Ziarnica.pl
← Wróć do działu Ogólne
Ogólne

Sens istnienia tego forum

Autor: Ali • 17.02.2005 21:29 • 2 odpowiedzi

Ali

17.02.2005 21:29

Odpowiedz
Moi drodzy,

Jestem tu z Wami juz jakis czas.
Czytam i czasem pisze posty - walcze z choroba tak jak Wy.
To forum badzo mi pomoglo...

Ale naszla mnie dzis po przeczytanie kilku postow pewna refleksa..... troche smutna - mianowicie....

"Jaki jest sens istnienia tego forum?"

Nie chodzi mi tu o podwazanie potrzeby jego istnienia - NIE.
Forum jest jak najbadziej potrzebne.

Chodzi mi tylko abysmy odpowiedzieli sobie dlaczego tu jestesmy? Dlaczego niektorzy z Nas kilkanascie lat po leczeniu ciagle tu sa? Dlaczego...?

Czy przychodzimy tu po to aby dowiedzic sie czy "Was bolalo tak samo jak mnie?", "Czy jestm tak chory jak Ty". Czy to jest prawdziwy powod?

Czy mozemy zadac sobie pytanie "DLACZEGO", odpowiedziec na nie i zapytac "dlaczego" jeszcze raz?

Jam znalazlem swoja odpowiedz. Jej prostota mnie zadziwila.

A jaka jest Wasza?

Na koncu posow wyjasnie do czego zmierzam.

Pozdrowienia

121277

17.02.2005 22:39

Odpowiedz

2005-02-17 22:29... Ali napisał(a):

Na tę stronę (i forum) zawitałam prawie rok temu...

Chyba w tym samym celu, co wszyscy tutaj.

Dzisiaj mogę powiedzieć, że nie wyobrażam sobie początku dnia bez niego.

W jakis sposób zżyłam się z ludźmi stąd.

Forum jakoś łączy ludzi, którzy chca wspierać się w trudnych chwilach walki z chorobą, wymieniać doświadczeniami, pomagać sobie...

Owszem, daje też poczucie, że nie jest się samotnym w tej walce...

Dodaje otuchy, że skoro inni dali radę, to i nam się uda...

Mnie samą wiele razy uratowało przed załamaniem się i poddaniem...

Myślę, że takie są odczucia wielu z nas.

I założenie forum było wspaniałym pomysłem, dzięki któremu ta strona nie jest tylko kompendium wiedzy o ziarnicy, ale prawdziwie żyje.

sylwula

17.02.2005 23:01

Odpowiedz
Dlaczego niektorzy z Nas kilkanascie lat po leczeniu ciagle tu sa? Dlaczego...?

No właśnie. O ile u osób które aktualnie walczą jest to oczywiste, to dlaczego np. ja, juz od kilku lat zdrowa, ciagle tu jestem,ciągle szukam informacji na ten temat, ciągle przeżywam wizyty w szpitalu, ciągle myśle co by było gdyby, i porównuje kto jak przeżywa swoją Z. i inne nowotwory. To jest dla mnie absolutnie niejasne i do końca nie mam na to odpowiedzi, ale musze przyznac że podczas choroby zupełnie nie odczuwałam obawy o własne życie. to raczej było domeną mojej rodzinki. Mnie interesowały włosy, brwi, i fizyczne dolegliwości. I teraz po kilku latach zaczęłam zdobywac wiedzę, którą rodzice skrzętnie ukrywali. Zaczęłam czytać książki, zaczęłam odwiedzać stronki a takie forum to esencja wiedzy w skondensowanej formie, bo jest oparta nie tylko na suchych informacjach, ale też na zyciu.
I im więcej wiedzy tym więcej świadomości co to wszystko znaczyło tak naprawde. Paradoks: im dłuzej bez nawrotu tym większa szansa dla mnie a ja zamiast odetchnąć... zaczynam bać się o życie.
Wyleczyc taką chorobę to nie wszsytko,to nie tylko ciało. Trzeba jeszcze poradzic sobie z własna PSYCHIKĄ, co czasem trwa znacznie dłużej. Może dlatego po kilku latach ciągle tu jesteśmy...