Ziarnica.pl
← Wróć do działu Ogólne
Ogólne

Ksiazka K. Durczoka.

Autor: koot • 29.01.2005 19:53 • 19 odpowiedzi

koot

29.01.2005 19:53

Odpowiedz
Hej.
Czytaliscie ta ksiazke?
Ja przeczytalem dosc szybko... wlasnie troche krotka i mala jak na taka cene. Ale dodala mi otuchy... bo wiekszosc co tam przeczytalem juz wiedzialem...
Ciekawe zdanie tam jest cos w sylu (cytuje z pamieci)
"byc moze te slowa dotra do kogos w wiosce pod Zawierciem" hehe a ja wlasnie mieszkam pod Zawierciem ;) To w kontekscie malej swiadomosci nowotworowej w Polsce.
Ciekawe wypowiedzi lekarzy tam sa.
Jakie wasze zdanie o tej ksiazce?

Pozdrawiam ;)

małgo

29.01.2005 20:31

Odpowiedz

2005-01-29 20:53... KooT napisał(a):

Hej.

Czytaliscie ta ksiazke?

Ja przeczytalem dosc szybko... wlasnie troche krotka i mala jak na taka cene. Ale dodala mi otuchy... bo wiekszosc co tam przeczytalem juz wiedzialem...

Ciekawe zdanie tam jest cos w sylu (cytuje z pamieci)

"byc moze te slowa dotra do kogos w wiosce pod Zawierciem" hehe a ja wlasnie mieszkam pod Zawierciem ;) To w kontekscie malej swiadomosci nowotworowej w Polsce.

Ciekawe wypowiedzi lekarzy tam sa.

Jakie wasze zdanie o tej ksiazce?

Pozdrawiam ;)

Koot pytanie jako ze przeczytałes ksiązke na jaki typ nowotwora chorował K.Durczok?Czy był to nowotwor układu chłonnego?

koot

29.01.2005 20:39

Odpowiedz

2005-01-29 21:31... małgo napisał(a):

Koot pytanie jako ze przeczytałes ksiązke na jaki typ nowotwora chorował K.Durczok?Czy był to nowotwor układu chłonnego?

Takiej informacji sie tam nie doczytalem (moze za szybko czytalem? :P ), jedynie ze byl na plecach wygladal jak krwiak i zostal wyciety operacyjnie, pozniej naswietlania i chemia.

Gosia

29.01.2005 21:24

Odpowiedz

2005-01-29 21:31... małgo napisał(a):

na jaki typ nowotwora chorował K.Durczok?

Ja również się tego nie doczytałam. Książkę już oddałam do biblioteki w ramach akcji: "uwolnij książkę". Pozdrawiam.

Jarzy

30.01.2005 16:30

Odpowiedz

Książka nie jest o zadnym nowotworze chłonnym, tez nie przeczytałem tam nic nowego, jednak cel jej powstania popieram i uwazam że dalej trzeba walczyc z traktowaniem nowotworu jako swego rodzaju tabu.

Piotr

31.01.2005 15:23

Odpowiedz
Tzn. w końcu - jaki to był nowotwór? Mięsak?

Gabi

01.02.2005 08:05

Odpowiedz
01.02.2005
Cześć wszystkim ! Nie ma w książce informacji o rodzaju nowotworu Durczoka bo i po co , jakie to ma znaczenie. Myślą przewodnią było pokazanie ludzią . że choroba nowotworowa może dotyczyć wszystkich i żeby nie robić z tego tabu i nie traktować tych osób jak wyklętych i dziwnych.A najważniejsze to chyba to ,że pokazuje jak chory i jego rodzina walczy ze strachem , walczy ze skutkami choroby i samą chorobą.No i , że można wyjść z takich przypadków , że ho ho. Tylko trzeba walczyć i nie poddawać się.Jest ciężko ale to jest wszystko do przejścia i zwalczenia . Czego Wam wszystkim życzę. PA

baldi

01.02.2005 09:10

Odpowiedz

2005-02-01 09:05... Gabi napisał(a):

No i, że można wyjść z takich przypadków, że ho ho.

no ale, jest jedno ALE.. JAKI jest ten jego przypadek? taki, ze ho ho? na pewno? byla dyskusja na tym forum o Darii Trafankowskiej na przyklad.. statystyka w przypadku jej nowotworu (ja wiem, ze mozna powiedziec ze statystyka to jedno, a zycie poszczegolnej osoby to drugie) byla nieublagana - smiertelnosc srednioroczna rzedu 97%.

czy na pewno w przypadku Durczoka bylo podobnie? ja watpie. wybaczcie :-)

121277

01.02.2005 14:01

Odpowiedz

2005-02-01 10:10... Baldi napisał(a):

2005-02-01 09:05... Gabi napisał(a):

No i, że można wyjść z takich przypadków, że ho ho.

no ale, jest jedno ALE.. JAKI jest ten jego przypadek? taki, ze ho ho? na pewno?

czy na pewno w przypadku Durczoka bylo podobnie? ja watpie. wybaczcie :-)

Wystarczy sie dowiedzieć co to za nowotwór, co wygląda na początku jak krwiak.

Poza tym to było bardzo wczesne stadium i niezaatakowane kości i płuca. No i kto powiedział, ze on jest wyleczony - narazie jest w remisji.

Oczywiście życzę mu, żeby był zdrowy.

Niewazne na co i jak ciężko chorował - nie miał zz, a to podobno najlepiej wyleczalny nowotwór.

Więc miał gorzej niż większość tu piszących.

Ważne, że opisał, to co przeszedł i to może wielu pomóc...

Przeszedł tę samą drogę co leczący się na zz - chemioterapia i radioterapia - ze wszystkimi jej "urokami".

Dla mnie to wystarczający powód, by dac takie świadectwo, jakie on dał. I nie ma się co czepiać.

Bo zaraz dojdziemy do tego, że on wcale raka nie miał.

HOWGH.

Hela

01.02.2005 14:27

Odpowiedz

2005-02-01 09:05... Gabi napisał(a):

01.02.2005

Cześć wszystkim ! Nie ma w książce informacji o rodzaju nowotworu Durczoka bo i po co , jakie to ma znaczenie. Myślą przewodnią było pokazanie ludzią . że choroba nowotworowa może dotyczyć wszystkich i żeby nie robić z tego tabu i nie traktować tych osób jak wyklętych i dziwnych.

to fakt- roztrzasanie kwestii co to za nowotwor nie ma sensu...przynajmniej wedlug mnie...piszecie o ksiazce pana Kamila a nikt wczesniej nie wspomnial nic o formie pamietnika pani Krystyny Kofty "Lewa, wspomnienie prawej" takze przeciez doswiadczonej choroba nowotworowa...jest jeszcze "Oskar i pani Róża"...itd...wspolna cecha tych wszytkich publikacji jest "oswiecanie" tej czesci ludzi, ktorzy nadal traktuja nowotwor jako swoiste wynaturzenie..dla mnie osobiscie czytanie podobnych ksiazeczek jeszcze na poczatku leczenia bylo niemozliwe..psychicznie nie wytrzymywalam...teraz nauczylam sie podchodzic do nich z rezerwa...zapominanie trudno przychodzi:/

p.s.

uwaga osobista: caly czas trzymam kciuki za pana Kamila i innych ludzi (i nas ziarniakow) oby nigdy nie musieli zmierzyc sie z wrogiem ponownie...a fakt, iz Durczok jest osoba medialna przysporzyl mu w tej sytuacji nie tylko przyjaciol jakby sie moglo wydawac-i tylko to mnie zaniepkoilo....

sylwula

17.02.2005 13:19

Odpowiedz

2005-02-01 15:27... Hela napisał(a):

2005-02-01 09:05... Gabi napisał(a):

01wspolna cecha tych wszytkich publikacji

no właśnie, znacie jeszcze jakiś publikacje, autobiografie i inne ciekawe ksiązeczki na ten temat?.

hela

18.02.2005 10:46

Odpowiedz

2005-02-17 14:19... sylwula napisał(a):

2005-02-01 15:27... Hela napisał(a):

2005-02-01 09:05... Gabi napisał(a):

01wspolna cecha tych wszytkich publikacji

no właśnie, znacie jeszcze jakiś publikacje, autobiografie i inne ciekawe ksiązeczki na ten temat?.

obecnie jestem na etapie J. Murphy "potega podswiadomosci"...polecila mi ja rodzina dziewczyny z nowotworem w obrebie glowy, ktora lezala ze mna teraz w szpitalu...probuje przebrnac ale jest dosc ciezka..nie dotyczy akurat sensu stricte walki z nowotworem ale tego jak sobie pomagac psychicznie..moj stan emocjonalny i fizyczny jest ostatnio na wielkim minusie wiec moze cos konstruktywnego wylowie..czytal ktos ta pozycje????????

aha, no i wczoraj w empiku widzialam ksiazke kurcze nie pamietam dokladnie tytulu chyba ..."sily, ktore pokonaja raka"???? okladka cala zielona..sa to artykuly psychologow, onkologow a takze C. Simontona i M. Wirgi. cena chyba ok 25 zl, poza tym to co mi wpadlow oko to na koncowych stronach tej ksiazeczki polecaja mnostwo innych podobnych pozycji ksiazkowych...

i jescze ksiazka kolarza Lance'a Armstronga o jego walce-ale nie czytalam...

misiek

18.02.2005 19:04

Odpowiedz
M. Wirga "Zwyciężyć chorobę"; O.Carl Simonton, S. Matthews-Simonton, James L.Creighton "Triumf życia możesz mieć przewagę nad rakiem"; O.Carl Simonton, Reid Henson, Brenda Hampton "Jak życ z rakiem i go pokonać"; Bernie Siegel "Miłość, medycyna i cuda"; Ian Gawler "I Ty możesz pokonać raka".
pozdrawiam.

baldi

08.06.2006 17:29

Odpowiedz
nie o ksiazce, ale tez jakby w temacie..

cos schudl ostatnio Durczok.. dzisiaj to az nadto bylo to widac.. a ostatnio to taki sympatyczny misio z niego byl..

joanna

08.06.2006 19:56

Odpowiedz

O 19:29, dnia 2006-06-08 Baldi napisał(-a):

cos schudl ostatnio Durczok.. dzisiaj to az nadto bylo to widac.. a ostatnio to taki sympatyczny misio z niego byl..

Może stresy w nowej pracy ma, ... albo więcej biega (w pracy po schodach). Mam nadzieję, ze mam rację. Rzeczywiście mnie ta ksiażka tez podniosla na duchu, przeczytalam ją jednym tchem, ale dopiero wtedy, gdy zachorowalam.

Asica

08.06.2006 21:48

Odpowiedz

O 21:56, dnia 2006-06-08 joanna napisał(-a):

O 19:29, dnia 2006-06-08 Baldi napisał(-a):

cos schudl ostatnio Durczok.. dzisiaj to az nadto bylo to widac.. a ostatnio to taki sympatyczny misio z niego byl..

Może stresy w nowej pracy ma, ... albo więcej biega (w pracy po schodach).

A moze leki/sterydy,od ktorych spuchl w czasie leczenia,w koncu "puscily"... albo (spojrzmy prawdzie w oczy) znowu gad go dopadl :((

szwejar

08.06.2006 21:57

Odpowiedz

O 23:48, dnia 2006-06-08 Asica napisał(-a):

O 21:56, dnia 2006-06-08 joanna napisał(-a):

O 19:29, dnia 2006-06-08 Baldi napisał(-a):

cos schudl ostatnio Durczok.. dzisiaj to az nadto bylo to widac.. a ostatnio to taki sympatyczny misio z niego byl..

Może stresy w nowej pracy ma, ... albo więcej biega (w pracy po schodach).

A moze leki/sterydy,od ktorych spuchl w czasie leczenia,w koncu "puscily"... albo (spojrzmy prawdzie w oczy) znowu gad go dopadl :((

Oby tak nie było !!!!!!!!!!!!! nawet tak nie można myśleć

Asica

08.06.2006 22:43

Odpowiedz

O 23:57, dnia 2006-06-08 szwejar napisał(-a):

Oby tak nie było !!!!!!!!!!!!!

oby,oby..

nawet tak nie można myśleć

Dlaczego? :| Dlatego,ze chodzi o osobe medialna a nie o zwyklego,szarego czlowieka? :|

Dlatego,ze lepiej sobie/innym wmawiac,ze a noz to co innego... sorry,niejedna osoba z tego forum sobie wmawiala i co z tego miala? zazwyczaj gada w duzym stopniu zaawansowania..

To wlasnie nasza narodowa wada = strach przed spojrzeniem prawdzie w oczy :/

joanna

09.06.2006 12:42

Odpowiedz

O 00:43, dnia 2006-06-09 Asica napisał(-a):

To wlasnie nasza narodowa wada = strach przed spojrzeniem prawdzie w oczy :/

Myślisz, że tylko nasza? A zdrugiej strony, kiedy okazało sie, że mam zz, najbardziej bałam się o swoich bliskich. Jakoś nie przyszo mi do glowy, że coś złego moze mi sie stać. Byc może nie wierzycie, ale wlaśnie tak bylo. Dla mnie największą tragedią wtedy było to, że nie będę mogla karmić piersią swojego kilkutygodniowego synka. Teraz myślę, ze to uratowalo mnie przed myśleniem o sobie jako o osobie bezpośrednio zagrożonej utratą zycia. Zwyczajnie po glowie chodziła mi tylko ta niemożność karmienia. Obym nie musiała reagowac na to jeszcze raz...

aniarg

21.06.2006 13:23

Odpowiedz

facet na diecie a ty od razu że go gad dopadł, o matko , obsesja czy co????