Ziarnica.pl
← Wróć do działu Chemioterapia
Chemioterapia

spalone żyły chemią

Autor: iwon • 10.06.2007 12:17 • 16 odpowiedzi

iwon

10.06.2007 12:17

Odpowiedz
Proszę o poradę, czy macie jakieś sposoby jak "reanimować"
żyły po wlewach?
Teraz jestem juz po połowie i zaczynają sie problemy ze spalonymi żyłami( mimo,że staram sie aby ABVD spływały powolutku). Stosowanie butapirazolu nie pomaga. Czy spalona żyła po jakimś czasie dojdzie do siebie? czy można sobie jakoś pomóć?
ps. Kontrola robiona w połowie leczenia nie wykazała żadnych zmian w śródpiersiu(wczesniej były duże), nie mam też już zadnych węzłów powiekszonych,wyniki morfologii bardzo dobre. Czy u was dobre wyniki kontroli świadczyły o tym że istnienia ziarnicy dobiega końca? bo tak to sobie tłumaczę. Jesli teraz jest ok, to MOGĘ MYSLEĆ ŻE jestem blisko wyleczenia???????

Gabi

10.06.2007 12:54

Odpowiedz
na spalone zylki polecam masc z kasztanowca. ja ostatnia chemie milalm podana w kwietniu ale u mnie jeszcze sie nie zregenerowaly. a co do polepszenia to najlepiej zapytac lekarza. pozdrawiam trzymaj sie:)

iwon

10.06.2007 13:32

Odpowiedz

dzieki gabi, pozdrawiam

Carinka

10.06.2007 16:25

Odpowiedz

Ja już jestem po chemii dwa lata a na byle morfologii kują mnie po kilka razy bo jest lipa z żyłami.....ale chemii znosiły dzielnie więc im wybaczam :D

Lupa_nigra

10.06.2007 16:43

Odpowiedz

O 18:25, dnia 2007-06-10 Carinka napisał(-a):

Ja już jestem po chemii dwa lata a na byle morfologii kują mnie po kilka razy bo jest lipa z żyłami.....ale chemii znosiły dzielnie więc im wybaczam :D

no dokladnie... u mnie niemal 3 lata od zakonczenia a zyly lipne :(

Mańka

10.06.2007 16:45

Odpowiedz
Raczej nie "reanimujesz" żył ale jeśli już sa problemy a masz jeszcze trochę chemii przed sobą to polecam postaranie sie o vascuport ale życzę byś dotrwała do końca ze swoimi "wężykami"
Pozdrawiam

Johana

10.06.2007 16:59

Odpowiedz

O 14:17, dnia 2007-06-10 iwon napisał(-a):

Proszę o poradę, czy macie jakieś sposoby jak "reanimować"

żyły po wlewach?

Pamiętam jak mi polecono po wlewach okłady z roztworu kwasu borowego, przynosiły chwilową ulgę. Niestety do dzisiaj mam pamiątki po chemii w postaci ciemniejszych żył na dłoni i przedramieniu.

ps. Kontrola robiona w połowie leczenia nie wykazała żadnych zmian w śródpiersiu(wczesniej były duże), nie mam też już zadnych węzłów powiekszonych,wyniki morfologii bardzo dobre. Czy u was dobre wyniki kontroli świadczyły o tym że istnienia ziarnicy dobiega końca? bo tak to sobie tłumaczę. Jesli teraz jest ok, to MOGĘ MYSLEĆ ŻE jestem blisko wyleczenia???????

GRATULACJE .Tak możesz myśleć, że już jesteś bliżej niż dalej :)

trzymam kciuki i pozdrawiam koleżankę :)

baldi

10.06.2007 19:04

Odpowiedz

O 14:17, dnia 2007-06-10 iwon napisał(-a):

Czy spalona żyła po jakimś czasie dojdzie do siebie?

niestety nie.

Asica

10.06.2007 19:34

Odpowiedz

O 21:04, dnia 2007-06-10 Baldi napisał(-a):

O 14:17, dnia 2007-06-10 iwon napisał(-a):

Czy spalona żyła po jakimś czasie dojdzie do siebie?

niestety nie.

A ja tam zyje ze złudna nadzieja,ze kiedys = w miare postepu technologicznego,bedzie mozna zajsc do jakiegos supemarketu i kupic sobie zyły na wymiane; na wage/sztuki/metry

Asica

10.06.2007 19:38

Odpowiedz

O 18:59, dnia 2007-06-10 Johana napisał(-a):

O 14:17, dnia 2007-06-10 iwon napisał(-a):

Proszę o poradę, czy macie jakieś sposoby jak "reanimować"

żyły po wlewach?

Pamiętam jak mi polecono po wlewach okłady z roztworu kwasu borowego, przynosiły chwilową ulgę.

"Chwilowa ulge" MOGĄ takze przyniesc oklady z potluczonych,świeżych lisci kapusty białej.. ewntualnie z altacetu..

marysia kotvica

10.06.2007 22:03

Odpowiedz

O 21:34, dnia 2007-06-10 Asica napisał(-a):

O 21:04, dnia 2007-06-10 Baldi napisał(-a):

O 14:17, dnia 2007-06-10 iwon napisał(-a):

Czy spalona żyła po jakimś czasie dojdzie do siebie?

niestety nie.

A ja tam zyje ze złudna nadzieja,ze kiedys = w miare postepu technologicznego,bedzie mozna zajsc do jakiegos supemarketu i kupic sobie zyły na wymiane; na wage/sztuki/metry

iwon

11.06.2007 19:24

Odpowiedz

GRATULACJE .Tak możesz myśleć, że już jesteś bliżej niż dalej :)

trzymam kciuki i pozdrawiam koleżankę :)

DZIEKUJĘ i trzymam sie dalej dzielnie.również gorące pozdro dla koleżanki

Robi

11.06.2007 19:44

Odpowiedz
Albo rabat na chemoroidy ;) hihi
ale tak powaznie to mam ten sam problem i mnie przynosi ulge Lioton 1000

aluunia44

17.07.2008 17:43

Odpowiedz
Mnie ulgę przynosi żel Aescin i nawet trochę je wzmacnia.
Jestem po pierwszej chemii, a mam już spaloną jedną i całe ręce skute.

gosia82

17.07.2008 19:42

Odpowiedz

Ja mam podobny problem gdy byłam po 12 wlewie moje żyły odmówiły całkowicie posłuszeństwa przy 13 wlewie założono mi głębokie wkłucie (szkoda tylko że wkłuli się w szyje, ale podobno tak było łatwiej) dzięki temu nawet krew na wyniki pobierają mi z tego wkłucia :) i nic nie boli jutro kolejny 14 wlew jak dobrze że już bliżej końca pozdrawiam

Jerzy 32

17.07.2008 20:45

Odpowiedz
Ja przez całe 12 ABVD i 3 ICE (razem 10 miesięcy) trenowałem co drugi dzień mięśnie przedramion - dużo powtórzeń i krótkie przerwy między seriami, żeby maksymalnie pobudzić ukrwienie i wzmocnić układ naczyniowy na przedramionach.
Efekt - pomimo że moje żyły były już mocno sfatygowane (był to nawrót po 15 latach) to nigdy w czasie chemi nie było żadnych wynaczynień ani przekłuć wenflonów.
Wykonywałem takie ćwiczenia jak ugięcia przedramion ze sztangą w oparciu o ławkę (4 serie po 30 powtórzeń na jedną stronę i to samo na drugą, zaciskanie palcami expandera 4 serie po 50 powtórzeń, zwisy na drążku 4 serie aż puszczenia chwytu.

Jerzy 32

17.07.2008 21:35

Odpowiedz
Aha, zapomniałem dodać że robiłem po 2 serie zaciskania tuż przed założeniem wenflonu (oczywiście na osobności żeby nie budzić sensacji), żyły wychodziły trochę na wierzch a po wkłuciu krew od razu ciekła.
Po wlewie smarowałem też żyłe maścią z kasztanowca