witam wszystkich:-)))
20 maja miałam termin na biopsje cienkoiglowa w szczecinie, myślę ze dobrze będzie jak opisze co sie wydarzyło żeby wam poprawić humor i moglibyście się trochę pośmiać:-))
no wiec pani doktor która mnie przyjmowała zaczęła się pytać co i jak i dlaczego i kto mnie tu skierował, wiec jej odpowiedziałam co najważniejsze, czyli objawy, nowotwory w rodzinie (kilkanaście osób, blisko 20 w wieku od 18 do 45 lat) ze nie schodzą po żadnym leczeni typu antybiotyk i leki przeciwzapalne, no i ze lekarze w Świnoujściu kazali mi jak najszybciej zrobić biopsje, z czego jeden pytał się jak się czuje po alkoholu (a ze nie pije bo nie mogę ze wzg na wątrobę poza jednym małym piwem które potrafię męczyć przez 2 godziny) wiec nie bardzo miałam co mu powiedzieć, wiec w końcu stanęło na tym ze mam wypić dobrego drinka lu wino i sprawdzić co i jak, po wypiciu nie czułam bólu jako takiego tylko takie dziwne napięcie w tych węzłach jakby mi znowu rosły, ale bólem bym to nie nazwala, dopiero przyciskając trochę zabolały i tez nie za bardzo, wiec nie bardo brałam to pod uwagę skoro te bóle ponoć są wyraźnie dokuczliwe) w każdym bądź razie powiedziałam o tym pani doktor a ona stwierdziła ze pierwszy raz słyszy o takim objawia ze po alkoholu mogą bolec węzły! i ze w Świnoujściu są lekarze którzy wymyślają nowe objawy i zaczęła się naśmiewać do pielęgniarki i ze musi aż zdzwonić na odział i powiedzie co wymyślili w Świnoujściu. Jak powiedziawszy tak zrobiła, z wielkim uśmiechem na twarzy szczebiotała przez telefon nabijając się z lekarzy, chwile po tym mina jaj zrzedła bo się dowiedziała ze jest to objaw występujący w ziarnicy, następnie był tekst: " o to nie wiedziałam, tyle lata pracuje a pierwsze słyszę ze coś takiego jest, no to się zbłaźniłam przed pacjentka" mina pani doktor - bezcenna:-)))))) cóż, pani doktor nie wiedziała jak wyjść z twarzą tej sytuacji i zaczęła się zachowywać poniżej krytyki, najpierw po obejrzeniu na usg węzłów stwierdziła ze na razie nie będzie mnie kula bo jest ich za dużo inie wie którego ma wybrać, ze najlepiej jakby jeszcze trochę urosły, bo wtedy będzie się łatwiej zdecydować na wybór węzła, a większość jest 10mm (kilka miesięcy temu były 6mm rosną wolno) dwa węzły około 2cmm, wiec mam poczekać jeszcze z pól roku aż więcej urosną i jeśli mam w rodzinie tak dużo osób chorych to ja i tak prędzej czy później wrócę tu na odział bo z tych węzłów i tak mi się coś złośliwego wykluje tyle ze to może jeszcze potrwać i powiedziała to z uśmiechem na twarzy, a na razie mam się obserwować, robić badania i sprawdzając jak się to rozwija. Wychodząc z gabinety usłyszałam jeszcze ze jeszcze teraz mnie nie będą zabijać ale może następnym razem, pani doktor już chyba z całkiem ze wstydu bredziła. Tak wiec wróciłam do domu i cóż mi pozostało, obserwować się he he, dobre sobie, moja mam była trochę zszokowana bo na ten sam odział jeździła kilkanaście lat temu i miała szczęście trafić do bardzo sympatycznego pana doktora, na szczecie wyzdrowiała:-))
Pozdrawiam wszystkich i życzę wam kontaktów z bardziej kompetentnymi lekarzami:-)))
tak na koniec, jeszcze to słyszałam jakiś czas temu bardzo złą opinie o tym oddziale onkologicznym od znajomego męża którego zona leczyła się na bielacza, po kilu miesiącach zabrał ja do Wrocławia, tam zrobili jej przeszczep ale niestety już było za późno, kobieta nie przeżyła, miała 42 lata:-(( a na początku wszyscy wmawiali jej grypę i przesilenie wiosenne tak przez kilka miesięcy.
Witam,
Zachowanie pani "doktor" uważam za karygodne, w głowie się nie mieści jak niektórym lekarzom łatwo igrać z cudzym życiem. Myślę, że nie powinnaś czekać z wykonaniem biopsji. W moim przypadku b. cienkoigłowa niewiele wyjaśniła, dopiero wycinek węzła pobrany operacyjnie rozjaśnił sprawę . Jeśli natomiast chodzi o ból węzłów po wypiciu nawet niewielkiej ilości alkoholu, to jest w tym dużo prawdy. Ja po wypiciu 2 łyczków wina czułam dziwne gniecenie w klatce piersiowej, takie uczucie ciężkości. W każdym razie nie odpuszczaj i zbadaj tą sprawę do końca. Trzymam kciuki!