mała
25.07.2007 06:39
Sytuacja ciągnie się mniej więcej od roku.Mam powiększone węzły chłonne.Szyjne wg jednego usg 12x6 i 14x7 mm(ponizej kąta żuchwy).Jeszcze widoczny węzeł karkowy do 1cm.
Wg innego usg wymiary do 16x4mm.Lekarz mówi, że nie wyglądają podejrzanie(odczynowe,z widoczną zatoką).Miałam juz robione BAC wczesniej ze względu na niewielką progresję wymiarów w stosunku do ostatnikego badania- tak napisał lekarz.W pewnym momencie węzły się troszkę powiększyły.Wynik-Obraz cytologiczny moze odpowiadać zmianom odczynowym.W przypadku utrzymywania sie zmiany wskazana kontrola po 3-4 tygodniach.
Potem węzły sie juz nie powiekszały wg usg.
Wyniki krwi były ok.Lekarz nie zlecał dalszych badań.
Zaczeło sie w połowie czerwca kiedy wyczułam nad obojczykiem węzeł chłonny.Poszłam na usg.Jeden lekarz nic nie widział, a drugi powiedział, ze to węzeł chłonny nadobojczykowy(ale nie wiem czemu nie opisał go na wyniku, moze uznał, ze nie jest istotny).postanowiłam dręczyc lekarza i wypytać go o te węzły, czy są hipoechogeniczne itp(bo nigdy nie było o tym w opisie).Powiedział, ze tak.kiedy ja mu na to, ze czytalam , ze należy wdrożyć dalsze badania, to on , ze tkanka zapalna też daje taki obraz, ze mam je już długo powiększone i on nie zna nikogo kto chodziłby z chorobą bez zmian.Radził się uspokoić.Ale powiedział, że jedynie wycinek da pewną odpowiedź co to jest.(tym razem sie juz wkurzyłam i nikt mnie nie zbył gadką o usg i BAC i do domu-okazuje się ze dotychczasowe badania mogę sobie do kosza wyrzucic- i tak nic nie dają, bo usg jak i BAC moga wwskazywac na stan zapalny, ale pewności nie ma)Czyli tak jakbym przez cały rok nie robiła badań które dadzą jakąś pewność...
Wyniki krwi teraźniejsze:Rozmaz:limfocyty 58% (norma do 45),LDH 238 (norma do 224),CRP-ujemny. OB-11.
Rozmaz płytek;kwasochłonne0,7%(norma od 1),limfocyty 52%(norma do 45)
Kwasochłonne0,04(norma od 0,1tys/ul).reszta w normie.Mononukleoza wykluczona.
Co o tym wszystkim sądzicie?Powinnam sie martwić?
Wg innego usg wymiary do 16x4mm.Lekarz mówi, że nie wyglądają podejrzanie(odczynowe,z widoczną zatoką).Miałam juz robione BAC wczesniej ze względu na niewielką progresję wymiarów w stosunku do ostatnikego badania- tak napisał lekarz.W pewnym momencie węzły się troszkę powiększyły.Wynik-Obraz cytologiczny moze odpowiadać zmianom odczynowym.W przypadku utrzymywania sie zmiany wskazana kontrola po 3-4 tygodniach.
Potem węzły sie juz nie powiekszały wg usg.
Wyniki krwi były ok.Lekarz nie zlecał dalszych badań.
Zaczeło sie w połowie czerwca kiedy wyczułam nad obojczykiem węzeł chłonny.Poszłam na usg.Jeden lekarz nic nie widział, a drugi powiedział, ze to węzeł chłonny nadobojczykowy(ale nie wiem czemu nie opisał go na wyniku, moze uznał, ze nie jest istotny).postanowiłam dręczyc lekarza i wypytać go o te węzły, czy są hipoechogeniczne itp(bo nigdy nie było o tym w opisie).Powiedział, ze tak.kiedy ja mu na to, ze czytalam , ze należy wdrożyć dalsze badania, to on , ze tkanka zapalna też daje taki obraz, ze mam je już długo powiększone i on nie zna nikogo kto chodziłby z chorobą bez zmian.Radził się uspokoić.Ale powiedział, że jedynie wycinek da pewną odpowiedź co to jest.(tym razem sie juz wkurzyłam i nikt mnie nie zbył gadką o usg i BAC i do domu-okazuje się ze dotychczasowe badania mogę sobie do kosza wyrzucic- i tak nic nie dają, bo usg jak i BAC moga wwskazywac na stan zapalny, ale pewności nie ma)Czyli tak jakbym przez cały rok nie robiła badań które dadzą jakąś pewność...
Wyniki krwi teraźniejsze:Rozmaz:limfocyty 58% (norma do 45),LDH 238 (norma do 224),CRP-ujemny. OB-11.
Rozmaz płytek;kwasochłonne0,7%(norma od 1),limfocyty 52%(norma do 45)
Kwasochłonne0,04(norma od 0,1tys/ul).reszta w normie.Mononukleoza wykluczona.
Co o tym wszystkim sądzicie?Powinnam sie martwić?