Ziarnica.pl
← Wróć do działu Czy mam ziarnicę?
Czy mam ziarnicę?

czy to chłoniak?

Autor: fever • 10.01.2008 22:10 • 18 odpowiedzi

fever

10.01.2008 22:10

Odpowiedz
Witam,
dzisiejszy dzień był dla mnie bardzo ciężki, dowiedziałam się, że mój Tata ma nowotwór. Jako osoba zupełnie nie zorientowana w temacie chciałam zapytać czy może być to chłoniak. Nowotwór pojawił się przy kręgosłupie, był bardzo duży, po serii naświetlań zmniejszył się, ale nadal istnieje. Tata bardzo dużo pali i już od długiego czasu ma straszne ataki kaszlu, nie wiem czy to ma jakiś związek, po prostu jestem przerażona, bo zupełnie nie wiem co się dzieje .. chłoniak ziarniak to to samo? chciałam poczytać o tym, dowiedzieć się czegoś, a nawet nie wiem czego szukać .. Przeciez nie zaczne go o to pytać.

baldi

11.01.2008 05:23

Odpowiedz

O 23:10, dnia 2008-01-10 fever napisał(-a):

Przeciez nie zaczne go o to pytać.

przy calej powadze sytuacji.. ja po prostu padlem..

fever

11.01.2008 11:28

Odpowiedz

O 06:23, dnia 2008-01-11 Baldi napisał(-a):

O 23:10, dnia 2008-01-10 fever napisał(-a):

Przeciez nie zaczne go o to pytać.

przy calej powadze sytuacji.. ja po prostu padlem..

nie rozumiem o co CI chodzi po prostu pytam bo nie wiem co się dzieje, czy to coś dziwnego?

to za taką pomoc ja podziękuje.

baldi

11.01.2008 11:49

Odpowiedz

O 12:28, dnia 2008-01-11 fever napisał(-a):

nie rozumiem o co CI chodzi po prostu pytam bo nie wiem co się dzieje, czy to coś dziwnego?

moim zdaniem to cos dziwnego, ze nie wiesz na co choruje TWOJ TATA. uwazam tez, ze to jest dziwne, ze nie bedziesz Z NIM o tym rozmawiac.

fever

11.01.2008 12:01

Odpowiedz

O 12:49, dnia 2008-01-11 Baldi napisał(-a):

O 12:28, dnia 2008-01-11 fever napisał(-a):

nie rozumiem o co CI chodzi po prostu pytam bo nie wiem co się dzieje, czy to coś dziwnego?

moim zdaniem to cos dziwnego, ze nie wiesz na co choruje TWOJ TATA. uwazam tez, ze to jest dziwne, ze nie bedziesz Z NIM o tym rozmawiac.

Dowiedziałam się o tym wczoraj i wyobraź sobie, że nie myślałam w tamtej chwili zbyt logicznie.

Myślałam, że to zrozumiałe, że o takich rzeczach rozmawia się naprawde ciężko, a nie chce go wypytywac teraz, w tej chwili, bo widze w jakim jest stanie, do tego nie mieszkam z nim i nie mam pełnej swobody w rozmowach z nim.

Chciałam dowiedziec się czegokolwiek tutaj, póki jest tak jak jest, zeby móc mu jakoś pomóc.

Zresztą nieważne, naprawde baaaardzo pomogłes. Nie ma to jak zacząć się czepiać kogoś w takiej sytuacji. Brawo, powinienes zostać psychologiem.

ewelka

11.01.2008 12:09

Odpowiedz

O 23:10, dnia 2008-01-10 fever napisał(-a)

Nowotwór pojawił się przy kręgosłupie, był bardzo duży, po serii naświetlań zmniejszył się, ale nadal istnieje.

czyli wykryli u Niego chorobe jakis czas temu a Ty dalej nie wiesz dokładnie na co choruje Tata?

fever

11.01.2008 12:37

Odpowiedz

O 13:09, dnia 2008-01-11 Ewelka napisał(-a):

O 23:10, dnia 2008-01-10 fever napisał(-a)

Nowotwór pojawił się przy kręgosłupie, był bardzo duży, po serii naświetlań zmniejszył się, ale nadal istnieje.

czyli wykryli u Niego chorobe jakis czas temu a Ty dalej nie wiesz dokładnie na co choruje Tata?

wykryli chorobe w sierpniu, ale tak jak napisałam, ja dowiedziałam się o tym dopiero wczoraj. Nikomu jeszcze nie powiedział.

madzia1

11.01.2008 12:42

Odpowiedz

O 13:01, dnia 2008-01-11 fever napisał(-a):

O 12:49, dnia 2008-01-11 Baldi napisał(-a):

O 12:28, dnia 2008-01-11 fever napisał(-a):

nie rozumiem o co CI chodzi po prostu pytam bo nie wiem co się dzieje, czy to coś dziwnego?

moim zdaniem to cos dziwnego, ze nie wiesz na co choruje TWOJ TATA. uwazam tez, ze to jest dziwne, ze nie bedziesz Z NIM o tym rozmawiac.

Dowiedziałam się o tym wczoraj i wyobraź sobie, że nie myślałam w tamtej chwili zbyt logicznie.

Myślałam, że to zrozumiałe, że o takich rzeczach rozmawia się naprawde ciężko, a nie chce go wypytywac teraz, w tej chwili, bo widze w jakim jest stanie, do tego nie mieszkam z nim i nie mam pełnej swobody w rozmowach z nim.

Chciałam dowiedziec się czegokolwiek tutaj, póki jest tak jak jest, zeby móc mu jakoś pomóc.

Zresztą nieważne, naprawde baaaardzo pomogłes. Nie ma to jak zacząć się czepiać kogoś w takiej sytuacji. Brawo, powinienes zostać psychologiem.

Nie sądzę żeby Baldi się Ciebie czepiał po prostu próbuje Cię sprowadzić na ziemię... To nie ten wiek kiedy wszystko było tematem tabu... A może ta choroba powinna Cię w końcu do taty zbliżyć bardziej niż kiedykolwiek i nauczyć Cię z nim rozmawiać, dziwi mnie też, że piszesz, że wiesz niby w jakim jest stanie, a przecież sama pisałaś, że niewiele z nim o tym nie rozmawiasz.

fever

11.01.2008 15:24

Odpowiedz

O 13:42, dnia 2008-01-11 Madzia1 napisał(-a):

O 13:01, dnia 2008-01-11 fever napisał(-a):

O 12:49, dnia 2008-01-11 Baldi napisał(-a):

O 12:28, dnia 2008-01-11 fever napisał(-a):

nie rozumiem o co CI chodzi po prostu pytam bo nie wiem co się dzieje, czy to coś dziwnego?

moim zdaniem to cos dziwnego, ze nie wiesz na co choruje TWOJ TATA. uwazam tez, ze to jest dziwne, ze nie bedziesz Z NIM o tym rozmawiac.

Dowiedziałam się o tym wczoraj i wyobraź sobie, że nie myślałam w tamtej chwili zbyt logicznie.

Myślałam, że to zrozumiałe, że o takich rzeczach rozmawia się naprawde ciężko, a nie chce go wypytywac teraz, w tej chwili, bo widze w jakim jest stanie, do tego nie mieszkam z nim i nie mam pełnej swobody w rozmowach z nim.

Chciałam dowiedziec się czegokolwiek tutaj, póki jest tak jak jest, zeby móc mu jakoś pomóc.

Zresztą nieważne, naprawde baaaardzo pomogłes. Nie ma to jak zacząć się czepiać kogoś w takiej sytuacji. Brawo, powinienes zostać psychologiem.

Nie sądzę żeby Baldi się Ciebie czepiał po prostu próbuje Cię sprowadzić na ziemię... To nie ten wiek kiedy wszystko było tematem tabu... A może ta choroba powinna Cię w końcu do taty zbliżyć bardziej niż kiedykolwiek i nauczyć Cię z nim rozmawiać, dziwi mnie też, że piszesz, że wiesz niby w jakim jest stanie, a przecież sama pisałaś, że niewiele z nim o tym nie rozmawiasz.

ale o czym Ty w ogóle do mnie etraz piszesz.. "próbuje sprowadzić Cie na ziemie" tak się składa, że jestem na ziemi i doskonale sobie zdaje sprawe z tego co się dzieje. Ja nie mówie, że to jest temat tabu, po prostu chciałam się czegoś dowiedzieć, bo narazie rozmawiałam z nim raz na ten temat, bo niestety nie jest możliwym, żebyśmy widywali się codziennie. Ja nie wiem ludzie jak wy czytacie, ale naprawde nie potrzebuje tego waszego gadania. Zadałam pytanie, nie prosiłam o analize mojej sytuacji rodzinnej i stosunków między mną a Tatą. Chciałam widzieć czy dobrze go zrozumiałam i możliwe, że to jest właśnie chłoniak, tylko tyle. Ale widze, że tutaj się niczego nie dowiem, a wsparcia tym bardziej nie znajde. Zastanówcie się czasami co piszecie, a nie oskarżajcie bezpodstawnie, bo wszystko jest już wystarczająco popaprane.

Asica

11.01.2008 19:29

Odpowiedz

O 12:49, dnia 2008-01-11 Baldi napisał(-a):

O 12:28, dnia 2008-01-11 fever napisał(-a):

nie rozumiem o co CI chodzi po prostu pytam bo nie wiem co się dzieje, czy to coś dziwnego?

moim zdaniem to cos dziwnego, ze nie wiesz na co choruje TWOJ TATA. uwazam tez, ze to jest dziwne, ze nie bedziesz Z NIM o tym rozmawiac.

O 13:09, dnia 2008-01-11 Ewelka napisał(-a):

O 23:10, dnia 2008-01-10 fever napisał(-a)

Nowotwór pojawił się przy kręgosłupie, był bardzo duży, po serii naświetlań zmniejszył się, ale nadal istnieje.

czyli wykryli u Niego chorobe jakis czas temu a Ty dalej nie wiesz dokładnie na co choruje Tata?

Aluzyjnie sugerujecie Fever "nienormalnosc" :/ Ja bez zadnych aluzji spytam Was wprost:

NORMALNI JESTESCIE?????

Co w tym dziwnego,ze ojciec ukrywal przed corka chorobe???

Baldi,Ewelka nie macie RACZEJ dzieci, wiec troche wyobrazni..wczujcie sie w role ojca,ktory kocha swoje dziecko i nie chcac je martwic nie informuje o swej chorobie..niektorzy tak maja i NIE MA W TYM NIC DZIWNEGO..jedni ze swej choroby i leczenia robia "ekshibicjonizm", inni wola przejsc TO w tajemnicy, ciszy i spokoju..

O 23:10, dnia 2008-01-10 fever napisał(-a):

Witam,

dzisiejszy dzień był dla mnie bardzo ciężki, dowiedziałam się, że mój Tata ma nowotwór. Jako osoba zupełnie nie zorientowana w temacie chciałam zapytać czy może być to chłoniak.

chłoniak to nowotwór

Nowotwór pojawił się przy kręgosłupie, był bardzo duży, po serii naświetlań zmniejszył się, ale nadal istnieje. Tata bardzo dużo pali i już od długiego czasu ma straszne ataki kaszlu, nie wiem czy to ma jakiś związek,

ataki kaszlu moga byc efektem ubocznym radioterapii/naswietlan

.. chłoniak ziarniak to to samo?

Jesli w pytaniu chodzi Ci o to, czy chloniak ziarniczy to to samo co ziarnica złosliwa to odpowiedz brzmi: NIE. Chloniak ziarniczy to calkiem inny nowotwor niz ziarnica złośliwa..

fever

11.01.2008 20:50

Odpowiedz

Nowotwór pojawił się przy kręgosłupie, był bardzo duży, po serii naświetlań zmniejszył się, ale nadal istnieje. Tata bardzo dużo pali i już od długiego czasu ma straszne ataki kaszlu, nie wiem czy to ma jakiś związek,

ataki kaszlu moga byc efektem ubocznym radioterapii/naswietlan

.. chłoniak ziarniak to to samo?

Jesli w pytaniu chodzi Ci o to, czy chloniak ziarniczy to to samo co ziarnica złosliwa to odpowiedz brzmi: NIE. Chloniak ziarniczy to calkiem inny nowotwor niz ziarnica złośliwa..

ataki kaszlu są już bardzo długo, były juz przed naświetlaniem.

Palenie może mieć wpływ na powstanie chłoniaka?

Jedyne co zdołałam zapamietac to słowo "ziarniak" stąd moje pytanie, bo nie wiem czy używając tego określenia Tata miał na mysli chłoniaka ziarniczego czy ziarnice złośliwą. Chciałam o tym poczytać, dowiedzieć się czegoś, żeby wiedzieć co się z nim dzieje i pomóc jak się tylko da.

Pisze tutaj, bo nie mam kogo zapytać, nikt nie wie o chorobie.

Dziękuje za odpowiedź, bo ja po prostu jestem przerażona..

ewelka

11.01.2008 21:31

Odpowiedz

O 20:29, dnia 2008-01-11 Asica napisał(-a):

Aluzyjnie sugerujecie Fever "nienormalnosc" :/ Ja bez zadnych aluzji spytam Was wprost:

NORMALNI JESTESCIE?????

nie nam to oceniać

Baldi,Ewelka nie macie RACZEJ dzieci

raczej nie

wiec troche wyobrazni..wczujcie sie w role ojca,ktory kocha swoje dziecko i nie chcac je martwic nie informuje o swej chorobie..

no i właśnie tym nie rozmawianiem o chorobie Tata wyrządza jeszcze wiekszą krzywde zalozycielce watku, wyraźnie widać ze dziewczyna bardzo sie martwi. Rozmowa rozwiałaby wątpliowsci. Lepiej znać najgorszą prawde niż żyć w ciagłej niepewności-moim zdaniem.

inni wola przejsc TO w tajemnicy, ciszy i spokoju..

zapewniam ze przechodzzenie TEGO w tajemnicy nie jest dobrym rozwiazaniem, czlowiek tylko bardziej moze sie zalamac i zamknac w sobie

Asica

11.01.2008 23:17

Odpowiedz

O 21:50, dnia 2008-01-11 fever napisał(-a):

ataki kaszlu są już bardzo długo, były juz przed naświetlaniem.

Palenie może mieć wpływ na powstanie chłoniaka?

NIBY moze, jednak osoby, ktore NIGDY nie palily rowniez na TO choruja..

Jedyne co zdołałam zapamietac to słowo "ziarniak" stąd moje pytanie, bo nie wiem czy używając tego określenia Tata miał na mysli chłoniaka ziarniczego czy ziarnice złośliwą.

Określenie "ziarniak" stosuje sie do chłoniaka ziarniczego..

Asica

12.01.2008 00:03

Odpowiedz

O 22:31, dnia 2008-01-11 Ewelka napisał(-a):

no i właśnie tym nie rozmawianiem o chorobie Tata wyrządza jeszcze wiekszą krzywde zalozycielce watku, wyraźnie widać ze dziewczyna bardzo sie martwi. Rozmowa rozwiałaby wątpliowsci. Lepiej znać najgorszą prawde niż żyć w ciagłej niepewności-moim zdaniem.

"Każde głębsze uczucie prowadzi do cierpienia. Miłość bez cierpienia nie jest miłością."

"

Taki jest jednak zawsze pierwszy odruch beznadziejności: wiara, że w samotności cierpienie zahartuje się i wysublimuje jak w ogniu oczyszczającym.

Mało ludzi potrafi naprawdę znieść samotność, ale wielu marzy o niej jak o ostatniej ucieczce. Podobnie jak myśl o samobójstwie, myśl o samotności bywa najczęściej jedyną formą protestu, na jaką nas stać,

gdy wszystko zawiodło, a śmierć ma w sobie jeszcze ciągle więcej grozy niż uroku

."

inni wola przejsc TO w tajemnicy, ciszy i spokoju..

zapewniam ze przechodzzenie TEGO w tajemnicy nie jest dobrym rozwiazaniem, czlowiek tylko bardziej moze sie zalamac i zamknac w sobie

Psychologiem jestes??? Jesli tak,to marnym :/

Widocznie do tej pory JEJ tato potrzebowal OWEJ tajemnicy.. U mnie takze BARDZO malo osob wiedzialo o tym,ze jestem chora i sie lecze..Niektorzy mowia,ze jestem "harda i twarda",i moze stad to sie bralo,ze nie chcialam widziec litosci w oczach innych, martwic za bardzo bliskich..

Wiem,ze teraz "modne" jest hasło "Wygralam/wygralem walke z rakiem/nowotworem"..Ale wyobraz sobie,ze w niektorych miejscach/srodowiskach/sytuacjach byc chorym na nowotwor to NADAL cos wstydliwego..i jest to WTEDY temat tabu..

Znam ozdrowiencow ZZ,ktorzy nie chca zamieszczac TU swoich zdjec, bo boja sie/nie chca,zeby ich znajomi/rodzina dowiedziala sie,ze byli chorzy...

Dla Was nie jest TO czyms wstydliwym,umiecie o TYM mowic..uszanujcie jednak i tych,ktorzy maja odmienne do tego podejscie..

ewelka

12.01.2008 08:46

Odpowiedz

O 01:03, dnia 2008-01-12 Asica napisał(-a):

O 22:31, dnia 2008-01-11 Ewelka napisał(-a):

no i właśnie tym nie rozmawianiem o chorobie Tata wyrządza jeszcze wiekszą krzywde zalozycielce watku, wyraźnie widać ze dziewczyna bardzo sie martwi. Rozmowa rozwiałaby wątpliowsci. Lepiej znać najgorszą prawde niż żyć w ciagłej niepewności-moim zdaniem.

inni wola przejsc TO w tajemnicy, ciszy i spokoju..

zapewniam ze przechodzzenie TEGO w tajemnicy nie jest dobrym rozwiazaniem, czlowiek tylko bardziej moze sie zalamac i zamknac w sobie

Psychologiem jestes??? Jesli tak,to marnym :/

daleko mi do psychologii. Z tego co sie orientuje to Tobie chyba rowniez daleko, ale byc moze sie mylę.

Widocznie do tej pory JEJ tato potrzebowal OWEJ tajemnicy.. U mnie takze BARDZO malo osob wiedzialo o tym,ze jestem chora i sie lecze..Niektorzy mowia,ze jestem "harda i twarda",i moze stad to sie bralo,ze nie chcialam widziec litosci w oczach innych, martwic za bardzo bliskich..

moje slowa byly oparte na wlasnych doswiadczeniach. Wyobraz sobie, ze ja rowniez nikomu nie powiedzialam, jedyna osoba ktorej powiedzialam, ze jestem chora, to byla mama. Najblizsza rodzina (brat, tata) dowiedzieli się nie z moich ust, i dopiero jakis czas po diagnozie. Teraz z perspektywy czasu moge powiedziec, ze nie poradzialabym sobie bez nich, ich pomoc byla bardzo potrzebna. Nie chodzi mi tu o jakąś pomoc psychiczna, tylko o np. przywiezienie ze szpitala, zalatwienie jakis papierkow itp.

wyobraz sobie,ze w niektorych miejscach/srodowiskach/sytuacjach byc chorym na nowotwor to NADAL cos wstydliwego..i jest to WTEDY temat tabu..

zdaaje sobie doskonale z tego sprawe, pochodze z malej wioski i na czas leczenia wrocilam do rodzicow do domu, i doskonale widzialam miny ludzi, kiedy gdzies przypadkiem zauwazyli mnie łysą a za chwile w bujnych włosach. Wszystko robiłam żeby nikt sie nie dowiedzial, ale ludzie sa tak wscibscy, ze potrafili przyjsc do domu i spytac np. o ktorej tata wroci z pracy, zeby tylko mnie zobaczyc czy naprawde nie mam wlosow...

Znam ozdrowiencow ZZ,ktorzy nie chca zamieszczac TU swoich zdjec, bo boja sie/nie chca,zeby ich znajomi/rodzina dowiedziala sie,ze byli chorzy...

Chociaz juz minelo sporo czasu od wyleczenia dalej nie chce zeby dalsza rodzina wiedziala o chorobie. Nie chce tego ich uzalania itp. Ale najblizsza rodzina typu mama, tata, corka, syn moim zdaniem powinni wiedziec. Komicznie wygladaly miny moich rodzicow kiedy na wigilii ciotki, wujkowie z babcia na czele prawie jednoglosnie spytali czemu obcielam takie ladne dlugie włosy. I co mialam im powiedzziec, ze nie tak dawno byłam łysa. Zrobilam głupkowata mine, a mama zaczela sie tlumaczyc, ze zawsze chciala zebym obciela sie po męsku(jak to ona mowi).

Dla Was nie jest TO czyms wstydliwym,umiecie o TYM mowic..uszanujcie jednak i tych,ktorzy maja odmienne do tego podejscie..

niektorzy owszem umieja o tym mowic, ja umiem ale tylko tu i tylko wsrod tych, ktorzy byli chorzy. Takie jest własnie myślenie ludzi, nie powiem bo nie chce ich martwic. To moze lepiej nie isc do lekarza, bo jeszcze wykryją jakąś chorobe i dopiero wtedy sie narobi.

Podsumowując moje wszystkie wypowiedzi: nie napisalam nigdzie ze jest dla mnie dziwne nie mowienie o chorobie najblizszym, bo to nie jest dziwne, wielu ludzi to stosowalo i dalej bedzie stosowac. Ale to nie jest dobre rozwiazanie.

Asica

12.01.2008 20:59

Odpowiedz

O 01:03, dnia 2008-01-12 Asica napisał(-a):

Psychologiem jestes??? Jesli tak,to marnym :/

O 09:46, dnia 2008-01-12 Ewelka napisał(-a):

daleko mi do psychologii. Z tego co sie orientuje to Tobie chyba rowniez daleko, ale byc moze sie mylę.

Daleko, niedaleko... Osobiscie wole socjologiczny punkt widzenia niż psycholgiczny..perspektywa socjologiczna jest o wiele szersza i pozwala spojrzec na problem z roznych stron..

O 09:46, dnia 2008-01-12 Ewelka napisał(-a):

Podsumowując moje wszystkie wypowiedzi: nie napisalam nigdzie ze jest dla mnie dziwne nie mowienie o chorobie najblizszym, bo to nie jest dziwne, wielu ludzi to stosowalo i dalej bedzie stosowac.

Jesli nie jest dziwne, to po co zadajesz DZIWNE pytanie w tym miejscu:

O 13:09, dnia 2008-01-11 Ewelka napisał(-a):

czyli wykryli u Niego chorobe jakis czas temu a Ty dalej nie wiesz dokładnie na co choruje Tata?

skoro ze wczesniejszych wypowiedzi Fever wynika, ze NIE WIE..

Ale to nie jest dobre rozwiazanie.

Czy jest dobre czy nie zalezy od miejsca/sytuacji/srodowiska a co najwazniejsze od samopoczucia chorego, ktory wybral TAKIE rozwiazanie..

ewelka

12.01.2008 21:31

Odpowiedz

O 21:59, dnia 2008-01-12 Asica napisał(-a):

Jesli nie jest dziwne, to po co zadajesz DZIWNE pytanie

wydaje mi sie ze tylko Ty zinterpretowalas to pytanie jako dziwne. Nigdy nie zaszkodzi sie upewnic czy przedmówcy dokładnie o to chodziło.

moze dajmy sobie spokój z ta dyskusja bo to nie miejsce na wymiane naszych zdań, które i tak w niczym nie pomogły Fever, a w watku chodziło o to, zeby pomóc Jej zrozumieć całą tą sytuację

Asica

12.01.2008 21:45

Odpowiedz

O 22:31, dnia 2008-01-12 Ewelka napisał(-a):

wydaje mi sie ze tylko Ty zinterpretowalas to pytanie jako dziwne. Nigdy nie zaszkodzi sie upewnic czy przedmówcy dokładnie o to chodziło.

nigdy nie zaszkodzi czytac uwazniej czyjes wypowiedzi..

moze dajmy sobie spokój z ta dyskusja bo to nie miejsce na wymiane naszych zdań, które i tak w niczym nie pomogły Fever,

odpwiedzialam Fever na pytania,na ktore znalam odpowiedzi.. i nie musialam/nie widzialam potrzeby,zeby sie upewniac w czymkolwiek/zadawac niepotrzebne pytania..

A TY???

ewelka

12.01.2008 21:54

Odpowiedz

O 22:45, dnia 2008-01-12 Asica napisał(-a):

nigdy nie zaszkodzi czytac uwazniej czyjes wypowiedzi..

wiec rowniez stosuj sie do tej zasady

odpwiedzialam Fever na pytania,na ktore znalam odpowiedzi..

i chwała Ci za to

nie musialam/nie widzialam potrzeby,zeby sie upewniac w czymkolwiek/zadawac niepotrzebne pytania..

A TY???

a ja mialam taką potrzebę i ją zaspokoiłam