Ziarnica.pl
← Wróć do działu Ogólne
Ogólne

moj strach, czyli zony, tez jest wielki

Autor: bozena • 22.11.2007 17:55 • 5 odpowiedzi

bozena

22.11.2007 17:55

Odpowiedz

moj strach przed ponownym leczeniem mojego meza jest coraz wiekszy.A jak on sam sie czuje, tego nikt nie wie. To nie tak mialo byc, ile razy sami zadawaliscie sobie takie pytanie i co, trzeba stawic chorobie czola poraz wtory, bo nie ma innego wyjscia.Tylko czy damy rade, bo nie jestesmy juz tacy mlodzi, a juz tyle przeszlismy. Niedawno nasz 26-letni syn przeszedl druga operacje na otwartym sercu, 4 grudnia minie drugi m-c od operacji, on jeszcze nie doszedl do siebie, a tu trzeba stawic czola nastepnej chorobie. Ile jeszcze mamy sily, aby to przetrwac. Dlaczego to pisze, bo z tego co czytalam wynika, ze jest tu przewaga ludzi mlodych i bardzo juz dojrzalych. Moze bede potrzebowac jakiejs podpowiedzi, wytlumaczenia czegos co dla mnie jest trudne, bo chce pomoc mezowi bardziej dojrzale. Wsparcie z Waszej strony tez nam sie przyda, bo sami wiecie ile osob zostawilo Was w czasie choroby.Dlatego prosze Was, trzymajcie kciuki za powodzenie meza w nastepnej rundzie w walce z ZZ.Pozdrawiam Was serdecznie i zycze duzo, duzo zdrowia. B ozena

iwon

22.11.2007 18:29

Odpowiedz

trzymajcie kciuki za powodzenie meza w nastepnej rundzie w walce z ZZ.Pozdrawiam Was serdecznie i zycze duzo, duzo zdrowia.

ja tez walcze ze wznową.tłumacze sobie, że skoro raz dałam rade to teraz tez dam.

co nas nie zabije to nas wzmocni.

wazne ze jestescie w tym razem i dacie rade. młody czy stary w obliczu złosnicy jestesmy rowni.

netka

23.11.2007 08:29

Odpowiedz

podobnie jak Ty męża, ja wspieram moją mamę, obecnie przygotowuje się do przeszczepu po wznowie, też jest nam bardzo ciężko, bo oprócz tej choroby w rodzinie są inne poważne problemy, ale walczymy - musimy - nie ma innego wyjścia, powodzenia i cierpliwości...(moje gg 1367552)

tomaszek

23.11.2007 08:38

Odpowiedz

O 18:55, dnia 2007-11-22 bozena napisał(-a):

moj strach przed ponownym leczeniem mojego meza jest coraz wiekszy.

re>powiem ci ze strony męża jak to u mnie było. polroku po slubie nawrot , jak brałem 2 kurs chemii urodzila sie córeczka. i własnie to że miałem rodzine i dla kogo życ to mnie mobilizowało.

nawet niektore dni pomiedzy kursami wygladały jak w zdrowej rodzinie.

tomaszek

23.11.2007 08:43

Odpowiedz

no idzieki bliskosci rodziny przezyłem jeszcze 2 nawroty.

BEDZIE OK!!!

kaja

25.11.2007 14:21

Odpowiedz

O 18:55, dnia 2007-11-22 bozena napisał(-a):

moj strach przed ponownym leczeniem mojego meza jest coraz wiekszy.A jak on sam sie czuje, tego nikt nie wie. To nie tak mialo byc, ile razy sami zadawaliscie sobie takie pytanie i co, trzeba stawic chorobie czola poraz wtory, bo nie ma innego wyjscia.Tylko czy damy rade, bo nie jestesmy juz tacy mlodzi, a juz tyle przeszlismy. Niedawno nasz 26-letni syn przeszedl druga operacje na otwartym sercu, 4 grudnia minie drugi m-c od operacji, on jeszcze nie doszedl do siebie, a tu trzeba stawic czola nastepnej chorobie. Ile jeszcze mamy sily, aby to przetrwac. Dlaczego to pisze, bo z tego co czytalam wynika, ze jest tu przewaga ludzi mlodych i bardzo juz dojrzalych. Moze bede potrzebowac jakiejs podpowiedzi, wytlumaczenia czegos co dla mnie jest trudne, bo chce pomoc mezowi bardziej dojrzale. Wsparcie z Waszej strony tez nam sie przyda, bo sami wiecie ile osob zostawilo Was w czasie choroby.Dlatego prosze Was, trzymajcie kciuki za powodzenie meza w nastepnej rundzie w walce z ZZ.Pozdrawiam Was serdecznie i zycze duzo, duzo zdrowia. B ozena

ja też nie jestem młodą osobą może nawet najstarszą ,dużo przeszłam /choruję od 2001r/moja najbliższa rodzina wspiera mnie przez ten czas w sposób niesamowity szczególnie syn,to wszystko trzeba przechodzić wspólnie nie ma innego sposobu ale głowa do góry.Ci młodzi potrwfią wesprzeć każdego,pozdrawiam!