Ziarnica.pl
← Wróć do działu Ogólne
Ogólne

Takie sobie refleksje

Autor: joanna • 03.12.2007 21:17 • 10 odpowiedzi

joanna

03.12.2007 21:17

Odpowiedz

Czy zz zmienia ludzi? Tuż po chorobie byłam przekonana, ze zacznę inaczej podchodzić do zycia. Mniej strsu, przejmowania się głupstwami. To myślenie skonczylo się, odkąd wrócilam do pracy. Znów biegam, znów sie stresuję i niby wbiłam sobie do glowy, ze najważniejsza będzie rodzina, odpoczynek.... a robię zupełnie odwrotnie. Nie potrafię odmawiac, wiecznie biorę na siebie za dużo roboty, a potem siedzę po nocach i sama na siebie sie złoszczę, ze znów nie byłam asertywna.

dzidka

03.12.2007 21:55

Odpowiedz

O 22:17, dnia 2007-12-03 joanna napisał(-a):

Czy zz zmienia ludzi? Tuż po chorobie byłam przekonana, ze >zacznę inaczej podchodzić do zycia. Mniej strsu, przejmowania >się głupstwami. To myślenie skonczylo się, odkąd wrócilam do >pracy. Znów biegam, znów sie stresuję i niby wbiłam sobie do >glowy, ze najważniejsza będzie rodzina, odpoczynek.... a >robię zupełnie odwrotnie. Nie potrafię odmawiac, wiecznie >biorę na siebie za dużo roboty, a potem siedzę po nocach i >sama na siebie sie złoszczę, ze znów nie byłam asertywna.

Hmmm... A nie jest tak, że chcesz pokazać sobie i ludziom dookoła, że jesteś zdrowa? Że jesteś pełnowartościowym pracownikiem? Nie jest to jakieś podświadome udowadnianie, że "ja jednak potrafię, nie dam się"?

Do tego dochodzi irytacja, bo nie tak miało być.. Bo obiecywałam sobie inne życie... No i klops, impas...

Jeśli Cię to pocieszy to ja mam podobnie :) I choć nie siedzę już po 11 h dziennie w pracy, nie przynoszę już "roboty" do domu i robię tyle, ile jestem w stanie, to jednak całkowicie wyizolować się nie da. Niestety nie potrafię się do końca wyłączyć. W efekcie były dni, kiedy nerwy mi puszczały, kiedy się poryczałam, kiedy musiałam wziąć coś na uspokojenie :/

W pracy spędzamy większość dnia i trudno całkowicie się od niej odciąć.

Choć pracuję nad tym nieustannie ;)

Pozdrawiam

m

Aaaa i jeszcze jedno. Choroba zmienia. W różnym stopniu, różne osoby. Kiedyś nie widziałabyś w takim trybie życia nic złego, teraz zdajesz sobie sprawę, że nie na tym ono polega. A to już coś

baldi

03.12.2007 21:56

Odpowiedz

ja mysle, ze zmienia i to BARDZO, ale pisze z mojego punktu widzenia i z mojej perspektywy patrzenia na otaczajacy swiat.

marysia kotvica

03.12.2007 23:11

Odpowiedz

zmienia.

Gabi

03.12.2007 23:35

Odpowiedz

zmienia zmienia i to bardzo...

Karolka

04.12.2007 07:50

Odpowiedz
Nie wiem, czy zmienia. Na pewno wiele UCZY. Na przykład jak wiele jesteś w stanie znieść, co jest dla Ciebie ważne, jak rozpoznawać objawy, czego Ci nie wolno...

ewu

04.12.2007 12:17

Odpowiedz
zmienia zmienia.
czasem o 180 stopni i nie w tym kierunku, w którym w czasie choroby człek to sobie wymyślił albo się spodziewał...
i nie zawsze na dobre. ale zmienia.

netka1

05.12.2007 08:14

Odpowiedz

taaaak, zmienia, nie tylko same osoby chorujące, ale i ich najbliższych, ja osobiście przeszłam dużą "metamorfozę", głównie patrzenia w przyszłość, kiedyś np. wszystko miałam zaplanowane kilka tygodni, miesięcy wcześniej, a teraz.... wciąż powtarzam :nigdy nie wiesz kiedy cię tramwaj przejedzie....skupiam się na tych, których teraz mam..

Gabi

05.12.2007 12:14

Odpowiedz

O 08:50, dnia 2007-12-04 Karolka napisał(-a):

Nie wiem, czy zmienia. Na pewno wiele UCZY. Na przykład jak wiele jesteś w stanie znieść, co jest dla Ciebie ważne, jak rozpoznawać objawy, czego Ci nie wolno...

no właśnie czego nie wolno ale pokusa potrafi być silniejsza...

Binka

05.12.2007 17:42

Odpowiedz

O 22:17, dnia 2007-12-03 joanna napisał(-a):

Czy zz zmienia ludzi? Tuż po chorobie byłam przekonana, ze zacznę inaczej podchodzić do zycia. Mniej strsu, przejmowania się głupstwami. To myślenie skonczylo się, odkąd wrócilam do pracy. Znów biegam, znów sie stresuję i niby wbiłam sobie do glowy, ze najważniejsza będzie rodzina, odpoczynek.... a robię zupełnie odwrotnie. Nie potrafię odmawiac, wiecznie biorę na siebie za dużo roboty, a potem siedzę po nocach i sama na siebie sie złoszczę, ze znów nie byłam asertywna.

Tak.Zmienia.Mnie zmieniła.Mam inne poglądy na życie,na świat,na ludzi.Kiedyś miałam plany,co będzie za rok za dwa..Teraz myślę o tym co bedzie jutro.Staram się nie planować nic na zaś,bo nigdy nie wiadomo czy dożyjemy jutra...

joanna

05.12.2007 21:40

Odpowiedz

O 18:42, dnia 2007-12-05 Binka napisał(-a):

Kiedyś miałam plany,co będzie za rok za dwa..Teraz myślę o tym co bedzie jutro.Staram się nie planować nic na zaś,bo nigdy nie wiadomo czy dożyjemy jutra...

Ja planuję, ta takie plany- marzenia.... Choć moze rzeczywiscie rozsądniej byloby nie planować...