Monika
02.06.2007 11:33
Witam,
trzy dni temu trafiłam na waszą stronę,bo szukałam informacji o ziarnicy...ale może od początku.Na początku tego roku okazało się że mój wujek ma guza na szyi, diagnoza była taka jak u Was.Wujek jest już po operacji, a wczoraj miał swoją pierwszą chemię, jest bardzo słaby, męczą go wymioty, chciałabym żeby ktoś mi powiedział, jak można sobie pomóc, mam tu na myśli co jedliście żeby tak od razu nie lecieć do kibelka, na pewno macie jakieś swoje sposoby żeby sobie choć trochę ulżyć.Ja sama jestem zdrowa, ale nowotwór w mojej rodzinie zaczyna być bardzo często obecny, 8 lat temu zmarła moja babcia ( miała przerzuty do płuc), w zeszłym roku moja mama miała raka macicy ( po operacji przeszła radioterapię, teraz póki co jest wszystko ok) teraz zachorował mojej mamy brat. Taki " rakowy łańcuszek" się zrobił w mojej rodzinie, powiem szczerze bardzo mnie to psychicznie przygięło ale po tym jak trafiłam na waszą stronę to jest troche lepiej. mam nadzieję ,że mój wujek tez będzie umiał tak walczyć z tym choróbskiem jak Wy , zna juz waszą stronę , bo jak tylko ją znalazłam to od razu podałam mu wasz adres.Bedę czekac moze ktoś się do mnie odezwie.Pozdrawiam wszystkich i trzymam kciuki za życie- wasze i mojego wujka
trzy dni temu trafiłam na waszą stronę,bo szukałam informacji o ziarnicy...ale może od początku.Na początku tego roku okazało się że mój wujek ma guza na szyi, diagnoza była taka jak u Was.Wujek jest już po operacji, a wczoraj miał swoją pierwszą chemię, jest bardzo słaby, męczą go wymioty, chciałabym żeby ktoś mi powiedział, jak można sobie pomóc, mam tu na myśli co jedliście żeby tak od razu nie lecieć do kibelka, na pewno macie jakieś swoje sposoby żeby sobie choć trochę ulżyć.Ja sama jestem zdrowa, ale nowotwór w mojej rodzinie zaczyna być bardzo często obecny, 8 lat temu zmarła moja babcia ( miała przerzuty do płuc), w zeszłym roku moja mama miała raka macicy ( po operacji przeszła radioterapię, teraz póki co jest wszystko ok) teraz zachorował mojej mamy brat. Taki " rakowy łańcuszek" się zrobił w mojej rodzinie, powiem szczerze bardzo mnie to psychicznie przygięło ale po tym jak trafiłam na waszą stronę to jest troche lepiej. mam nadzieję ,że mój wujek tez będzie umiał tak walczyć z tym choróbskiem jak Wy , zna juz waszą stronę , bo jak tylko ją znalazłam to od razu podałam mu wasz adres.Bedę czekac moze ktoś się do mnie odezwie.Pozdrawiam wszystkich i trzymam kciuki za życie- wasze i mojego wujka