Ziarnica.pl
← Wróć do działu Kulinarnie
Kulinarnie

odżywianie po ZZ

Autor: madzia1 • 16.01.2009 12:48 • 24 odpowiedzi

madzia1

16.01.2009 12:48

Odpowiedz
Poniewaz bardzo mało jest watkow na tym poforum, wlasciwie to chyba tylko jeden wiec postanowailam ruszyc glowką i wymyslec cos do dyskusji tylko dla Ziarniakow.
Czy zmienily sie Wasze nawyki zywieniowe po rozpoznaniu u Was ZZ? Czy macie jakies dolegliwosci od strony ukladu pokarmowego? Jak sobie z nimi radzicie. I pytanie szczegolnie do dziewczyn :)Macie problemy z utrzymaniem prawidlowej wagi? Chudniecie czy tyjecie? Jak sobie z tym radzicie?
Czekam na odpowiedzi, może w końcu rozwinie się jakis ciekawy watek :)
Pozdrawiam,
M1

maaarta172

16.01.2009 14:10

Odpowiedz

Witam. Generalnie jem prawie wszystko tak jak i przed choroba staram sie tylko nie jesc zbyt duzo smazonego miesa. W czasie brania chemii duzo jadlam kapusty kiszonej i zostalo mi to do tej pory :) ale tak ogolnie to mam duzyyy apetyt ;P wsumie przez ostatni rok sporo mi sie przytylo i teraz gorzej jest to zgubic ;/ ale z czasem moze uda mi sie choc z 5 kg zrzucic :) nie odmawiam sobie jedzenia poprostu jem to na co mam ochote nie pije jedynie napojow gazowanych przewaznie samo wode niegazowana:) Pozdrawiam wszystkich :)

gosia82

16.01.2009 16:49

Odpowiedz
Ja mam podobnie jem wszystko na co mam ochotę smażone potrawy odpadają bowiem moje jelita jeszcze nie wróciły do siebie. Natomiast do wielu rzeczy mam wstręt w szczególności na płyny w kolorze czerwonym ;/
Jedynie na sok pomidorowy nie mam awersji (może z powodu konsystencji)
Co do wagi to bardzo szybko wróciłam do siebie, razem z nudnościami odeszła figura w rozmiarze 0 ;) nie miałam tego w planach ale od września przytyłam 9kg może i nie ma czym się chwalić ale dla mnie najważniejsze jest to bym była zdrowa. Niestety nadal mam anemie biorę żelazo z kwasem foliowym i wit c może to pomoże.
pozdrawiam ziarniaczki

babajaga

16.01.2009 17:48

Odpowiedz
Ja odkąd zachorowałam to odżywiam się wg diety antynowotworowej na podstawie różnych książek (Antyrak głównie).

W skrócie jem owoce, warzywa, ryby, kasze i pełnoziarniste pieczywo.

Piję dużo zielonej herbaty, soku z buraków i marchwi.

A na deser gorzka czekolada :D:D:D

Bardzo się zaangażowałam w tą dietę i wymyślanie nowych potraw sprawia mi wielką radochę :)

A smakują mi najbardziej kwaśne rzeczy - kwaśne zupy, kapusta kwaszona, cytrusy.

Nie przytyłam na razie, ani też nie schudłam ani deko. Ale to głównie dzięki temu, że bardzo dobrze znoszę chemię, nie wymiotuję, nie mam biegunek, chyba mój żołądek jest ze stali.

Kaśku

16.01.2009 19:21

Odpowiedz

Ja podobnie jak przedmówczyni odkąd dowiedziałam się o chorobie staram się w miarę dobrze odżywiać.

Szczególny nacisk kładę na warzywa, ale w mojej diecie znajdują się również owoce, ryby, orzechy, kasze, no i trochę chudego mięsa bo ciężko mi było zupełnie odstawić.

Wszystko to raczej w formie gotowanej, pieczonej lub robionej na parze.

Piję też różne ziołowe i owocowe herbatki no i oczywiście warzywne soczki własnej roboty.

Cukier odstwiłam niemal kompletnie (oprócz paru momentów gdy zabrakło silnej woli(: )

Od początku leczenia przytyłam jakieś 4 kg, ale to akurat uważam za prawidłowe gdyż przed rozpoznaniem schudłam jakies 5 czy 6 kilo.

Jak narazie chwalę sobie te zmiany żywieniowe i dużej mierze zamierzam przy nich pozostać na dobre.

anka

16.01.2009 23:35

Odpowiedz

O 17:49, dnia 2009-01-16 Gosia82 napisał(-a):

Ja mam podobnie jem wszystko na co mam ochotę smażone potrawy odpadają bowiem moje jelita jeszcze nie wróciły do siebie. Natomiast do wielu rzeczy mam wstręt w szczególności na płyny w kolorze czerwonym ;/

Ja podobnie jak Ty, mam wstręt do płynów w kolorze czerwonym. Pomimo tego, że od zakńczenia leczenia minęło już prawie 5 lat, nie potrafię się przełamać. Mam taki wstręt, że ostatnio zobaczyłam u mojej mamy w kuchni płyn do mycia naczyń w kolorze "czerwonej oranżady". Widok ten spowodował u mnie odruchy wymiotne... wylałam płyn i kupilam zielony. Nie przypuszczałam, że te "świrki" tak długo zostaną w mojej psychice.

Poza tym jem wszytko na co mam ochotę... niestety bardzo przytyłam. Planuję zastosować dietę bezwęglowodanową, którą trzeba stosować dość długo, ale podobno jest skuteczna. Muszę to jeszcze skonsultować z lekarzem. Czy ktoś z Was stosował taką dietę?

Jerzy 132

17.01.2009 01:03

Odpowiedz

Ja zmieniłem sposób odżywiania diametralnie w porównaniu do okresu przed chorobą. Ograniczyłem spożycie węglowodanów do minimum, na to konto żeby dostarczyć potrzebną ilość kalorii musiałem zwiększyć ilość białka i zdrowych kwasów tłuszczowych. Głównie jem dużo warzyw, pierś z indyka, wołowinę, chudy twaróg, migdały, do tego oliwa z oliwek i olej z pestek winogron. Przy diecie wysokobiałkowej bardzo ważne też jest picie dużej ilości płynów żeby wydalić szkodliwe produkty przemiany materii. Mnie osobiście ta dieta służy, pozbyłem się nadwagi i mam sporo energii.

Karkurt

17.01.2009 10:46

Odpowiedz

W moim przypadku znacznie ograniczyłem spożycie wysokoprocentowego alkoholu. Zszedłem do 0.5 litra tygodniowo. Jednocześnie staram się nie pić pod same chipsy bo wtedy występują podobne objawy jak po chemii.

Asica

17.01.2009 13:29

Odpowiedz

O 11:46, dnia 2009-01-17 Karkurt napisał(-a):

W moim przypadku znacznie ograniczyłem spożycie wysokoprocentowego alkoholu. Zszedłem do 0.5 litra tygodniowo. Jednocześnie staram się nie pić pod same chipsy bo wtedy występują podobne objawy jak po chemii.

DOBRE :D :D :D

Magdusia

17.01.2009 18:15

Odpowiedz
Witam wszystkie Ziarenka :)
Mój organizm przyjmuje zdecydowanie wszystko. Nie jest wybredy. Jest zadowolony ze wszystkiego, co w niego wpakuje.
Zacznę może od tego, że moja normalna waga to jakieś 51 kg. Jak zaczynałam leczenie, ważyłam jakieś 48(spodnie ze mnie spadały). Zaczęłam więc nadrabiać zaległości. Skończyło się na tym, że waże 56 kilo (w spodnie się ledwo mieszczę). Teraz próbuję to zrzucić, ale jakoś mi nie idzie :(
Jem dużo warzyw i owoców, nabiału i dwa razy w tygodniu mięso (głównie drób). Piję wodę niegazowaną, herbatę zieloną (nawet ją polubiłam) i różne owocowe. Waga ani drgnie (zmiana baterii też nie pomogła) :( W akcie desperacji idę we wtorek do dietetyka. Może coś zasugeruje :)
Pozotywnym skutkiem tej całej sytuacji jest fakt, że nie zapycham się różnymi śmieciami. Staram się unikać "chemii". Już mi jej wystarczy.
Pozdrawiam :)

Jerzy31

18.01.2009 14:38

Odpowiedz

O 19:15, dnia 2009-01-17 Magdusia napisał(-a):

Jem dużo warzyw i owoców, nabiału i dwa razy w tygodniu mięso (głównie drób). Piję wodę niegazowaną, herbatę zieloną (nawet ją polubiłam) i różne owocowe. Waga ani drgnie (zmiana baterii też nie pomogła) :( W akcie desperacji idę we wtorek do dietetyka. Może coś zasugeruje :)

Jerzy132

18.01.2009 14:42

Odpowiedz

O 15:38, dnia 2009-01-18 Jerzy31 napisał(-a):

O 19:15, dnia 2009-01-17 Magdusia napisał(-a):

Jem dużo warzyw i owoców, nabiału i dwa razy w tygodniu mięso (głównie drób). Piję wodę niegazowaną, herbatę zieloną (nawet ją polubiłam) i różne owocowe. Waga ani drgnie (zmiana baterii też nie pomogła) :( W akcie desperacji idę we wtorek do dietetyka. Może coś zasugeruje :)

U mnie na diecie wysokobiałkowej waga nie drgnęła aż dwa - trzy miesiące pewnie przez to że po leczeniu rozregulował się metabolizm, potem tłuszcz zaczął się wypalać po trzy kilo miesięcznie.

Magdusia

19.01.2009 10:02

Odpowiedz

O 15:42, dnia 2009-01-18 Jerzy132 napisał(-a):

O 15:38, dnia 2009-01-18 Jerzy31 napisał(-a):

O 19:15, dnia 2009-01-17 Magdusia napisał(-a):

Jem dużo warzyw i owoców, nabiału i dwa razy w tygodniu mięso (głównie drób). Piję wodę niegazowaną, herbatę zieloną (nawet ją polubiłam) i różne owocowe. Waga ani drgnie (zmiana baterii też nie pomogła) :( W akcie desperacji idę we wtorek do dietetyka. Może coś zasugeruje :)

U mnie na diecie wysokobiałkowej waga nie drgnęła aż dwa - trzy miesiące pewnie przez to że po leczeniu rozregulował się metabolizm, potem tłuszcz zaczął się wypalać po trzy kilo miesięcznie.

To już czekam na to wypalanie tłuszczu :) Byle nie za dużo, bo nie chcę być jak wieszak :)

Jerzy132

19.01.2009 20:54

Odpowiedz

To już czekam na to wypalanie tłuszczu :) Byle nie za dużo, bo nie chcę być jak wieszak :)

Cierpliwości a efekty w końcu przyjdą a dietetyk może odchudzić tylko Twój portfel :-)

madzia1

20.01.2009 11:11

Odpowiedz

O 19:15, dnia 2009-01-17 Magdusia napisał(-a):

Jem dużo warzyw i owoców, nabiału i dwa razy w tygodniu mięso (głównie drób). Piję wodę niegazowaną, herbatę zieloną (nawet ją polubiłam) i różne owocowe. Waga ani drgnie (zmiana baterii też nie pomogła) :( W akcie desperacji idę we wtorek do dietetyka. Może coś zasugeruje :)

I co Ci zasugerował dietetyk Madziu? Bardzo jestem ciekawa :)

Magdusia

20.01.2009 12:48

Odpowiedz
Jerzy spokojnie. Ja mam wizyty za darmo :) Koleżanka studiuje na SGGW dietetykę. W ramach zaliczenia przedmiotu mui udzielić porady w uczelnianej poradni. Obok niej siedzi profesjonalista i wszystkiego pilnuje :)
Madziu, dzisiaj było tylko ogólne rozpoznanie. Od tygodnia dzielnie spisywałam wszystko co wpadło mi ust. Usłyszałam: nie jeść 3-4 godziny przed snem, więcej warzyw i owoców oraz bez kabanosa, chipsów, paluszków i pączków itp wieczorem. Odstawić cukry proste np nie posłodzę już kawy :( Pić więcej wody niegazowanej i soków owocowych (BEZ CUKRU) i jeszcze więcej ćwiczyć (to chyba będę musiała katować się codziennie). Najlepiej nie używać patelni, bo może działać rakotwórczo. Nepiej pic w piekarniku. Genialny jest parowar! :)
Następną wizytę mam za tydzień. Mam się zastosować do ogólnych zaleceń. Dieta dla mnie nie jest wskazana, bo wskaźnik BMI mam w normie. Dostane ogóle zalecenia odżywiania; na co zwracać większą uwagę itp. Ułożą mi przykładowy jadłospis - przepisze go tutaj :)

Anna

20.01.2009 14:17

Odpowiedz
Od czasu choroby mojej córki, zmienił się sposób odżywiania całej naszej rodziny. Nastąpiło to jakoś tak samo z siebie. Generalnie odżywiamy się podobnie jak Kaśku i Jerzy.

Wieprzowinę, wędliny wieprzowe, smalec itp. wykreśliliśmy całkowicie z jadłospisu. Jemy więcej ryb niż kiedyś, drób, wołowinę, cielęcinę. Teraz, po roku czasu, sam zapach wieprzowiny nas odrzuca. Unikamy smażenia. Gotujemy, także na parze i pieczemy.

Jak najwięcej warzyw i owoców, no i dla córki soczki domowej roboty - trochę to pracochłonne ale może warto. Pijemy też zieloną i białą herbatę.
Jeśli chodzi o napoje alkoholowe, to popieram Karkurta :)

Ostatnio zaczęłam też sama piec chleb! Jest o wiele smaczniejszy i dłużej świeży niż kupiony w sklepie. Jeśli ktoś będzie chciał przepis to służę.

Z tłuszczy używamy podobnie jak Jerzy oliwy z oliwek. Ja polecam też olej z pestek dyni, tłoczony na zimno oraz OLEJ LNIANY, również tłoczony na zimno, nierafinowany, kupiony w sklepie ze zdrową żywnością - nie kupujcie w aptece. Staram się go dodawać tam gdzie się da, głównie do sałatek i surówek, sosów. Podobno ma działanie antynowotworowe.

Pozdrawiam.

Jerzy132

20.01.2009 19:55

Odpowiedz
Olej z oliwek tylko z pierwszego tłoczenia, niestety ma ostry smak i nie każdemu wchodzi, ja go dolewam do rosołu wołowego już po ugotowaniu, natomiast olej z pestek winogron ma łagodny smak i można go pić nawet "z gwinta".
Owoce nie wchodzą w skład diety bezwęglowodanowej bo to nic innego jak cukry.

moniq

20.01.2009 20:43

Odpowiedz
A znacie moze jakas ciekawa diete dla studentow:D Ja zjadam wszystko co sie da:) czasami nawet po dwa obiady dziennie, nie tyje:/ a szkoda bo chcialabym, waze zaledwie 52kg przy wzroscie 167 takze mam lekka niedowage. Nie znam sie na dietach ale chcialabym zaczac odzywiac sie w taki sposob zeby miec wiecej energii. Przy wiekszym wysiłku (tak jak teraz w trakcie sesji) juz kolo godziny16 praktycznie zasypiam, a niestety nie mam czasu na drzemki, kawy nie pije wiec nie ma mnie co obudzic i tak sobie wegetuje do wieczora:/
Mam jedynie wstret do soku z czarnej pozeczki bo kiedys w trakcie chemi zwrocilam caly karton:D

Anna

20.01.2009 23:28

Odpowiedz

O 20:55, dnia 2009-01-20 Jerzy132 napisał(-a):

Olej z oliwek tylko z pierwszego tłoczenia, niestety ma ostry smak i nie każdemu wchodzi

Ja znalazłam dobry sposób jak przekonać moją młodszą córkę (nie chorującą na zz), do oliwy z oliwek. Na początku bardzo protestowała, od razu wyczuwała smak oliwy. Zaczęłam od stopniowego łączenia np. w sosie vinegret, prawdziwej oliwy ze zwykłym olejem. Były to dosłownie krople. W miarę upływu czasu zwiększałam zawartość oliwy, by wreszczie, nie pamiętam już po jakim czasie, nie dodawać w ogóle oleju a tylko oliwę. Poskutkowało! Przyzwyczaiła się, tylko potrzebowała trochę czasu.