witam,
Czy ktoś z Was miał do czynienia ze szczepieniami na choroby tropikalne? Wybieram się do południowej Azji na urlop, i zastanawiam się, czy mogę się zaszczepić na jakieś malarie i inne "gady".
Jestem po zakończeniu leczenia już 5 lat...
Pozdrawiam
Aneta
Wywołana do odpowiedzi stawiam się:)) W zeszłych roku byłam w Afryce. Szczepiłam się na dur brzuszny, żółtaczki Ai B i tężec. Na malarię nie ma szczepionki tylko łyka sie tabletki na odstraszanie moskitów. Póki co nic mi nie jest po tych szczepieniach. Moja hematolog mówi, że już lepszym złem jest dla nas zaszczepienie się na te choroby tropikalne niż zachorowanie na nie. Ale oczywiście podróże odradza , ale to już przerobiony temat pt "ziarnica nie lubi zmian klimatu".
Ja bym radziłam się zaszczepić. Ostrzegam tylko że dur brzuszny kosztuje z 300zł i działa tylko 3 lata. UIważaj też na to co jesz i pijesz. A szczególnie na amebę. Na to nie ma szczepionki a bardzo wyniszcza organizm. No to tyle. W razie pytań pisz.
Wielkie dzięki za odpowiedź. Z mojego rozeznania wynika, że w pakiecie szczepień zalecanych jest WZW A + B (lekarz powiedział mi, że 'B' już nie muszę, gdyż zrobiłam je sobie tuż przed chemią), Błonica, Tężec, Polio (tu mi lekarz odradza, gdyż jak twierdzi - byłam szczepiona jako dziecko i to wystarczy) oraz dur brzuszny. Te tabletki na malarię mi z góry odradził, gdyż "po mojej chorobie nie poleca". No nic, tak jak piszesz - lepsze zło zrobić szczepienia...
Wielkie dzięki za informacje od wszystkich! Grunt, to korzystać z życia i turlać się gdzie można ;)
Pozdrawiam serdecznie,
Aneta
ps. Aniarg, u mnie dur - 150zł ;)