Ziarniak
14.04.2008 16:09
czy po ABVD ziarnica lubi wracac? jesli tak jak szybko? piszcie swoje doswiadczenia...
Autor: Ziarniak • 14.04.2008 16:09 • 18 odpowiedzi
Ziarniak
14.04.2008 16:09
czy po ABVD ziarnica lubi wracac? jesli tak jak szybko? piszcie swoje doswiadczenia...
tomaszek
16.04.2008 15:49
O 18:09, dnia 2008-04-14 Ziarniak napisał(-a):
czy po ABVD ziarnica lubi wracac? jesli tak jak szybko? piszcie swoje doswiadczenia...
? skąd takie wiadomości ,że wróci?
każdy przypadek jest indywidualny nie ma żadnych przepisów czy wróci czy nie.
strach przed nawrotem jest ale regułą jest by po leczeniu myśleć i być pewnym , ze to juz koniec leczenia i się będzie żyło bez nawrotu!
Ziarniczak
16.04.2008 16:31
wiem masz racje, ale tak sie boje, boli mnie szyja z tylu, pobolewa klatka piersiowa, boje sie ze to nawrot....stad moje pytanie, ciekawe jakie sa statystyki
agatazz
16.04.2008 16:36
O 18:31, dnia 2008-04-16 Ziarniczak napisał(-a):
wiem masz racje, ale tak sie boje, boli mnie szyja z tylu, pobolewa klatka piersiowa, boje sie ze to nawrot....stad moje pytanie, ciekawe jakie sa statystyki
witaj...wiesz ze ja tez se boje nawrotu..teraz w czerwcu bedzie rok jak skonczylam chemie...w sierpniu radioterapie..boje sie ogromnie ..ale jakos staram sie nie myslec..tez bola mnie plecy czasami okropnie...roznie sie czuje..ale ??..moze to nie nawrot..a co do statystyk..trudno mi sie wypowiedzec..wiem tylko jedno ze znam kupe ludzi z zz..bez nawrotu!!!..badzmy dobrej mysli ze my do nich sie zaliczymy!!!!..trzymaj kciuki za mnie ja za ciebie...pozdrawiam
Ziarniczak
16.04.2008 16:58
bede trzymac za wszystkich!!!!!!!!!!! oby paskudztwo nie wrocilo!!
anetka
16.04.2008 19:37
strach przed nawrotem jest ale regułą jest by po leczeniu myśleć i być pewnym , ze to juz koniec leczenia i się będzie żyło bez nawrotu!
pozwól, że się podpisze pod twoimi słowami. Uszy do góry! Było, minęło i nie wróci! Można się zadręczać myśleniem o nawrocie, tylko co to da? Życie jest CUDOWNE, nieważne co przyniesie. Trafi się nawrót, trudno, pokonamy i ten próg! Co nas nie zabije, to nas wzmocni!!!
Jacek
18.04.2008 12:34
judyta
18.04.2008 13:23
O 14:34, dnia 2008-04-18 Jacek napisał(-a):
Witam was
Moje zdanie co do nawrotow choroby jest takie:
- nie da sie o tym zapomniec, takie przypadki sie zdarzaja i to nie podlega dyskusji
- mysle ze nalezy nauczyc sie z tym zyc i na ile jest to mozliwe wrocic do normalnego zycia, czyli zyc tak jak przed choroba
Strach i czarne mysli moga dzialac tylko na niekorzysc, szczegolnie zdrowia psychicznego
A jeszcze moje zdanie na temat stwierdzenia co nie zabija to wzmocni
jestem innego zdania - ze myslenie o chorobie ze nas wzmacnia jest co najmniej bledem.
zdecydowanie sie z toba zgadzam, szlag mnie trafia jak czytam to zdanie, co nas nie zabije to wzmocni......
anetka
18.04.2008 20:12
no to widzę że mamy różnice zdań... Kogo uraziłam - przepraszam. Teraz na luzie podchodzę do życia i mnie tak to zdanie nie wkurza, chociaż może nie jest na miejscu... SORKI!!!
anetka
18.04.2008 20:16
A jeszcze moje zdanie na temat stwierdzenia co nie zabija to wzmocni
jestem innego zdania - ze myslenie o chorobie ze nas wzmacnia jest co najmniej bledem.
*nie myślenie o chorobie mnie wzmacnia, tylko to, że mi się udało wygrać jeszcze tych parę lat życia więcej. Nie wszystkim się udaje...
jacek
19.04.2008 04:07
netka
19.04.2008 06:15
witajcie, ja podpiszę się pod twoim postem, myślę podobnie, co prawda, nie ja zachorowałam, ale moja mama, ale nasze, a w sumie, moje ( mojego męża i synka) życie wywróciło się do góry nogami, zawsze byłam zaplanowana kilka tygodni a nawet miesięcy do przodu i tak musiało być, bo ja tak chciałam.... a teraz, cieszę się każdym dniem, drobnostkami, po prostu w wielu kwestiach 'odpuściłam", z tym, że wciąż jednak powtarzam, już tyle przeżyliśmy to i inne paskudztwo przezwyciężymy, bo niestety, powiedzenie, że kłopoty chodzą parami a nawet trójkami sprawdza się.... Wiem, że spotkania z Wami bardzo mnie zmieniły, chyba na lepsze, a co do mamy.... może trochę później wypowiem się....
joanna
19.04.2008 13:47
Im więcej czasu mija od zakonczenia leczenia, tym bardziej sie boję... Wczoraj przypadkiem przeglądając stare Newsweeki przeczytałam w losy nieżyjącej już ziarniaczki.... nie mogę dojśc do siebie, tym bardziej, ze do pewniego momentu nasza choroba postepowała tak samo.Ale ja żyję, Ona nie.
Jacek
20.04.2008 12:51
baldi
20.04.2008 15:01
Jacek
20.04.2008 15:15
Mam rozumiec aby wiecej juz nie pisac :)
baldi
20.04.2008 17:38
O 17:15, dnia 2008-04-20 Jacek napisał(-a):
Mam rozumiec aby wiecej juz nie pisac :)
a pisz, ja nie bronie ;-)
Jacek
20.04.2008 19:06
:) dobra to ja lulu do lozeczka. A mam propozycje aby zalozyc na tej stronie czat. Nie potrzebne jest z tego co wiem oprogramowanie, podpina sie z polczatu i git :) Co wy na to? Mozna sie umawiac np co 2 dzien okreslonej godzinie
baldi
20.04.2008 19:39