zogra
24.08.2007 13:59
hej! z gory uprzedzam ze nie prosze tu o diagnoze, ani nie pytam co robic bo w sumie procedure znam na pamiec (jeszcze pamietam jak przechodzilismy przez to z mezem), chodzi mi raczej o to czy ktos spotkal sie z podobnym przypadkiem. Otoz chodzi tu o moja dwuletnia coreczke. Kiedy u meza zdiagnozowano ziarnice rutynowo wzielam moje maluchy na "macanki" no i u Ali wyczulam pare wezelkow za uszami. Poniewaz w tym czasie byla chora wzielam ja do pediatry i zapytalam rowniez o te wezly, pomacal powiedzial ze jest OK, co prawda wyczuwalne ale malenkie. Mijaly tygodnie, wezly nie malaly, zapytalam naszego okologa co o tym sadzi, powiedzial ze u dzieci jak sie cos nazbiera w wezlach to dlugo bardzo schodzi zanim sie tego pozbeda, czasami moze byc tak ze te wezly juz zawsze beda wyczuwalne. No wiec do dzis dnia sa wyczuwalne i wydaje mi sie ze nawet troszke wieksze. Na poniedz mam umowiona wizyte u laryngologa i przyznam sie szczerze ze zaczynam panikowac. Co prawda jak czytam o ziarnicy u dzieci zawsze pisza o wyczuwalnych wezlach szyjnych, okoloobojczykowych, pachwinowych itp, nigdy o tych za uszami. Staram sie o tym wszystkim nie myslec i nastawiam sie ze do laryngologa to idziemy tylko po to zeby potwierdzic ze z nia wszystko OK, a mimo wszystko ten okropny strach mnie nie opuszcza. Prosze o opinie. Sorry za taki dlugi post, ale musialam to z siebie wyrzucic (mezowi nic nie mowie bo nie chce go martwic przed jego badaniami za tyddzien)