Ziarnica.pl
← Wróć do działu Ogólne
Ogólne

Aktywnosc zawodowa po ziarnicy.

Autor: Oliwka • 14.12.2008 22:28 • 19 odpowiedzi

Oliwka

14.12.2008 22:28

Odpowiedz
Hejka!!

Jestem kilka lat po chemioterapii. Pobieram rente ale zgodnie z zapowiedzia lekarza orzecznika jest to moj ostatni rok na Zusie. Jesli wszystko bedzie tak dobrze jak do tej pory :)

Szczerze nie wiem co dalej?

Jak wyglada wasza aktywnosc zawodowa?
Mozna pracowac z nasza choroba jak zdrowi ludzie?

Chyba zaczynam miec problemy ze spoleczna adaptacja.

Dostalam oferte pracy jako przedstawiciel handlowy i troche sie martwie czy dam rade. Jestem na etapie szkolen, a mojemu szefowi boje sie powiedziec ze chorowalam. Napewno nie zrozumie.Jakto bedzie ze zwolnieniami.. wiadomo, ze czesto trzeba je brac w moim przypadku. Chociazby w ramach "serwisu" ZZ.

Ogolnie zauwazylam, ze ludzie nie rozumieja sytuacji "ziarniakow". Rok temu wyszlam za maz, nie wyprawilam wesela, bo slabo sie czulam i lapalam ciagle jakies infekcje. Poza tym brakowalo nam pieniedzy.
Nie chcielismy z mezem dluzej czekac i zorganizowalismy tylko ceremonie oraz przyjecie z obiadem dla najblizszej rodziny typu.. rodzice i rodzenstwo. Moj maz mieszka w malej miejscowosci i niemal wszyscy mieszkancy, jakies dalekie ciotki i kuzynki "smiertelnie" sie na nas obrazily, z tego powodu, ze nie dostaly zaproszenia. Przestaly odpowiadac nam nawet dzien dobry!! i traktuja nas jak powietrze.. glupota. Teraz poprostu wspaniale nam sie mieszka w tym miejscu ;);)

Nawet siostra mojego faceta obrazila sie. Bo na date slubu wybralismy lipiec i ona nie mogla z tego powodu przyleciec z Irlandii.Bilety w ten czas zbyt drogie byly ech..

No i teraz wiadomo dlaczego boje sie powiedziec w pracy o mojej zz.

Ciekawi mnie wasze zycie zawodowe. Moze chcecie na ten temat podyskutowac ??

matek101

15.12.2008 00:07

Odpowiedz

Nie rozumiem mentalności niektórych ludzi, ale co do wesela i obrażenia się całej rodziny to przykro mi, ale dla mnie to głupota i podejście do całej sprawy w ten sposób jest jakieś chore...a co do pracy to wszystko zależy od danej osoby...ja po przeszczepie wykonywałem różne prace dorywcze już po 4-5 miesiącach i chodziłem na siłownie, grałem w piłkę, ale są i tacy których regeneracja trwała dużo dłużej..pozdrawiam

Kaśku

15.12.2008 08:19

Odpowiedz

Myślę że to jest indywidualna sprawa oraz kwestia jaką kto wykonuje pracę. Ja wykonuję pracę biurową i przez całą chemię, z wyjątkiem tych słabszych dni, chodziłam do pracy. Teraz jestem podczas naświetlań i zrobiłam sobie chwilową przerwę. Jakieś 3 tygodnie po ich zakończeniu zamierzam wrócić do pracy. Z tego co mówił mój lekarz to jeszcze przez jakiś czas należy się oszczędzać, ale potem (z zachowaniem jakichś rozsądnych granic) to nie ma przeciwskazań do prowadzenia normalnego życia, czyli też i pracy zawodowej.

Narazie z góry się nie poddawaj. Jeśli po jakimś czasie stwierdzisz że jest za cięzko w tej pracy to przecież zawsze możesz zrezygnować i poszukać czegoś innego.

Życzę powodzenia oraz zdrówka,

Kasia

O 23:28, dnia 2008-12-14 Oliwka napisał(-a):

Hejka!!

Jestem kilka lat po chemioterapii. Pobieram rente ale zgodnie z zapowiedzia lekarza orzecznika jest to moj ostatni rok na Zusie. Jesli wszystko bedzie tak dobrze jak do tej pory :)

Szczerze nie wiem co dalej?

Jak wyglada wasza aktywnosc zawodowa?

Mozna pracowac z nasza choroba jak zdrowi ludzie?

Chyba zaczynam miec problemy ze spoleczna adaptacja.

Dostalam oferte pracy jako przedstawiciel handlowy i troche sie martwie czy dam rade. Jestem na etapie szkolen, a mojemu szefowi boje sie powiedziec ze chorowalam. Napewno nie zrozumie.Jakto bedzie ze zwolnieniami.. wiadomo, ze czesto trzeba je brac w moim przypadku. Chociazby w ramach "serwisu" ZZ.

Ogolnie zauwazylam, ze ludzie nie rozumieja sytuacji "ziarniakow". Rok temu wyszlam za maz, nie wyprawilam wesela, bo slabo sie czulam i lapalam ciagle jakies infekcje. Poza tym brakowalo nam pieniedzy.

Nie chcielismy z mezem dluzej czekac i zorganizowalismy tylko ceremonie oraz przyjecie z obiadem dla najblizszej rodziny typu.. rodzice i rodzenstwo. Moj maz mieszka w malej miejscowosci i niemal wszyscy mieszkancy, jakies dalekie ciotki i kuzynki "smiertelnie" sie na nas obrazily, z tego powodu, ze nie dostaly zaproszenia. Przestaly odpowiadac nam nawet dzien dobry!! i traktuja nas jak powietrze.. glupota. Teraz poprostu wspaniale nam sie mieszka w tym miejscu ;);)

Nawet siostra mojego faceta obrazila sie. Bo na date slubu wybralismy lipiec i ona nie mogla z tego powodu przyleciec z Irlandii.Bilety w ten czas zbyt drogie byly ech..

No i teraz wiadomo dlaczego boje sie powiedziec w pracy o mojej zz.

Ciekawi mnie wasze zycie zawodowe. Moze chcecie na ten temat podyskutowac ??

amii

15.12.2008 11:00

Odpowiedz

O 23:28, dnia 2008-12-14 Oliwka napisał(-a):

Hejka!!

Jestem kilka lat po chemioterapii. Pobieram rente ale zgodnie z zapowiedzia lekarza orzecznika jest to moj ostatni rok na Zusie. Jesli wszystko bedzie tak dobrze jak do tej pory :)

Szczerze nie wiem co dalej?

Jak wyglada wasza aktywnosc zawodowa?

Mozna pracowac z nasza choroba jak zdrowi ludzie?

Chyba zaczynam miec problemy ze spoleczna adaptacja.

Dostalam oferte pracy jako przedstawiciel handlowy i troche sie martwie czy dam rade. Jestem na etapie szkolen, a mojemu szefowi boje sie powiedziec ze chorowalam. Napewno nie zrozumie.Jakto bedzie ze zwolnieniami.. wiadomo, ze czesto trzeba je brac w moim przypadku. Chociazby w ramach "serwisu" ZZ.

Ogolnie zauwazylam, ze ludzie nie rozumieja sytuacji "ziarniakow". Rok temu wyszlam za maz, nie wyprawilam wesela, bo slabo sie czulam i lapalam ciagle jakies infekcje. Poza tym brakowalo nam pieniedzy.

Nie chcielismy z mezem dluzej czekac i zorganizowalismy tylko ceremonie oraz przyjecie z obiadem dla najblizszej rodziny typu.. rodzice i rodzenstwo. Moj maz mieszka w malej miejscowosci i niemal wszyscy mieszkancy, jakies dalekie ciotki i kuzynki "smiertelnie" sie na nas obrazily, z tego powodu, ze nie dostaly zaproszenia. Przestaly odpowiadac nam nawet dzien dobry!! i traktuja nas jak powietrze.. glupota. Teraz poprostu wspaniale nam sie mieszka w tym miejscu ;);)

Nawet siostra mojego faceta obrazila sie. Bo na date slubu wybralismy lipiec i ona nie mogla z tego powodu przyleciec z Irlandii.Bilety w ten czas zbyt drogie byly ech..

No i teraz wiadomo dlaczego boje sie powiedziec w pracy o mojej zz.

Ja jedenastego wzięłam ślub, był tylko obiad dla rodzeństwa i świadków, teściowa się obraziła bo póki byłam chorą narzeczoną, to co innego, a teraz chorą żoną i to szczyt wszystkiego... a sama miała niedawno raka piersi!

Myślę, że chodzi ci głównie nie o kwestię pracy, ale o to, czy będziesz akceptowana przez otoczenie i czy nie pozbędą się ciebie kolejni pracodawcy. Cóż, w obu przypadkach choroba niewiele chyba zmienia: kto nie był tolerancyjny to i nie będzie, kto udaje życzliwego, pies go trącał i takie życie. Po prostu się nie przejmuj, szkoda życia. Zdrowych zwalniają, dyskryminują, wkurzają, więc czemu chory miałby mieć raj?

małgo

15.12.2008 11:29

Odpowiedz

Kochana ! Mija 4 rok mojej remisji ,żyję w kołowrotku nie pamiętam kiedy miałam wolny dzień. Co więcej nie tylko pracuje na cały etat wykonując odpowiedzialne dosc stresujące zajecie ale jestem rowniez mamą niepełnosprawnego dziecka i chwilowo z powodu wyjazdu męza zajmuje sie nim zupełnie sama.Mogłabym jeszcze dodac ze aktualnie wykryto mi zmiany w piersi i jestem przed badaniem wykluczającym ewentualny nowotwór. Daje rade i nie wyobrazam sobie nie pracować, nie realizować sie zawodowo.

dorota

15.12.2008 14:56

Odpowiedz
mój mąż też rok po zakończeniu leczenia pracuje jakby wczesniej nie chorował, nawet musze go czasem stpować żeby nie przesadzał

madzia1

15.12.2008 15:18

Odpowiedz

O 23:28, dnia 2008-12-14 Oliwka napisał(-a):

Jak wyglada wasza aktywnosc zawodowa?

Mozna pracowac z nasza choroba jak zdrowi ludzie?

U mnie aktywność zawodowa zaczęła się szybko. Po pierwsze już w grudniu na komisji w ZUSie nie zgodziłam się na rentę tylko na świadczenie rehabilitacyjne. Po drugie w styczniu 2007 skończyłam chemie, dokładnie 27 marca radio, a w sierpniu zakasałam rękawy i poszłam do pracy. I po trzecie nie dlatego to zrobiłam, że musiałam - tylko, że chciałam. Pomimo, iż odporność moja do tej pory jest w kiepskim stanie, nie poddaje się, nie wyobrażam sobie żebym nie pracowała. A każdy kto mnie zna wie na jak wiele rzeczy w swoim zawodzie jestem narażona. Nie znoszę bezczynności. W tym momencie pracuje na jednym pełnym etacie i kilku dorywczo, zaczęłam studia magisterskie - a przecież jestem niespełna dwa lata po leczeniu i "powinnam" bardzo na siebie uważać - i uważam, ale chce żyć pełnią życia jak wszyscy inni, zdrowi ludzie.

Chyba zaczynam miec problemy ze spoleczna adaptacja.

To jest problem indywidualny i musisz niestety to w sobie przełamać. Nie wszyscy ludzie są źli. Ja jestem na tym etapie, ze bardzo zwracam uwagę na to kim się otaczam bo nieufności jest we mnie wiele. Jak się na kimś przejadę to od razu do widzenia ;)

Dostalam oferte pracy jako przedstawiciel handlowy i troche sie martwie czy dam rade. Jestem na etapie szkolen, a mojemu szefowi boje sie powiedziec ze chorowalam. Napewno nie zrozumie.Jakto bedzie ze zwolnieniami.. wiadomo, ze czesto trzeba je brac w moim przypadku. Chociazby w ramach "serwisu" ZZ.

nie możesz z góry zakładać, że bez przerwy będziesz chora, a badania okresowe przeważnie wypadają dwa razy do roku więc wystarczy sobie wcześniej terminy ustalić, a potem poinformować szefa o urlopie. W tym momencie już po przepracowaniu jednego miesiąca przysługuje Ci 1/12 urlopu. Nikomu nie będziesz musiała się nikomu tłumaczyć po co Ci są potrzebne dni wolne.

Oliwka

15.12.2008 16:44

Odpowiedz
Dziekuje wam wszystkim za slowa otuchy ;)

Mi sie wydaje, ze taka bezczynnosc, jak w moim przypadku do tej pory jest tragiczna. Malotego ze sie nudze, to w dodatku ciagle mam czas na rozne przemyslenia czesto smutne niestety.

Kiedy zaczelam prace jest mi lepiej, nabralam energii do zycia iczuje sie znowu potrzebna, odpowiedzialna, wrecz zdrowa :)

Widze,ze nie tylko ja mam problemy z rodzina mojego meza.. te tesciowe, moja jest w miare ok..ale cala reszta kosmos ;);)

Zrobie tak jak radzicie: podejme prace i zobacze jak sie sprawdze i na co mi zdrowie pozwoli.. jestem pozytywnie nastawiona, a chyba o to chodzi.


Jeszcze raz dziekuje i trzymam kciuki za was, modlac sie o nasze zdrowie.

vysnafca75

15.12.2008 17:29

Odpowiedz
Przy okazji wzmianki o rentach itp. Macie pewnie jakieś doświadczenia w tych sprawach. Narazie jestem dwa miesiące na zwolnieniu lekarskim i dopiero po pierwszym wlewie, czeka mnie jeszcze min. 11 + prawdopodobnie radioterapia. Tak więc nie mam szans zmieścić się w 182 dniach zwolnienia lekarskiego. Zamierzam wrócić jak najszybciej do pracy, a chemię przyjmować w międzyczasie przy wykorzystaniu zaległego urlopu i pojedynczych L4.
Moje pytanie jest takie. Czy jeśli uda mi się wrócić do pracy np. na 2 tygodnie, czy miesiąc (nie wiem jak będą wyglądały chemie) to ta przerwa w zwolnieniu lekarskim nie zaszkodzi mi np. przy ewentualnym staraniu się o świadczenie rehabilitacyjne? Ogólnie nie wiem jak się wziąść za to wszystko od strony ZUSu. Chcę wrócić do pracy, głównie ze względów finansowych, ale nie chcę też sobie narobić problemów na przyszłość, która jak wiadomo w naszych przypadkach, nie jest pewna.
Dzięki za kompetentą podpowiedź.

victorias

16.12.2008 21:06

Odpowiedz
Ja skończyłam chemioterapie pod koniec września, a już myślę o pracy. Tylko to mnie powstrzymuje, że pracowałam 14 lat bez przerwy i teraz chcę sobie trochę poleniuchować i posiedzieć na świadczeniu.
Ale mam pytanie troszkę z innej beczki. Takie tam refleksje przychodzące może w związku z okresem świąteczno-noworocznym. Kiedy dowiedziałam się o chorobie, na początku roku, to był dramat dla mnie i dla moich najbliższych. Myślałam, że to będzie najgorszy rok w moim życiu. A tu powolutku czas sobie płynął, leczenie powalało czasami na kolana, a ja pisałam prace dyplomową. Tchu brakowało, a po bibliotekach biegałam. Kondycja kiepska, a na wesela chodziłam. Panie wyfryzowane, a ja w szlach na głowie. Pokonałam strasznego przeciwnika, skończyłam studia, poznałam mnóstwo wspaniałych ludzi, odgrzebałam stare znajomości, nigdy dotąd nie spotkało mnie tyle dobra ze strony obcych i znajomych, fantastycznych osób. Czy to można nazwać najgorszym rokiem w życiu??!! Dla mnie paradoksalnie jest to rok jeden z najlepszych, mimo wszystko. Zachęcam, piszcie jak to z Wami jest, może ze mna jest coś nie tak?? :))

amii

16.12.2008 22:10

Odpowiedz

O 18:29, dnia 2008-12-15 Vysnafca75 napisał(-a):

Przy okazji wzmianki o rentach itp. Macie pewnie jakieś doświadczenia w tych sprawach. Narazie jestem dwa miesiące na zwolnieniu lekarskim i dopiero po pierwszym wlewie, czeka mnie jeszcze min. 11 + prawdopodobnie radioterapia. Tak więc nie mam szans zmieścić się w 182 dniach zwolnienia lekarskiego. Zamierzam wrócić jak najszybciej do pracy, a chemię przyjmować w międzyczasie przy wykorzystaniu zaległego urlopu i pojedynczych L4.

Moje pytanie jest takie. Czy jeśli uda mi się wrócić do pracy np. na 2 tygodnie, czy miesiąc (nie wiem jak będą wyglądały chemie) to ta przerwa w zwolnieniu lekarskim nie zaszkodzi mi np. przy ewentualnym staraniu się o świadczenie rehabilitacyjne? Ogólnie nie wiem jak się wziąść za to wszystko od strony ZUSu. Chcę wrócić do pracy, głównie ze względów finansowych, ale nie chcę też sobie narobić problemów na przyszłość, która jak wiadomo w naszych przypadkach, nie jest pewna.

Dzięki za kompetentą podpowiedź.

W ZUSach panuje totalna biurwokracja i bordellobumbum.

dama pikowa

17.12.2008 00:23

Odpowiedz
Hej,

ja leczylam sie od jesieni '06 do jesieni '07, CS III, 16 ABVD + 3 tyg naswietlan, bywalo ciezko ale nie przerwalam pracy, bralam tylko 2-3 dni zwolnienia co 2 tygodnie na chemie, narzucilam sobie zero taryfy ulgowej i sila woli zdzialala cuda. W ciagu 12 miesiecy leczenia tylko raz bylam w domu przez tydzien. Zmuszalam sie do codziennych spacerow. Na radioterapii nie bralam zadnych zwolnien, zrywalam sie tylko na godzinke - dwie z pracy w ciagu dnia na naswietlania. Po zakonczeniu leczenia 3 tyg wakacji i zaraz z kopyta do roboty. Nie oszczedzam sie wcale, pracuje tyle co przed choroba albo i wiecej, nikt juz w firmie nie pamieta ze bylam chora i ja tez o tym zapomnialam. Choroba poukladala mi duzo spraw w glowie i wyzwolila od wielu przyziemnych strachow. W ogole nie postrzegam sama siebie jako osoby chorej wiec dlaczego mialoby to robic otoczenie?

pozdrawiam wszystkich

vysnafca75

17.12.2008 07:58

Odpowiedz

Też bym tak chciał, niestety nie mogę wrócić do pracy, jestem 2 miechy na zwolnieniu, więc muszę dostać zdolność do pracy. Niestety mój onkolog ma podejście takie, że mam siedzieć zamknięty w słoiku w domu do końca leczenia i nie chce słyszeć nawet nic o wypisaniu kwitka, że do roboty się w miarę nadaję. Znowu lekarz z medycyny pracy nie chce mi podpisać zaświadczenia o zdolności do pracy bez odpowiedniego kwitka od onkologa i tu koło się zamyka. Bardzo chcę wrócić do pracy, niestety nie mogę przeskoczyć sprawy zaświadczenia o zdolności.

moniq

17.12.2008 18:14

Odpowiedz

O 23:10, dnia 2008-12-16 Amii napisał(-a):

W ZUSach panuje totalna biurwokracja i bordellobumbum.

joanna

18.12.2008 22:21

Odpowiedz

Wróciłam do pracy półtora roku po leczeniu, ale taka przerwa byla spowodowana tym, że mialam malutkie dziecko i chciclam z nim trochę pobyć. Po powrocie do pracy przez poł roku nie złapala mnie żadna infekcja (a pracuję wśród mnostwa ludzi). W tym roku jest zdecydowanie gorzej, ale z kolei podjełam się tylu zadań, ze biegam z antybiotykiem w torebce do pracy. Pracuję intensywnie, do tego budujemy dom, więc znaczna część obowiązkow domowych spadla na mnie. W każdym razie w żadnej sferze życia się nie oszczędzam, a w pracy.... no cóz, chyba nikt nie pamięta, że kiedykolwiek bylam chora. Ostatnio mialam ostrą wymianę zdań z szefem, ktory na moje "nie wezmę kolejnego zadania, bo muszę dbać o swoje zdrowie" stwierdził, ze wszyscy muszą dbać. No i rację ma facet. Nigdy nie wiadomo, co kogo trafi i w jakim czasie.

Gosia

19.12.2008 06:52

Odpowiedz

Bylam ok. na urlopie zdrowotnym po leczeniu. Do pracy wrocilam, ale obecnie przekwalifikowuje sie, chce pracowac w poradni uzaleznien. Koncze odpowiednie szkoly (wlasnie otrzymalam dyplom SUP)i jestem w trakcie pisania pracy dyplomowej o wspoluzaleznionych, w jaki sposob terapia wplywa na zmiane jakosci zycia tych osob. Dotychczasowa praca mnie juz nie satysfakcjonuje, wiec realizuje swoja pasje, pozdrawiam wszystkich serdecznie:) !

kasia b.

19.12.2008 22:31

Odpowiedz

mój mąż po 6 cyklu BEACOPPa esc. cały czas pracuje.Ma wprawdzie nienormowany czas pracy,więc może sam regulować,kiedy więcej pracować, a kiedy mniej.moim zdaniem pracuje bardzo dużo,podejrzewam,że niejedna osoba zdrowa znacznie mniej daje z siebie w pracy niż on.nawet czasami złoszczę się o to na niego.jednak on twierdzi,że to dodaje mu skrzydeł.w ogóle jego silna wola i podejście do choroby sprawiły,że przez tak silną chemioterapię przechodzi praktycznie bez komplikacji.lekarz z dużym doświadczeniem nie chciał uwierzyć,że mąż ma siłę na pracę.dodam,że wykonuje odpowiedzialną pracę, wymagającą dużego wysiłku intelektualnego,bystrości umysłu i współpracy z ludźmi.tak więc nie ma reguł.jeśli tylko zdrowie pozwala i są siły,to warto pracować.moim zdaniem praca pozwala zapomnieć o chorobie i pozwala normalnie żyć.ziarnica nie determinuje wówczas życia,a może być postrzegania jako chwilowa niedogodność.w każdym bądź razie,wspólnie z mężem wolimy tak na to patrzeć i zbytnio się nie zastanawiać.jestem z niego bardzo dumna,że tak sobie z tym wszystkim radzi.

vysnafca75

20.12.2008 20:43

Odpowiedz

U mnie niestety sytuacja wygląda tak, że nie mam w zasadzie nic do powiedzenia na temat powrotu do pracy. Wszyscy onkolodzy, którzy pracują w szpitalu w którym biorę chemię i się lecza odmówili mi podpisania zaświadczenia o zdolności do pracy (straciłem zdolność przez pobyty w szpitalach na diagnostyce). Tak więc bez tego papierka lekarz z medycyny pracy nie podpisze mi papierka do pracy (byłem w 5 przychodniach medycyny pracy). Nie wiem, czy jest to spowodowane nadwrażliwością lekarzy, którzy mnie leczą na oddziale, czy po prostu mój stan jest nieco gorszy niż ja wiem, a nikt mi tego nie chce powiedzieć.

madzia1

20.12.2008 23:16

Odpowiedz

O 21:43, dnia 2008-12-20 Vysnafca75 napisał(-a):

U mnie niestety sytuacja wygląda tak, że nie mam w zasadzie nic do powiedzenia na temat powrotu do pracy. Wszyscy onkolodzy, którzy pracują w szpitalu w którym biorę chemię i się lecza odmówili mi podpisania zaświadczenia o zdolności do pracy (straciłem zdolność przez pobyty w szpitalach na diagnostyce).

ale czy nie było tak, że byłęś na dłuższym zwolnieniu skoro pracodawca wysłał Cię do lekarza medycyny pracy? Gdybyś był tylko tydzień lub dwa myślę, że taka sytuacja nie miałaby miejsca.

Tak więc bez tego papierka lekarz z medycyny pracy nie podpisze mi papierka do pracy (byłem w 5 przychodniach medycyny pracy). Nie wiem, czy jest to spowodowane nadwrażliwością lekarzy, którzy mnie leczą na oddziale, czy po prostu mój stan jest nieco gorszy niż ja wiem, a nikt mi tego nie chce powiedzieć.

ani nie jest to nadwrażliwość onkologów, ani lekarzy medycyny pracy. Takie są przepisy i procedury po dłuższym zwolnieniu lekarskim spowodowanym ciężkim zachorowaniem najpierw trzeba mieć zaświadczenie od lekarza prowadzącego i na jego podstawie lekarz medycyny pracy może pozwolić Ci pracować lub nie.

W moim przypadku było tak, że oprócz normalnego zaświadczenia od onkologa musiałam dostarczyć jeszcze lekarzowi medycyny pracy drugie zaświadczenie, że mogę pracować w systemie zmianowym - w tym dyżury nocne ponieważ miałam znaczy stopień niepełprawności i wyklucza on taki rodzaj pracy. Na jego podstawie otrzymałam pozwolenie na pracę w sytemie zmianowym, ale pod warunkiem skruconego czasu pracy do 35h tygodniowo.

Więc nie myśl sobie, ze ktoś Ci na złość robi czy też może z Tobą coś jest nie tak. Dopóki nie skończysz leczenia nikt Ci nie wyda zaświadczenia, że możesz podjąć pracę bo nikt nie podejmie się poniesienia odpowiedzialności za to co niedaj... mogłoby się wydarzyć.

Asica

20.12.2008 23:24

Odpowiedz

O 23:31, dnia 2008-12-19 kasia b. napisał(-a):

jeśli tylko zdrowie pozwala i są siły,to warto pracować.moim zdaniem praca pozwala zapomnieć o chorobie i pozwala normalnie żyć.

dobrze gadasz :-)

ziarnica nie determinuje wówczas życia,a może być postrzegania jako chwilowa niedogodność.

czuję się jakby ktos opisywal moje podejscie do choroby w czasie leczenia ;-)

w każdym bądź razie,wspólnie z mężem wolimy tak na to patrzeć i zbytnio się nie zastanawiać.

i oby tak dalej :-) POWODZENIA!