Ziarnica.pl
← Wróć do działu Czy mam ziarnicę?
Czy mam ziarnicę?

proszę o pomoc

Autor: toffie • 17.03.2008 16:15 • 8 odpowiedzi

toffie

17.03.2008 16:15

Odpowiedz
Mam taki problem.

Powiększyły mi się węzły chłonne pachowe. Biopsja cienkoigłowa wykazała, że są to węzły odczynowe zapalne. USG - powiększony 1 węzeł 23mm o prawidłowej echogeniczności, pozapalny (?).

Wyniki krwi w normie.

Kilkanaście tygodni temu miałam limfocytozę, która jednak się unormowała i dzisiaj jest już ładnie. W rozmazie ręcznym nic nie wykazano.

3 onkologów każe mi te węzły zostawić w spokoju.

Poza wszystkim poroniłam ciążę i mam jeszcze resztki pokarmu, zalegającego w piersi (przede wszystkim prawej) od 4 miesięcy. Zastanawiam się czy może być to powód takiego odczynowego powiększenia węzłów (może jakiś mały przewlekły stan zapalny wdał się do gruczołu sutkowego - tego nie wiem).

Węzły są niebolesne, ale mocno przesuwalne. Stale je macam w wyniku czego chyba nie za bardzo mają możliwość się zmniejszyć. Od macania porównawczego urósł mi nawet kolejny po przeciwnej stronie. Ale to wszystko ze strachu - stale ich dotykam....

Martwi mnie to wszystko, ale przecież muszę ufać lekarzom, no bo nie będę się leczyć sama. Jak teraz powinnam postąpić? Czekać te trzy miesiące jak każą, czy szukać dalej?

baldi

17.03.2008 17:23

Odpowiedz
heja,
USG masz "w normie", wiec MOIM ZDANIEM nie powinnas doszukiwac sie u siebie choroby nowotworowej ukladu chlonnego.
co do innych dolegliwosci, nie wypowiem sie.

toffie

17.03.2008 17:30

Odpowiedz

O 18:23, dnia 2008-03-17 Baldi napisał(-a):

heja,

USG masz "w normie", wiec MOIM ZDANIEM nie powinnas doszukiwac sie u siebie choroby nowotworowej ukladu chlonnego.

co do innych dolegliwosci, nie wypowiem sie.

Uprzejmie dziękuję. Tak też myślałam. Jestem studentką medycyny i wiem z moich "mądrych" książek, że czasami przy zaleganiu pokarmu może się wytworzyć stan zapalny, a w jego wyniku mogą się powiększyć węzły chłonne pachowe, które przecież zbierają chłonkę z gruczołu.

A czy myślisz, że węzły mogą czasami nie mieć szansy na zmniejszenie się od takiego ciągłego gmerania przy nich? Ja je stale badam i sprawdzam, czy się zmieniają, więc obawiam się, że ten stan zapalny może się wcale nie chcieć wchłonąć.

Poza tym chciałabym jeszcze dodać, że mój układ immunologiczny jest bardzo reaktywny. Węzły powiększają mi się nawet od pryszcza na bordzie, więc wnioskuję z tego, że nawet najmniejszy przewlekły proces zapalny mógł coś takiego u mnie wywołać. Być może jest to już zejście tego zapalenia, bo obecnie CRP i OB mam w normie, natomiast jeszcze 3 miesiące temu odczuwałam dyskomfort po prawej stronie pod pachą (znaczy się czułam, że ją mam przy kąpieli czy smarowaniu się antyperspirantem), ale wtedy nie przyszło mi do głowy żeby badać te węzły, bo byłam zajęta opłakiwaniem mojego utraconego dziecka. Dopiero teraz przyłożyłam do tej pachy rękę - teraz węzły już nie bolą, ale może dlatego, że po prostu zamlały. Być może były większe kilkanaście tygodni temu, tylko ja tego nie zauważyłam.

Dzięki jeszcze raz. Pozdrawiam ciepło.

toffie

29.03.2008 22:01

Odpowiedz
Witam raz jeszcze...

Byłamjuż u 3 onkologów i hematologa (do samego profesora polazłam). Zbadali mnie, powiedzieli, żeby zapomnieć o tych węzłach, bo one są małe. No chyba muszę już im zaufać, bo inaczej zwariuję. Zaufalibyście? Nie chcę za bardzo na siłę ich namawiać na wykrajanie tych węzłów, bo to w końcu dół pachowy - mnóstwo tam nerwów i naczyń i jakby coś poszło nie tak...

No nie wiem już co robić....

Ostatnio OB mi wyszło 11, ale dla kobiet w moim wieku norma jest do 12. CRP jednak malutkie i w normie. Dostaję głupawki, jak nic.

toffie

31.03.2008 09:49

Odpowiedz
Proszę, napiszcie mi czy Wy dalibyście sobie już spokój po tylu konsultacjach.... Chciałabym się starać o dziecko - lekarze pozwolili mi bez żadnego "ale", ale ja taki niedowiarek jestem :)

Wierzę im, no bo przecież nigdy nie będę miała ich doświadczenia, tylko taki cień niepewności gdzieś mi pozostaje.... Ech...

baldi

31.03.2008 09:53

Odpowiedz

ja podtrzymuje swoje zdanie

pperr

31.03.2008 22:55

Odpowiedz

O 11:49, dnia 2008-03-31 toffie napisał(-a):

Proszę, napiszcie mi czy Wy dalibyście sobie już spokój po tylu konsultacjach.... Chciałabym się starać o dziecko - lekarze pozwolili mi bez żadnego "ale", ale ja taki niedowiarek jestem :)

Wierzę im, no bo przecież nigdy nie będę miała ich doświadczenia, tylko taki cień niepewności gdzieś mi pozostaje.... Ech...

Daj sobie spokoj i zajmij sie reprodukcja. Ode mnie dostajesz przyzwolenie i oficjalny atest :)

toffie

24.09.2008 11:22

Odpowiedz
Witajcie:)

tak mi się zdaje, że niładnie by było nie odezwać się po tym jak sprawa praktycznie się wyjaśniła.

Węzła nie wycięłam. Nie zbadałam. Pojechałam w góry i zapomniałam o nim, tymczasem pod serduszkiem zakiełkowała fasolka:) Nie macałam tego węzła więcej, dopiero niedawno przy kąpieli znowu go dotknęłam - zmalał, ale wyczuwam go nadal. Tylko do tego, żeby zmalał potrzeba było około pół roku całkowitego niegmerania przy nim. Tak więc codzienne dotykanie, badanie, sprawdzanie po prostu nie pozwala tym węzłom nieszczęsnym się zmniejszyć.

Napisałam to, żeby uświadomić ziarnico-fobikom takim jak ja, że dla pewności, że węzeł maleje potrzeba bardzo wiele czasu - nie zmaleje z dnia na dzień, a ciągłe dotykanie tylko aktywuje w nim proces zapalny. Mój węzeł prawdopodobnie zwłókniał i taki już pozostanie...

Teraz to zostawiam, mam inne ważniejsze sprawy na głowie.

Pozdrawiam Was ciepło i dziękuję za pomoc.

volcano

24.09.2008 14:03

Odpowiedz

To pozostaje mi tylko pogratulować "fasolki" i zyczy duzo zdrowia :) pozdrawiam