motyl
21.10.2008 20:36
Wszystko zaczęło się miesiąc temu najpierw trafiłam do lekarza ogólnego, bo martwiły mnie "gulki" na szyi , potem dostałam skierowanie do laryngologa. Laryngolog zrobił mi podsatwowe bad. krwi i usg węzłów. Stwierdził, że nie widzi czynników laryngologicznych, ale mimo wszystko kazał brać antybiotyk przez 7 dni. Niestety po tej kuracji, trafiłam do onkologa zalecił USG i biopsję cienkoigłową węzła karkowego, wszystko w Centrum Onkologii(miałam też bad. na toksoplazmozę - wyniki ujemne).Jednak byłam na USG węzłów okazało się, że mam powiększone wezły głównie szyjne i karkowe( -hypoechogeniczne, linijnie ułożone, o burzliwym przepływie-niejednoznaczne-) . Pani dr , która robiła mi USG powiedziała, że jej zdaniem powinnam mieć pobrany w całości węzeł szyjny- bo w tej okolicy węzły wydają się Jej podejrzane, układają się jak określiła w paciorki - jak koraliki.Wczoraj miałam mieć robioną BCA węzła karkowego, jednak radiolog przed badaniem, stwierdził, że najpierw mam iść z wynikiem USG węzłów do okologa. Cudem dzisiaj dostałam się do onkologa, dostałam skierowanianie na BCA węzła karkowego, szyjnego po prawej i po lewej stronie...Mam mieszane uczucia , trzy razy będą mnie kuć???Badanie mam mieć za tydzień w poniedziałek,ale czy da 100%pewność. Z Waszych opisów choroby, doświadczeń wynika, że tak raczej nie jest: (
Czy ktoś miał robioną za jednym razem BCA z trzech miejsc?
Pozdrawiam jesiennie....