stratos
29.07.2008 15:48
Witam ,
naleze do osob , ktore poszukuja u siebie ziarnicy. Mam juz psychike mocno uszkodzona od tego. Mam coprawda dwa wezly powiekszone , jednak robie sobie ich USG raz na jakis czas ( niezaleznie w roznych miejscach , zeby miec pewnosc ) , za kazdym razem lekarze twierdza , ze mam nie szukac na sile ,ze wszystko ok. Problem jednak dotyczyl bolow poalkoholowych. Przejrzalem to forum , poczytalem o tych bolach , na moje szczescie nie znalazlem u siebie zadnego z nich. Moje bole wygladaja inaczej. Dlaczego pisze bol ? Dlatego , ze jest to cos co lekko czuc jako taki prad. Czasem lekkie uklucie. Nic co by rwalo , nic bolesnego. No i nie zawsze. Wydaje mi sie , ze gdyby nie psychika , wogole bym tego nie czul. Dzis jednak odwiedzilem onkologa i zaczalem o wszystkim opowiadac. Pokazalem mu wyniki , badanie klatki piersiowej , wyniki USG , wszystko co mialem.
Onkolog mi powiedzial , iz sprawa o ktorej mowie jest zwiazana z naczyniami. Nie mialem tego co prawda juz od jakiegos czasu , zdarzylo mi sie to pare miesiecy temu , dwa , moze 3 razy. Takie objawy jak u mnie , pomimo ze mi sie wydaje , iz moga byc to wezly , nie swiadcza o bolach poalkoholowych wezlow. Onkolog zaproponowal, zebym przestal u siebie szukac choroby. Onkolog powiedzial , ze to co ja mam ( takie prady ) jest zwiazane z naczyniami i nie jest to dla niego pierwszy objaw tego typu, slyszal juz o dziwnych zachowaniach naczyn krwionosnych po alkoholu.
Dlaczego o tym pisze ? W sumie nie wiem dlaczego. Z jednej strony zdaje sobie sprawe , ze lekarze moga sie mylic , ale zeby az tylu niezaleznych sie pomylilo ?
Nie jestem ani troche bardziej spokojny po wizycie u onkologa. No , moze troche , ale nie do konca. Staram sie maksymalnie ograniczyc spozywanie alkoholu , jak tylko zaczynam otwierac puszke piwa , od razu robi mi sie goraco. Dwa dni temu po wypiciu dwoch kieliszkow wodki ( malych ) glowa po 10 minutach zrobila mi sie strasznie goraca. Nic mnie nie bolalo , ale glowa byla niesamowicie ciepla. Oczywiscie przed kazdym kieliszkiem czy puszka piwa robi mi sie niedobrze. Dzis w pracy nawet dostalem rozwolnienia z tego powodu (wiem ze tesc ma mnie odwiedzic ). Nie pije na codzien , ale czasem trzeba. Jeden kieliszek za zdrowie na urodzinach , puszka piwa jak tesc mnie odwiedzi raz na pare miesiecy. Nie powiem przeciez nikomu , ze mam takie "odpaly" , wiec zeby nie bylo podejrzen z musu jakis alkohol wypije.
Poza choroba refluksowa wg lekarzy nic mi nie jest. Wezly na szyi za kazdym razem nie budza niepokoju.
Acha , jakis czas temu pomyslalem sobie tak: mialem wszystkie "objawy ziarnicy" ( bardzo krotkotrwale ) , ciekawe kiedy sie zaczna bole poalkoholowe. No i pare tygodni pozniej zaczelo sie to , o czym mowie.
No nic , koncze pisac , mam juz goraca glowe i goraca szyje , czuje jak mi pulsuje w zylach krew. Zaraz wpadnie tesc i przyniesie piwo , a ja juz sie boje , ze cos mnie zacznie miziac , bolec , masakra.
Jesli ktos doczytal do tego miejsca , dziekuje za wysluchanie.
naleze do osob , ktore poszukuja u siebie ziarnicy. Mam juz psychike mocno uszkodzona od tego. Mam coprawda dwa wezly powiekszone , jednak robie sobie ich USG raz na jakis czas ( niezaleznie w roznych miejscach , zeby miec pewnosc ) , za kazdym razem lekarze twierdza , ze mam nie szukac na sile ,ze wszystko ok. Problem jednak dotyczyl bolow poalkoholowych. Przejrzalem to forum , poczytalem o tych bolach , na moje szczescie nie znalazlem u siebie zadnego z nich. Moje bole wygladaja inaczej. Dlaczego pisze bol ? Dlatego , ze jest to cos co lekko czuc jako taki prad. Czasem lekkie uklucie. Nic co by rwalo , nic bolesnego. No i nie zawsze. Wydaje mi sie , ze gdyby nie psychika , wogole bym tego nie czul. Dzis jednak odwiedzilem onkologa i zaczalem o wszystkim opowiadac. Pokazalem mu wyniki , badanie klatki piersiowej , wyniki USG , wszystko co mialem.
Onkolog mi powiedzial , iz sprawa o ktorej mowie jest zwiazana z naczyniami. Nie mialem tego co prawda juz od jakiegos czasu , zdarzylo mi sie to pare miesiecy temu , dwa , moze 3 razy. Takie objawy jak u mnie , pomimo ze mi sie wydaje , iz moga byc to wezly , nie swiadcza o bolach poalkoholowych wezlow. Onkolog zaproponowal, zebym przestal u siebie szukac choroby. Onkolog powiedzial , ze to co ja mam ( takie prady ) jest zwiazane z naczyniami i nie jest to dla niego pierwszy objaw tego typu, slyszal juz o dziwnych zachowaniach naczyn krwionosnych po alkoholu.
Dlaczego o tym pisze ? W sumie nie wiem dlaczego. Z jednej strony zdaje sobie sprawe , ze lekarze moga sie mylic , ale zeby az tylu niezaleznych sie pomylilo ?
Nie jestem ani troche bardziej spokojny po wizycie u onkologa. No , moze troche , ale nie do konca. Staram sie maksymalnie ograniczyc spozywanie alkoholu , jak tylko zaczynam otwierac puszke piwa , od razu robi mi sie goraco. Dwa dni temu po wypiciu dwoch kieliszkow wodki ( malych ) glowa po 10 minutach zrobila mi sie strasznie goraca. Nic mnie nie bolalo , ale glowa byla niesamowicie ciepla. Oczywiscie przed kazdym kieliszkiem czy puszka piwa robi mi sie niedobrze. Dzis w pracy nawet dostalem rozwolnienia z tego powodu (wiem ze tesc ma mnie odwiedzic ). Nie pije na codzien , ale czasem trzeba. Jeden kieliszek za zdrowie na urodzinach , puszka piwa jak tesc mnie odwiedzi raz na pare miesiecy. Nie powiem przeciez nikomu , ze mam takie "odpaly" , wiec zeby nie bylo podejrzen z musu jakis alkohol wypije.
Poza choroba refluksowa wg lekarzy nic mi nie jest. Wezly na szyi za kazdym razem nie budza niepokoju.
Acha , jakis czas temu pomyslalem sobie tak: mialem wszystkie "objawy ziarnicy" ( bardzo krotkotrwale ) , ciekawe kiedy sie zaczna bole poalkoholowe. No i pare tygodni pozniej zaczelo sie to , o czym mowie.
No nic , koncze pisac , mam juz goraca glowe i goraca szyje , czuje jak mi pulsuje w zylach krew. Zaraz wpadnie tesc i przyniesie piwo , a ja juz sie boje , ze cos mnie zacznie miziac , bolec , masakra.
Jesli ktos doczytal do tego miejsca , dziekuje za wysluchanie.