Ziarnica.pl
← Wróć do działu Ogólne
Ogólne

Bezsilnosc

Autor: Bozena • 04.06.2008 10:08 • 4 odpowiedzi

Bozena

04.06.2008 10:08

Odpowiedz
Witam Was serdecznie i cieplutko pozdrawiam!!!!!!
Moze nie potrafie tak pisac jak Wy. moze nie umiem przekazac Wam tego co bym chciala, ale sprobuje. Jestm zona , jak wiecie, chorego na ziarnice Jasia. Pisalam tu juz kilka razy, ale teraz ja "potrzebuje" podpowidzi z Waszej strony. Problem tkwi w relacjach maz, ja i corka. Dlaczego, bo nie umie z nami rozmawiac tylko ciagle krzyczy, czepia sie najdrobniejszych rzeczy. Wiem co przeszedl, ale dlaczego syna z synowa traktuje zupelnie inaczej, potrfi sie usmiechac w glos, zartowac, byc na kazde zawolanie, a z nami postepuje zupelnie odwrotnie. Wiem, ze nie powinnam sie skarzyc na niego, ale to jest bardzo przykre. Staram sie jak moge i co z tego jak odplaca sie tylko buzia. Sama jestem chora, ale jak wiadomo, jego choroba jest powazniejsza, ale mnie nic nie wolno, nawet czepia sie glupiego komputera, ze sobie na godzinke usiade. Wrocil do pracy, jest miedzy ludzmi, a ja od 28 lat jestem gospodynia domowa i tak juz zostanie. Musze byc na kazde jego zawolanie. Mam problem z chodzeniem - jestem po endoprotezie stawu biodrowego, a czekam na druga operacje drugiego biodra. Klopoty z chodzeniem utrudniaja mi zycie, ale sie bardzo staram, aby bylo w domu przyjemnie, to ze mnie czasem rwia nogi ukrywam, bo glupio mi jest przy nim sie skarzyc, ale ja tez jestem zmeczona tym wszystkim. Przeszlam silna nerwice lekowa i stanelam na nogi i teraz wszystko powraca, bo kim ja dla niego jestem, juz sama nie wiem. Gdy byl chory to nieba bym mu uchylila, aby mu pomoc, a tu teraz takie krzyki, czy tak to juz jest z osobami po przejsciach???? Pomozcie mi abym mogla dla niego byc wazna, bo ja czasem czuje sie winna jego chorobie. Nie badzcie moimi wrogami tylko kumplami do ktorych bede mogla sie zwracac w razie problemow. Sprobujcie mi cos poradzic.....Dzieki za przeczytanie moich wywodow....

anetka

04.06.2008 11:44

Odpowiedz

wiesz co? czytam..... i jestem w szoku! czy jemu chemia serce zeżarła? z tego co piszesz to on powinien być teraz dla Ciebie oparciem, ładnie ci się odwdzięcza, nie ma co.... Trzymaj się, znajdzie się sposób i na takiego gagadka! tylko trochę pomyślę...

Tomasz

04.06.2008 13:27

Odpowiedz
Zadna choroba go w takiej sytuacji nie usprawiedliwia. Oczywiscie w ciezkich chwilach czesto ludzie staja sie bardziej drazliwi, ale teraz tym bardziej powinien byc ci wdzieczny ze nie zostal sam w takiej sytuacji...

Ech powodzenia i trzymaj sie.

Magda

04.06.2008 13:42

Odpowiedz
Na pewno też byłam nieprzyjemna dla bliskich w czasie leczenia, jestem tego świadoma, ale to co opisujesz jest już przesadą... Chyba powinnaś na spokojnie porozmawiać z nim o Twoich odczuciach... A może syn powinien porozmawiać skoro mają w tym momencie lepszy kontakt??
Powodzenia!!!

Teresa

04.06.2008 13:55

Odpowiedz

O 15:42, dnia 2008-06-04 Magda napisał(-a):

Jeśli chcesz pogadać to może na gg:3166876 .Ja też byłam nie do zniesienia-ale udało mi sie:)