Witajcie Kochani
Dwa tygodnie temu zakończyła przyjmować ABVD - 12 szt. Od około półtora tygodnia mam ogromne duszności, z ledwością mogę wejść na 2 piętro, czasmi dusi mnie suchy kaszel ale sporadycznie. Generalnie mam wrażenie że oddycham 1/3 gwizdka. Miałam robionę RTG - nic nie wykazało, EKG - ok, morfologia prawidłowa. Lekarka mówiła że to niewydolność oskrzeli, płuc spowodowana chemią. I pytanie go Was Weterani. Czy ktoś miał coś podobnego, ile to trwało itp. Teras wdycham jakieś inchalatory ale cudów to nie daje.
Pozdrawiam
Jeżeli nie ma progresji choroby z uciskiem na tchawicę, oskrzela, czy zajęcie płuc (odpukać), to może to być przejściowa niewydolność oddechowa po chemioterapii. Jeżeli RTG jest OK, to znaczy też, że nie ma wody w opłucnej, co czasami się zdarza. Powinno przejść po jakimś czasie. A z inhalatorami, nawet tymi drogimi jest tak, że przestają działać, jak się ich używa częściej, niż zaleca lekarz, czy "ulotka". Spróbuj zamiennie z przepisanym inhalatorem stosować również inhalacje z gorącej wody z Oil-Basem, Amolem, albo czymś podobnym. Mojej żonie pomagało. Co do tej niewydolności - przyciśnij lekarza, żeby przy okazji zrobili Ci badanie krwi pod kątem zawartości tlenu - tzw. saturacja krwi (SaO2)