Ziarnica.pl
← Wróć do działu Ogólne
Ogólne

Prawdziwe oryginaly

Autor: Freed_y • 09.05.2007 21:26 • 7 odpowiedzi

Freed_y

09.05.2007 21:26

Odpowiedz
Lezac w szpitalu poznaje sie duzo ciekawych ludzi, niekotrzy z nich okazuja sie prawdziwymi oryginalami. Mimo wszystko dochodzi do smiesznych sytuacji. Macie jakies zabawne wydarzenia, ktore was spotkaly? Opowiadajcie :)
Ja przytocze dwie:
Podczas mojego pobytu w szpitalu przywieziono w ciezkim stanie faceta, byl nieprzytomny, mial jakies komplikacje po chemii. Po paru dniach zaczal dochodzic do siebie...Na jednej z wizyt w koncu wypowiedzial pierwsze od dluzszego czasu slowa. Na pytania lekarza jak sie czuje, wzial gleboki wdech i ciezkim glosem powiedzial: "panie doktorze, kiedy na przepustke?" Dodam, ze teraz ten pacjent ma sie swietnie!
Druga historie opowiedziala mi pielegniarka. Otoz goraczkowal pewien dziadek. Lekarz zalecil mu czopek. Po paru godzinach przyszedl sprawdzic czy dziala i pyta dziadka czy cos pomoglo. Na co dziadek:
-No zjadlem tego czopka i nic nie pomaga
Doktor:
-To pan go zjadl?
A dziadek:
-A co? mialem go sobie w d*pe wsadzic?
To nie dowcip, to realna historia :)

Magga

09.05.2007 21:54

Odpowiedz

O 23:26, dnia 2007-05-09 Freed_y napisał(-a):

Lezac w szpitalu poznaje sie duzo ciekawych ludzi, niekotrzy z nich okazuja sie prawdziwymi oryginalami. Mimo wszystko dochodzi do smiesznych sytuacji. Macie jakies zabawne wydarzenia, ktore was spotkaly? Opowiadajcie :)

Ja przytocze dwie:

Podczas mojego pobytu w szpitalu przywieziono w ciezkim stanie faceta, byl nieprzytomny, mial jakies komplikacje po chemii. Po paru dniach zaczal dochodzic do siebie...Na jednej z wizyt w koncu wypowiedzial pierwsze od dluzszego czasu slowa. Na pytania lekarza jak sie czuje, wzial gleboki wdech i ciezkim glosem powiedzial: "panie doktorze, kiedy na przepustke?" Dodam, ze teraz ten pacjent ma sie swietnie!

Druga historie opowiedziala mi pielegniarka. Otoz goraczkowal pewien dziadek. Lekarz zalecil mu czopek. Po paru godzinach przyszedl sprawdzic czy dziala i pyta dziadka czy cos pomoglo. Na co dziadek:

-No zjadlem tego czopka i nic nie pomaga

Doktor:

-To pan go zjadl?

A dziadek:

-A co? mialem go sobie w d*pe wsadzic?

To nie dowcip, to realna historia :)

Ja miałam na oddziale 3 Panów w dojrzałym wieku z którymi spotykałam sie z okazji wlewek na oddziale.

Pobyty w szpitalu nazywali turnusami wypoczynkowymi:)

jeden z nich był uziemiony bo non stop mial wlew, 2 pozostałych w wolnych chwilach chodziło na tzw rekonesans na oddzial chirurgii onkologicznej bo jak twierdzili... tam przynajmniej baby nie były łyse tylko słabe i możnaby coś zaciągnąć do domu:)

kiedys zaprosili mnie na telewizję do swojego pokoju, poszłam i na pytanie czego sie napije? probowalam przewrotnie odpowiedziec: a co macie?:)

wtedy jeden z Panów otworzył szafkę szpitalną, służacą tymczasowo za stolik pod telewizor i pokazał mi "baterię".

Powiem tylko tyle, do dziś nie mam w barku takiego zaopatrzenia:) i według ich zasady: kto nie pije ten nie zyje, o ile dobrze wiem wszyscy mają sie bardzo dobrze:)))

a na deser serwowali sok z kiszonej kapusty o wdzięcznej nazwie "kacyk".

moze to niepoprawne politycznie, ale to własnie dzieki ich podejściu udało mi sie przejść chemię bez histerii...

pozdr.m

baldi

10.05.2007 06:00

Odpowiedz

O 23:26, dnia 2007-05-09 Freed_y napisał(-a):

Druga historie opowiedziala mi pielegniarka.

To nie dowcip, to realna historia :)

to taki urban legend. wygoglaj sobie - to dowcip.

takich opowiesci "zdarzylo sie serio Ci mowie" jest masa. chocby o gosciach, ktorzy jechali tylem na rondzie. albo jak kolezanka sie maslem czekoladowym wysmarowala..

Freed_y

10.05.2007 09:42

Odpowiedz

to taki urban legend. wygoglaj sobie - to dowcip.

takich opowiesci "zdarzylo sie serio Ci mowie" jest masa. chocby o gosciach, ktorzy jechali tylem na rondzie. albo jak kolezanka sie maslem czekoladowym wysmarowala..

Dzieki, ze uswiadomiles mi co jest prawda, a co nie ;) Ja napisalem to co mi powiedziala siostra. Szkoda tylko ze nie uchwyciles tematu mojego watku, a czepiles sie szczegolu, o ktorym tez nie mozesz powiedziec, ze nie mial miejsca

baldi

10.05.2007 09:57

Odpowiedz

O 11:42, dnia 2007-05-10 Freed_y napisał(-a):

Szkoda tylko ze nie uchwyciles tematu mojego watku

dla mnie opisywanie ludzi, z ktorymi sie leczylo jest pomyslem zlym. dlatego nie mam zamiaru sie przylaczac i opisywac co sie przydarzalo wspolpacjentom ;-)

Johana

10.05.2007 11:31

Odpowiedz

O 08:00, dnia 2007-05-10 Baldi napisał(-a):

takich opowiesci "zdarzylo sie serio Ci mowie" jest masa. chocby o gosciach, ktorzy jechali tylem na rondzie. albo jak kolezanka sie maslem czekoladowym wysmarowala..

ja znam takiego, który na kursie prawa jazdy po poleceniu instruktra : "teraz pojedziemy prosto przez rondo" pojechał dosłownie "prosto" przez rabatki kwiatowe :)

Wtajemniczona

10.05.2007 12:05

Odpowiedz

O 13:31, dnia 2007-05-10 Johana napisał(-a):

ja znam takiego, który na kursie prawa jazdy po poleceniu instruktra : "teraz pojedziemy prosto przez rondo" pojechał dosłownie "prosto" przez rabatki kwiatowe :)

A ja miałam kiedyś pracownika, który w rubryce

stosunek do służby wojskowej

wpisał "obojętny" :)

Karolka

10.05.2007 12:56

Odpowiedz
Eeehhh..., przyznam się! Co tam!!! Po badaniu KT klatki piersiowej zapytałam niecierpliwie pana doktora kiedy będzie ten wynik KTG (monitorowanie akcji serca płodu)... Lekarz płakał ze śmiechu, a z nim ja i cała dyżurka.