Ziarnica.pl
← Wróć do artykułów
Historie ozdrowieńców

radioterapia

6 min czytania

A wina lubisz? :-)

W trakcie radioterapii już nie wytrzymywałam i popijałam sobie trochę w samotności.. W niewielkich ilościach oczywiście (i niestety).. O radioterapii nie chciałam pisać, gdyż nie zniosłam jej najlepiej (delikatnie mowiąc).. Byłam tak słaba, że nie byłam w stanie nawet zejść samodzielnie do sklepu.. Znajomi robili mi zakupy.. A wizja zrobienia sobie herbaty przerażała.. Zresztą ten "wysiłek" często był ponad moje siły.. Ale jakoś poradziłam sobie ze wszystkim - mieszkam sama, więc poza zakupami znikąd pomocy.. Oto moja osobista impresja na temat radioterapii..

Pierwszą wiadomość jaką usłyszałam z ust lekarki na temat radioterapii to że w jej trakcie nie można się myć (!!!!!!!!!!!!!). Super, 6 tygodni - zamiast mydła i wody puder w talku do ciała.. Miałam naświetlania nadprzeponowe. Przez 6 tyg. brałam codziennie Zofran. Mdłosci i co rano odruch wymiotny, słabość, zawroty głowy, zmęczenie. Nie chce się mówić, nie chce się widzieć innych ludzi. Podobnie jak przy chemii nie czułam smaków, to jeszcze wyostrzył mi się węch. Słowem - wszystko było ohydne i śmierdziało. A jeść trzeba.. W trakcie naświetlań nie wolno pić ani jeść niczego gorącego ani zimnego. Nie łykać niczego twardego. Zresztą.. nie chce się jeść w ogóle.. W OGÓLE.. Trzeba uważać na przełyk. Ja miałam szczęście i nie miałam problemów z przełykaniem, niektórzy każdy kęs przypłacali bólem. Należy płukac gardło szałwią i pić siemię lniane (nie piłam), jeść kisiel i łykac wit. E (inne lepiej też). Ja wybrałam naturalne żródło witamin czyli owoce - nimi się głównie odżywiałam. Nie przeziębiać się.. Niewykonalne (przynajmniej dla mnie).. Pomimo tego, że oprócz szpitala nigdzie nie wychodziłam - nie obyło się bez infekcji. No i ból.. Boli wszystko.. Brzuch, oddychanie, zęby.. Do dzisiaj nie ugryzę niczego twardego, jedząc zwykły wafelek zwijam sie z bólu. W trakcie radioterapii wyeliminowałam z jadłospisu skórki od chleba. Ból byl straszny.. Przy silniejszych dawkach promieni zdarza się, że ludziom wypadają zęby - zwłaszcza tym starszym. Naświetlania osłabiają - szybko i drastycznie. Mogą przypalić skórę (to znaczy najprawdopodobniej przypalą mniej lub bardziej). Skóra swędzi, następnie piecze i boli. Najpierw jest zaczerwieniona, później robi się ciemnobrązowa lub czarna.. No i schodzi.. Odkrywa na szczęście nową skórę, która jest gładka i delikatna jak skóra niemowlęcia :-) Najgorzej jest ze skorą na szyi.. Nie da się ukryć przed oczami postronnych, że po części na niej skóra jest normalna, a po części czarna. Najlepiej jest więc wśród znajomych, którzy taktownie udają, że nic się nie dzieje; no i od czego są golfy? :-) Po zakończeniu naświetlań jeszcze przez tydzień nie wolno się myć :-( Zamiast talku należy zacząć smarować się oliwką dziecięcą. Nie w smak mi było, że na tą tak długo nie mytą, pieczącą skórę mam nakładac tłustą maź, ale cóż.. Nie było tak źle.. Ten okres leczenia wspominam najlepiej. Zaletą oliwki jest to, że ładnie pachnie. Naprawdę ładnie. To miłe.. Po tygodniu prysznic! To doznanie nie ma sobie równych :-) W trakcie radioterapii z racji tego, że organizm jest osłabiony trzeba uważać na to, co się je. Należy unikac ostrych sosów, ketchupu i wszelkich leków w żółtej polewie (w tym rutinoscorbinu). Wszystko może wywołać alergię, nawet jeśli normalnie tak nie jest. Organizm jest osłabiony i nie reaguje normalnie (tak przynajmniej utrzymywał dermatolog, u którego zjawiłam się z ostrą pokrzywką na tydzień przed zakończeniem naświetlań). Był sobie niedzielny wieczór (22ga), dobrze że był taki na dyżurze.. W szpitalu zaaplikowali mi 3 zastrzyki w moje bolące żyły (jakby mi tabletek dać nie mogli).. Ze złości nawet poczułam sie lepiej..

Drażliwe tematy

Fascynuje mnie pielęgniarz, który podczas wstrzykiwania mi leków uporczywie trzymał moją rękę na swoim kolanie (a wolno wstrzykiwał).. Dlaczego? Desperacja? Czy też może ludzie odbywający radioterapię wydają się innym pociągający? Ciekawy problem ;-)

Dla mnie najgorsze przy naświetlaniach było odarcie z intymności, leżałam sobie półnaga na tym stole, a naświetlał mnie młody koleś.. Co z tego, że był miły.. co z tego?? Jeżeli go kiedyś spotkam w jakiejś knajpie, to.. zemdleję chyba.. to się nie może zdarzyć..

Pozostaje jeszcze drażliwy temat, przynajmniej dla mnie - włosy. Przy naświetlaniach głowy wypadają włosy. Mi naświetlano tył glowy. Po chemioterapii zostało mi jeszcze dość sporo włosów, jak widać do czasu.. Z tyłu wyczyściło mi wszystkie, natomiast z przodu miałam wciąż sporawą czuprynkę. Fajnie to kontrastowało, ale nikomu się nie chwaliłam. Teraz się już wyrównuje.

Epilog

Dla mnie cały okres radioterapii był straszną wegetacją. Po chemii w ciągu paru dni odzyskiwałam w miarę siły i jakoś się egzystowało. Tutaj był sześciotygodniowy okres naznaczony czekaniem - KIEDY BĘDZIE LEPIEJ? I czy będzie? Wydawało mi się to niemożliwe. Powoli wracam do sił. Jest to proces stopniowy, ale na szczęście ciągły, przerywany tylko przez kolejne infekcje (takie już moje szczęście)..

Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam..

Autorka tekstu zakończyła leczenie ziarnicy złośliwej IIA chemioterapią ABVD (4 kursy) i naświetlaniem okolic nadprzeponowych w listopadzie 2002 roku... Tekst napisany w lutym 2003.

Informacja

Strony powiązane tematycznie

Strony powiązane tematycznie z tym dokumentem:
Profil ozdrowieńca - autorki tekstu - znajdziesz tutaj.
PAMIĘTAJ

PAMIĘTAJ: Strona internetowa nie zastąpi Ci kontaktu z Twoim lekarzem prowadzącym. Wszystko co uważasz za ważne zapisz sobie na kartce i przy najbliższej wizycie porozmawiaj z nim na interesujące Cię tematy. Prywatne wypowiedzi internautów, które znajdziesz w komentarzach, księdze gości, na forum dyskusyjnym czy blogach mogą być niepełne, nie dotyczyć Twojego ośrodka leczniczego a także Twojego stadium klinicznego i obrazu chorobowego, co może oznaczać, że Twoje leczenie może przebiegać całkiem inaczej. Ziarnica.pl ma charakter czysto informacyjny i nie jest związana finansowo bądź w jakikolwiek inny sposób z żadnym ośrodkiem medycznym, firmą farmaceutyczną, dystrybutorem leków, paraleków, cudownych soczków czy też organizacjami zajmującymi się "pomocą" chorym na ziarnicę. Utrzymuje się z prywatnych środków. Jeśli chcesz pomóc w jego rozwoju kliknij tutaj.

Powiązane artykuły

Komentarze

8 wpisów

Masz konto? Zaloguj się, aby podpisać komentarz swoim profilem.

Chaniolek

28.09.2009 13:03

+0

hej mam pytanie dla tych ktorzy sa po radioterapii5 lat temu mialam operacje glowy,zamiast kosci mam plytke pozniej czekala mnie radioterapia ktora sprawila iz odrosniete wloski wypadly mi z cebulkami.W tej chwili mam wlosy ale sa bardzo rzadkie, rosna powolutku -ze nawet zastanawiam sie czy w ogole mi rosna a nie stoja w miejscu.widac roznice pomiedzy wloskami płata czołowego a reszty głowy.Interesuje mnie terapia wzmacniająca....gdzie szukac pomocy????pytałam juz mego lekarza onkologii lecz niestety nie ma o tym pojecia.Prosze o pomoc.

danka

17.10.2008 12:28

+0

mam pytanie czy po radioterapii mogą być popalone nerwy i czy to da się jakoś wyleczyć?Bóle są nie do wytrzymania i do tego jeszcze nie można w nocy spać.Może ktoś ma na tę dolegliwość jakieś lekarstwo, dostępne środki przeciwbólowe sa nieskuteczne. .

Marieta

13.07.2007 22:39

+0

piszę specjalnie do tych, co są przed radioterapią i się zamartwiają. Dostałam tyle naświetlań, ze więcej się nie da. Czułam się świetnie, dla mnie to było "sanatorium", nic mi nie dolegało, no może raz bolała mnie głowa. Jadłam zimne, piłam gorące, piłam też gazowane- bo nie wiedziałam, że nie wolno. Myłam się, ale nie kąpałam); oliwką nie smarowałam- bo nie wiedziałam, ze trzeba. Miałam naświetlany tył głowy (tam mam ciut rzadsze włosy), szyję i prawą część śródpiersia. Dla mnie radio to był czas wytchnienia, między chemiami. Ostatnie naświetlanie miałam dzień przed studniówką, na której bawiłam się świetnie. Pozdrawiam.

anna

07.12.2006 09:08

+0

"łykac wit. E (inne lepiej też)" przyjmowanie preparatów witaminowych podczas leczenia chorób nowotworowych jest zabronione ! nie trzeba tego udawadniac medycznie - wystarczy logicznie pomyślec

viki

19.10.2006 19:46

+0

8 lat temu wykryto u mnie bardzo złośliwą odmiane raka mozgu. Po skomplikowanej operacji także poddano mnie naświetlaniom, nie powiem do najprzyjemniejszych chwil tego nie zalicze. Prawdą jest to, że podczas naświetlań zupełnie opadłam z silł miałam nudności, bolalła mnie głowa i mialam straszne problemy z pamiecią. Do tego wszystkiego wypadły mi włosy.Jednak dzisiaj jestem normalna 24letnią dziewczyną a o tamtym zdarzeniu przypominam sobie wtedy, gdy patrze w lustro i widze łyse placki na głowie.Dziś wiem, że wlosów w tym miejscu nigdy już nie bedę miała,ale cóż i tak czuje,że wygrałam.

Krysia

18.10.2006 18:07

+0

Dziekuję Ci Anulko.ze Twoj list jest bardziej pocieszający.Jestem juz po 10 cyklach chemii.dopiero teraz podczas podawania wymiotowalam,ogolnie czuję się dobrze,ale bardzo bolą mnie zyly.Pielegnierki starają się ,ale co z tego ,jak one pękają.Nie wiem jak przezyję jeszcze 2 cykle,czyli 6Ai 6B.Pózniej czekają mnie naswietlania.Bardzo się ich bałam,ale Twój wpis mi pomógł,przecież każdy inaczej przechodzi.A nie myslałas,ze może być nawrót?Głupio piszę,ale to wszystko dlatego,ze jest końcówka i moje żyły juz nie wytrzymują.Pozdrawiam wszystkich.

Anulka

30.03.2006 16:39

+0

Przed swoim leczeniem radioterapią i nie tylko przeczytałam chyba wszytkie opowiadania jakie sa tu dostępne i moge powiedzieć że u każdego jest inaczej. Najgorzej jest jak poczytasz sobie kilka dołujących artykułów (takich jak powyżej- niestety), które już na wejściu położą Cie na łopatki,a co dopiero radioterapia. Mi mój lekarz prowadzący radiolog powiedział na wejściu "proszę Pani każde leczenie onkologiczne ma skutki uboczne większe lub mniejsze"- na tym zakończył temat i przeszedł do mierzenia. Ja podeszłam do tego w ten sposób "co będzie z tym musze sobie poradzić- a dokładniej z każdym następnym dniem naświetlania" Ja trakcie radioterapii wymiotowałam sporo a na koniec już codziennie. Byłam osłabiona i na koniec złapałam infekcje to mnie jeszcze bardziej osłabiło. Włosy wypadły z tyłu głowy , straciłam smak i nabłonek w jamie ustnej- fajnie było:) Teraz dochodze do wniosku że połowy dni z tego okresu nie pamiętam (chodziłam jak we mgle)choć wszytko skonczyło się 20.01.2006 (tą date będe pamiętać do końca życia). Ogólnie czułam się gorzej niż przy chemii (6xABVD) ale w międzyczasie tyle osób na moim oddziale czuło się jeszcze parszywiej wiec nie mogłam narzekać.Po tym wszystkim uważam że ziarnica to pryszcz w porównaniu z innymi chorobami z tej półki (białaczka, chłonniaki szpiczaki w różnych odmianach i postaciach) . Być może mnie nie kopnęło aż tak bardzo ale zaaaa dużo widziałam...i wiem że łatwo przesadzić z opisami..w końcu to jest choroba wyleczalna..pozdrawiam

małgosia

22.03.2006 19:51

+0

Przeczytałam ten tekst i jestem przerażona. Jestem młodą osobą i nigdy nie miałam wiekszych problemów ze zdrowiem. Szpital to dla mnie pojęcie abstrakcyjne. Zastanawiam sie jak dużo trzeba mieć w sobie siły żeby podołać takiej sytuacji w życiu i zwyczajnie nie poddać się. Przypadkiem zawędrowałam na tą stronę i jestem pod wrażeniem mądrości, odwagi i pogody ducha osób tak poważnie chorych. Trzymam za was kciuki.