął sie 3 miesiące temu. Początkowo myslałam ze może to jakiś naciągniety mięsień ponieważ zaczełam chodzic na siłownie. Zbagatelizowałam sprawe i tak moje węzły sobie spokojnie rosły. Ale w końcu ból przy każdym najmniejszym wysiłku był nie do wytrzymania więc udałam sie do lekarza rodzinnego. Zrobił mi USG, dał skierowanie na badanie krwi i RTG. a drugi dzień miałam już wyniki badań. Nie będe rozpisywać sie co z nich wynikalo. Jedynie warto wspomnieć ze OB wynoisło 70 a USG wykazało patologiczne zmiany węzłów nadobojczykowych o śr.35mm. Jedynie co dotałam to skierowanie do szpitala na wycięcie węzła do badania. Grzecznie poszłam do szpiatala gdzie czekałam 4 dni na zabieg(zaznacze tylko ze przez okres 4 dni nie wykonano zadnych badań oprócz morfologi).Usłyszałam jedynie diagnoze z podejrzewają ziarnicę ale nie są pewni bo mnie te węzly bolą. Po wycięciu węzła (zabieg trwał 1,5 godziny przy złym znieczuleniu ktore było za slabe, na koncu zaraz przed wycieciem węzła stwierdzono że nie mozna zaaplikować mi wiecej znieczulenie wieć wycinano bez)wypisano mnie do domu na drugi dzień z czego byłam niezmiernie szczęsliwa i powiedziano że za wyniki należy zgłośić sie za dwa tygodnie. Niestey badania przedłuzyly sie do 4 tygoodni po czym diagnoza brzmiała mniej więcej"zalecane kolejne wycięcie węzłów ponieważ dostarczony materiał nie był wstaine wykazać co mi dolega". W ten sam dzień co otrzymalam wyniki bylam u 3 lekarzy i każy stwierdził cos innego. Jednakze każdy z nich wystawiał diagnozę-ZIARNICA pomimo ze w badaniu histopatologicznym napisano ze prawdopodobnie powiększenie wełów jest odczynowe al konieczna dalsza diagnoza przez pobranie nowego matteriału heheh chyba sie powtarzam.Poszlam więc prywatnie na USG gdzie stwierdzono ponowanie patologiczny rozrost węzłów chłonnych. Udałam sie więc do onkoloa ktory stwierdził że to nowotworowy rozrost węzłów chłonnych ale nie rak. Zrobili mi biopssje ciekoigłową i dali termin na kolejne wycięcie węłów chłonnych w celu dalszej diagnozy.
Zaznaczam ze pewne objawy mam podobne do ziarnicy(np. twrde nieprzesuwalne pakiety,) ale pewne są całkowicie inne jak np. badzo bolesne węzły które po zaaplikowaniu mocnych tabletek przciwbólowych na pare godzin przestaj dawać o sobie znać i troszke sie zmniejszają.
Taka jest moja historia. Jestem pradopodobnie zalamana ponieważ nie jestem w stanie funkcjnować bez tabletek przeciwbólowych jednak czekam w spokoju na dalszy rozwój wypadków. Jeżeli ktoś ma podobny problem warto się z nim podzielić na pewno komuś to pomoże.