córka
25.08.2008 11:05
Dzień dobry
Bardzo często korzystam z Waszej strony, ale jakoś nigdy jeszcze aktywnie w niej nie uczestniczyłam.Mój ojciec od prawie 7 lat walczy z ziarnicą złośliwą. Rokowania były dobre.Silny organizm i niespożyta energia i ogromna chęc życia,aż głupio było bac się tej choroby, dla niego nie istniała. Ale remisję udało się uzyska tylko na pół roku. To było już dawno temu. Teraz jest naprawdę źle. Porusza się o kulach,nie może jeśc, wymiotuje, do tego dochodzi paskudny ból kręgosłupa i nerek, tramal i ketonal nie pomagają. Temperatura ciała skacze jak oszalała, z 34 stopni do 39 z kreskami.Brak mu sił, ciągle leży. Hemoglobinę ma bardzo niską(ostatnio 4,6).Podnosi się tylko po podaniu krwi, nawet do 11.Ale za tydzień, góra dwa znów jest jak błoto, znów trzeba mu pomóc wyjśc do ubikacji i tak w kółko. Ostatni tomograf nie pozostawił żadnych złudzeń, wątroba i śledziona są zaatakowane.Chemia, którą brał ostatnio(TOPP) nie pomogła. Lekarze rozkładają ręce. Podają krew i na tym się kończy.Przed tomografem myśleli o talidomidzie, ale teraz głucho, milczą. Zachowali się naprawdę dobrze dbali o niego przez cały okres choroby. Czy można coś jeszcze zrobic???Mój ojciec ma dopiero 51 lat.Proszę o radę, może ktoś z Was był w takiej sytuacji, albo jego bliski.Z góry dziękuję za każdy wpis.Pozdrawiam
Bardzo często korzystam z Waszej strony, ale jakoś nigdy jeszcze aktywnie w niej nie uczestniczyłam.Mój ojciec od prawie 7 lat walczy z ziarnicą złośliwą. Rokowania były dobre.Silny organizm i niespożyta energia i ogromna chęc życia,aż głupio było bac się tej choroby, dla niego nie istniała. Ale remisję udało się uzyska tylko na pół roku. To było już dawno temu. Teraz jest naprawdę źle. Porusza się o kulach,nie może jeśc, wymiotuje, do tego dochodzi paskudny ból kręgosłupa i nerek, tramal i ketonal nie pomagają. Temperatura ciała skacze jak oszalała, z 34 stopni do 39 z kreskami.Brak mu sił, ciągle leży. Hemoglobinę ma bardzo niską(ostatnio 4,6).Podnosi się tylko po podaniu krwi, nawet do 11.Ale za tydzień, góra dwa znów jest jak błoto, znów trzeba mu pomóc wyjśc do ubikacji i tak w kółko. Ostatni tomograf nie pozostawił żadnych złudzeń, wątroba i śledziona są zaatakowane.Chemia, którą brał ostatnio(TOPP) nie pomogła. Lekarze rozkładają ręce. Podają krew i na tym się kończy.Przed tomografem myśleli o talidomidzie, ale teraz głucho, milczą. Zachowali się naprawdę dobrze dbali o niego przez cały okres choroby. Czy można coś jeszcze zrobic???Mój ojciec ma dopiero 51 lat.Proszę o radę, może ktoś z Was był w takiej sytuacji, albo jego bliski.Z góry dziękuję za każdy wpis.Pozdrawiam