Ziarnica.pl
← Wróć do działu Ogólne
Ogólne

równoległe metody alternatywne

Autor: edyta • 24.08.2008 13:56 • 9 odpowiedzi

edyta

24.08.2008 13:56

Odpowiedz
Witam!
Mam pytanie czy podczas tych miesięcy i nawet lat leczenia stosowaliście równolegle inne metody typu BSM, wizualizacje, dieta, a nawet wzmocnienie wiary w Boga i z jakim skutkiem ? zarówno fizycznym jak i psychicznym, bo mi po 6 miesiącach leczenia z marnym skutkiem trudno być dalej dzielną i optymistyczną.
Pozdrawiam wszystkich Ziarnicowców

Ama

24.08.2008 15:06

Odpowiedz

O 15:56, dnia 2008-08-24 Edyta napisał(-a):

Witam!

Mam pytanie czy podczas tych miesięcy i nawet lat leczenia stosowaliście równolegle inne metody typu BSM, wizualizacje, dieta, a nawet wzmocnienie wiary w Boga i z jakim skutkiem ? zarówno fizycznym jak i psychicznym, bo mi po 6 miesiącach leczenia z marnym skutkiem trudno być dalej dzielną i optymistyczną.

Korzystam z reiki i terapii dra Bacha, jest nieźle. Po 8 chemii mam jeszcze 2/3 włosów i nie biorę środków przeciwbólowych. Wiosną byłam w bardzo złym stanie, z niewielkimi szansami na wyzdrowienie; dziś jest coraz lepiej, choć niełatwo. Przede mną jeszcze kilka chemii i radioterapia, pewnie z 5 m-cy leczenia. Ale nie wolno się bać i wątpić, bo wtedy ten drań rak wygrywa!!!

edyta

24.08.2008 19:29

Odpowiedz

Dzięki Ama za odpowiedź i pociechę!

Do reiki mam zastrzeżenia ze względu na wiarę, z terapią dra Bacha muszę się zapoznać.

O 17:06, dnia 2008-08-24 Ama napisał(-a):

O 15:56, dnia 2008-08-24 Edyta napisał(-a):

Witam!

Mam pytanie czy podczas tych miesięcy i nawet lat leczenia stosowaliście równolegle inne metody typu BSM, wizualizacje, dieta, a nawet wzmocnienie wiary w Boga i z jakim skutkiem ? zarówno fizycznym jak i psychicznym, bo mi po 6 miesiącach leczenia z marnym skutkiem trudno być dalej dzielną i optymistyczną.

Korzystam z reiki i terapii dra Bacha, jest nieźle. Po 8 chemii mam jeszcze 2/3 włosów i nie biorę środków przeciwbólowych. Wiosną byłam w bardzo złym stanie, z niewielkimi szansami na wyzdrowienie; dziś jest coraz lepiej, choć niełatwo. Przede mną jeszcze kilka chemii i radioterapia, pewnie z 5 m-cy leczenia. Ale nie wolno się bać i wątpić, bo wtedy ten drań rak wygrywa!!!

malgoska

24.08.2008 20:18

Odpowiedz

O 15:56, dnia 2008-08-24 Edyta napisał(-a):

Witam!

Mam pytanie czy podczas tych miesięcy i nawet lat leczenia stosowaliście równolegle inne metody typu BSM, wizualizacje, dieta, a nawet wzmocnienie wiary w Boga i z jakim skutkiem ? zarówno fizycznym jak i psychicznym, bo mi po 6 miesiącach leczenia z marnym skutkiem trudno być dalej dzielną i optymistyczną.

Pozdrawiam wszystkich Ziarnicowców

Ja korzystałam z pomocy bioenergoterapeuty, ale raczej z marnym skutkiem - przyszedł nawrót. Teraz dietę wzbogaciłam w suplement diety - bioflawonoidy. Efekt - czuję się świetnie, pracuję, prawie normalnie żyję. Jak pobierali mi pod narkozą szpik przyjnajmiej 5 osób spytało się czy jestem dawcą dla kogoś - pomimo krótkich badzo włosów - poprostu tak "zdrowo" wyglądam, gdybym jeszcze tylko znalazła coś na "powrót żył", byłoby cudownie, chociaż bioflawonoidy wspomagają wchłanianie wit C, która skolei wzmacnie naczynia, może z czasem się poprawi?

Jerzy132

24.08.2008 21:15

Odpowiedz
Ja w czasie leczenia zająłem swój umysł intensywną nauką języka obcego, ciało zająłem treningami na siłowni, do tego jeszcze dieta wysokobiałkowa (dużo warzyw, węglowodany tylko na śniadanie, tłuszcz tylko w postaci oliwy z oliwek, zero słodyczy).
Podsumowując, byłem tak pochłonięty "rozwijaniem się" w czasie leczenia, że nie miałem czasu myśleć o negatywnych rzeczach.
Byłem też u wróżek, bioenergoterapeutów, uzdrowicieli i innych szarlatanów, ale tylko dlatego że nie miałem siły walczyć z rodziną, która w ten sposób chciała mi pomóc.

edyta

30.09.2008 18:07

Odpowiedz

Ostatnio odwiedziłam bioenergoterapeutkę, było hm, hm,hm fajnie: mrowienie, ciepełko, coś mroziła, coś przepychała, teraz czuję się lekko-radosna. Jeśli to tylko autosugestia ?!?! to i tak warto było. Poleciła jeszcze ze trzy seanse i odtrucie organizmu po chemii.

madzia1

30.09.2008 18:13

Odpowiedz

O 20:07, dnia 2008-09-30 Edyta napisał(-a):

Ostatnio odwiedziłam bioenergoterapeutkę, było hm, hm,hm fajnie: mrowienie, ciepełko, coś mroziła, coś przepychała, teraz czuję się lekko-radosna. Jeśli to tylko autosugestia ?!?! to i tak warto było. Poleciła jeszcze ze trzy seanse i odtrucie organizmu po chemii.

A jak wpłynęło to na Twoją odporność? Poprawiła się? Nie łapiesz tak często infekcji? Bardzo mnie to ciekawi skoro seanse te działają tak odtruwającą na organizm ;)

anulek75

30.09.2008 18:40

Odpowiedz
Witam :)
Ja podczas choroby po za tym że starałam się zdrowo odżywiać o co dbała moja mama :) katowała mnie natką pietruszki, sokiem z buraka, bananami ze względu na zawartość potasu, żyłam prawie normalnie ;) a w chwilach nudy między jedną a drugą chemią starałam się zająć swój umysł i wpadłam w szał wyszywania krzyżykowego. Z tego okresu pozostały na ścianach obrazy które przypominają między innymi izolatkę :) Jedyne za czym tęsknię czasem to ten czas którego miałam ogrom na wyszywanie a o bólu i złym samopoczuciu prawie już nie pamiętam :) Wszystkim którzy zmagają się z chorobą polecam oddanie się w tym czasie swojemu hobby to najlepsza ucieczka od czarnowidztwa :)
Pozdrawiam :)

edyta

06.10.2008 17:39

Odpowiedz
Hej!
Byłam u bioenergoterapeutki. Miejsca "chore" mroziła; energię puściła przez stopy i czubek głowy, ciekawe mh hm mh hm samopoczucie po-super i zaleciła zioła oczyszczające

edyta

11.10.2008 18:15

Odpowiedz

O 20:13, dnia 2008-09-30 Madzia1 napisał(-a):

O 20:07, dnia 2008-09-30 Edyta napisał(-a):

Ostatnio odwiedziłam bioenergoterapeutkę, było hm, hm,hm fajnie: mrowienie, ciepełko, coś mroziła, coś przepychała, teraz czuję się lekko-radosna. Jeśli to tylko autosugestia ?!?! to i tak warto było. Poleciła jeszcze ze trzy seanse i odtrucie organizmu po chemii.

A jak wpłynęło to na Twoją odporność? Poprawiła się? Nie łapiesz tak często infekcji? Bardzo mnie to ciekawi skoro seanse te działają tak odtruwającą na organizm ;)

Końcem maja miałam ostatnią chemię. Oprócz lekkiego kataru i równie lekkiego bólu gardła nie miałam infekcji ww. przeszły bez zażywania leków. Przed chorobą nie miewałam infekcji, byłam "okazem zdrowia" może coś pozostało z tamtej odporności :)?