Ziarnica.pl
← Wróć do działu Ogólne
Ogólne

dam radę pracowac w domu

Autor: bella • 09.05.2007 11:57 • 12 odpowiedzi

bella

09.05.2007 11:57

Odpowiedz

prosze mi powiedzić czy dam rade pracować, chociazby w domu? jestem księgową)jedyną w firmie i moich czynnośc nie bedzie miał kto robic a nawet nie bedzie zorientowany w nich.z dnia na dzień trudno bedzie komus przejac moje obowiązki.szef zgodził sie na prace w domu, ale czy ja dam rade.wiem że każdy organizm reaguje inaczej ale jak było z wami.druga rzecz jest taka ze sama utrzymuje rodzine maz moj nie pracuje jest bezrobotny i jeszcze dwójka malych dzieci.a kasy pewnie bedzie teraz wiecej potzreba.pomózcie

bella

09.05.2007 11:58

Odpowiedz

O 13:57, dnia 2007-05-09 bella napisał(-a):

prosze mi powiedzić czy dam rade pracować, chociazby w domu? jestem księgową)jedyną w firmie i moich czynnośc nie bedzie miał kto robic a nawet nie bedzie zorientowany w nich.z dnia na dzień trudno bedzie komus przejac moje obowiązki.szef zgodził sie na prace w domu, ale czy ja dam rade.wiem że każdy organizm reaguje inaczej ale jak było z wami.druga rzecz jest taka ze sama utrzymuje rodzine maz moj nie pracuje jest bezrobotny i jeszcze dwójka malych dzieci.a kasy pewnie bedzie teraz wiecej potzreba.pomózcie

chodzi mi o chemioterapie

dorota

09.05.2007 12:10

Odpowiedz
to prawda, każdy organizm jest inny, ale powiem że mój mąż przyjmował BEACOPP (mocna chemia) i w zasadze przez cały czas kiedy nie leżał w szpitalu pracował w domu, oczywiście były lepsze i gorsze dni ale pracowac chciał, wazne żebyś nie przemęczała się nadmiernie i żebyś w tej sytuacji wykorzystywała na pracę każdą chwile w której czujesz się dobrze, bo nastepny dzień nigdy nie jest mozliwy do końca do przewidzenia (jak się bedziesz czuła);

ważne że w zasadzie mąż pracował prawie wyłącznie w pozycji półleżącej - kanapa i laptop na kolanach

trzymaj się ciepło i nie daj się zamęczyć, zdrowie najważniejsze (choć niestety bez kasy tez się nie da:/)

baldi

09.05.2007 12:54

Odpowiedz

niestety nie da sie tak prosto odpowiedziec na Twoje pytanie. ja bym to ujal tak, ze sama po sobie zobaczysz czy bedziesz w stanie pracowac. niektorzy mogli robic wszystko, niektorzy "zdychali" 2-3 dni po wlewie, jeszcze inni mieli 2-3 dni oddechu tylko, a 11 do d..

Darek

09.05.2007 13:06

Odpowiedz

ja przez cale swoje leczenie pracowalem i to w gastronomii,praca byla najczesciej noca.dawalem normalnie rade.a teraz gdy jestem po przeszczepie niemoge sie rozkrecic.ciagle lapie jakies infekcje.zastanawiam sie co teraz robic.mysle o zmianie klimatu i branzy,wiem jedno do biora sie nie nadaje.jak narazie pozostaja tylko plany.pozdrawiam - dasz rade.

baldi

09.05.2007 13:13

Odpowiedz
do "biora" to sie na bank nie nadajesz ;-)

ja po przeszczepie mialem 5 lat zjechanych na maksa. dopiero od poltorej roku serio odzylem i korzystam z zycia (nawet wiecej niz przed choroba

dzidka

09.05.2007 13:18

Odpowiedz
Jak już napisano wcześniej to jest bardzo indywidualna sprawa. Sama będziesz widziała jak się czujesz. Są osoby, które w trakcie chemioterapii "normalnie" pracują, a są takie które miały problem między jednym wlewem a drugim dojść do siebie... Jeśli masz możliwość pracy w domu to jest to duży plus. Bo po chemii bardzo spada odporność organizmu, więc ryzyko załapania jakiejś infekcji zwiększa Ci się. Ja generalnie bardzo dobrze znosiłam chemię i chciałam pracować, ale moja praca to bezpośredni kontakt z klientami, nerwówka i siedzenie po godzinach. Lekarz, mimo iż czułam się dobrze i miałam niezłe wyniki, gorąco odradzał mi powrót do pracy.
Tak więc decyzja należy do Ciebie, życzę Ci, żebyś mogła to pogodzić i żeby zz pozwoliła Ci na w miarę normalne funkcjonowanie!!!
Pozdrawiam

stasia

09.05.2007 13:44

Odpowiedz

Witam . Dopisze jeszcze parę słów do tych komentarzy. Mój mąż ma zz jak zaczął brać ABVD to przez pół roku nie pracował, potem podczas radio chodził do pracy niestety nadal się leczy i przyjmuje silniejszą chemię wg ICE i między wlewami pracuje. Teraz nie wyobraża sobie siedzenia w domu . Oczywiście wlew trwa trzy dni , potem jeszcze trzy dni wolnego i idzie do pracy . To mu pomaga niemysleć .....powodzenia ty też widze masz motywacje do pracy a jest nią twoja rodzinka:)

Robi

09.05.2007 15:26

Odpowiedz

J sie lecze od stycznia i chociaz od lutego dobrze sie czuje po kazdym wlewie nie wyobrazam sobie abym mogl w tym czasie pracowac. Albo leczenie albo praca. Wiem ze czasem nie ma wyjscia w takiej sytuacji najlepiej jak sama zobaczysz przez miesiac jak sie bedziesz czula i wtedy bedziesz wiedziala co mozesz wynegocjowac z pracodawca jemu takze zalezy na pracowniku i podejzewam ze sie dogadacie.

Robi

09.05.2007 15:39

Odpowiedz

Droga Bello jeszcze jedno najwazniejsze w zasadzie o czym nie wspomnialem podobnie jak i Ty wykonywalem czaynnosci zwiazane z rachunkami i ksiegowoscia niestety sama zauwazysz juz po pierwszej chemi ze chemia ma wplyw na nasz umysl i niestety sa problemy z koncentracja, logicznym mysleniem trzeba sprawdzac proste obliczenia po kilka razy jest to bardzo problematyczne najgorsze dla mnie bylo to ze moja pamiec sie strasznie pogorszyla zapominalem niemal o wszystkim co robilem przed paroma minutami potrafilem wykonac trzy razy telefon do tej samej osoby z takim samym pytaniem. Pomogly mi kzyzowki roziazuje ich cala mase i cwicze umysl na dzien dzisiejszy jestem po 9 wlewie i odzyskalem sprawnosc umyslu w 50% ale nie zaryzykowal bym powrotu do pracy bo wiem ze moglbym tego zalowac.

joanna

09.05.2007 20:58

Odpowiedz

Ja nie pracowałam zawodowo. Zajmowalam się natomiast malutkim dzieckiem, wykonywałam normalne czynności domowe, zdarzyło mi się nawet okna umyć. Wszystko to robiłam z pomocą bliskich, ale byłam w takiej sytuacji, że nawet gdybym zz nie miała to ktos musiałby mi pomagać.

Asica

10.05.2007 01:08

Odpowiedz

O 13:57, dnia 2007-05-09 bella napisał(-a):

prosze mi powiedzić czy dam rade pracować, chociazby w domu?

Nie chce,zeby zabrzmiało to jak laurka na własna czesc,a mam swiadomosc,ze moze tak zabrzmiec..jednak to co napisze nie oznacza,ze tak jest w przypadku wszystkich leczacych sie,tak bylo W MOIM PRZYPADKU.

Gdy wykryto u mnie ZZ pracowałam za granica i dojezdzalam na zaoczne studia do kraju. W czasie leczenia nie zrezygnowałam z niczego.."ciagnelam 3 sroki za ogon":

1.prace za granica,

2.dojazdy na co 2-tygodniowe zjazdy na uczelnie,

3.leczenie (udało sie zsynchronizowac zjazdy ze wlewami).

W semestrze,ktory pokryl mi sie z leczeniem uzyskalam najlepsza srednia ze wszystkich lat studiow (probowałam pokazac ZZłosnicy,ze pomimo wszystko sie nie dam?desperacja? nie wiem..)

Nagorszy byl okres wakacyjny..brak zajec na uczelni,plus doszedl do tego dłuzszy okres zastoju w pracy..zaczeło sie rozmyslanie,dolki itp..Wszystko minelo pod koniec wrzesnia dopiero,gdy byla juz praca,zaczela sie znowu nauka..To wszystko pozwalalo mi zapomniec i nie myslec o tym przez co przechodze..

Ot i tyle..

Asica

10.05.2007 01:15

Odpowiedz

O 03:08, dnia 2007-05-10 Asica napisał(-a):

W semestrze,ktory pokryl mi sie z leczeniem uzyskalam najlepsza srednia ze wszystkich lat studiow (probowałam pokazac ZZłosnicy,ze pomimo wszystko sie nie dam?desperacja? nie wiem..)

Zapomniałam dodac,ze ZADEN wykładowca nie wiedzial o tym,ze sie lecze..