A wina lubisz? :-)
W trakcie radioterapii już nie wytrzymywałam i popijałam sobie trochę w samotności.. W niewielkich ilościach oczywiście (i niestety).. O radioterapii nie chciałam pisać, gdyż nie zniosłam jej najlepiej (delikatnie mowiąc).. Byłam tak słaba, że nie byłam w stanie nawet zejść samodzielnie do sklepu.. Znajomi robili mi zakupy.. A wizja zrobienia sobie herbaty przerażała.. Zresztą ten "wysiłek" często był ponad moje siły.. Ale jakoś poradziłam sobie ze wszystkim - mieszkam sama, więc poza zakupami znikąd pomocy.. Oto moja osobista impresja na temat radioterapii..
Pierwszą wiadomość jaką usłyszałam z ust lekarki na temat radioterapii to że w jej trakcie nie można się myć (!!!!!!!!!!!!!). Super, 6 tygodni - zamiast mydła i wody puder w talku do ciała.. Miałam naświetlania nadprzeponowe. Przez 6 tyg. brałam codziennie Zofran. Mdłosci i co rano odruch wymiotny, słabość, zawroty głowy, zmęczenie. Nie chce się mówić, nie chce się widzieć innych ludzi. Podobnie jak przy chemii nie czułam smaków, to jeszcze wyostrzył mi się węch. Słowem - wszystko było ohydne i śmierdziało. A jeść trzeba.. W trakcie naświetlań nie wolno pić ani jeść niczego gorącego ani zimnego. Nie łykać niczego twardego. Zresztą.. nie chce się jeść w ogóle.. W OGÓLE.. Trzeba uważać na przełyk. Ja miałam szczęście i nie miałam problemów z przełykaniem, niektórzy każdy kęs przypłacali bólem. Należy płukac gardło szałwią i pić siemię lniane (nie piłam), jeść kisiel i łykac wit. E (inne lepiej też). Ja wybrałam naturalne żródło witamin czyli owoce - nimi się głównie odżywiałam. Nie przeziębiać się.. Niewykonalne (przynajmniej dla mnie).. Pomimo tego, że oprócz szpitala nigdzie nie wychodziłam - nie obyło się bez infekcji. No i ból.. Boli wszystko.. Brzuch, oddychanie, zęby.. Do dzisiaj nie ugryzę niczego twardego, jedząc zwykły wafelek zwijam sie z bólu. W trakcie radioterapii wyeliminowałam z jadłospisu skórki od chleba. Ból byl straszny.. Przy silniejszych dawkach promieni zdarza się, że ludziom wypadają zęby - zwłaszcza tym starszym. Naświetlania osłabiają - szybko i drastycznie. Mogą przypalić skórę (to znaczy najprawdopodobniej przypalą mniej lub bardziej). Skóra swędzi, następnie piecze i boli. Najpierw jest zaczerwieniona, później robi się ciemnobrązowa lub czarna.. No i schodzi.. Odkrywa na szczęście nową skórę, która jest gładka i delikatna jak skóra niemowlęcia :-) Najgorzej jest ze skorą na szyi.. Nie da się ukryć przed oczami postronnych, że po części na niej skóra jest normalna, a po części czarna. Najlepiej jest więc wśród znajomych, którzy taktownie udają, że nic się nie dzieje; no i od czego są golfy? :-) Po zakończeniu naświetlań jeszcze przez tydzień nie wolno się myć :-( Zamiast talku należy zacząć smarować się oliwką dziecięcą. Nie w smak mi było, że na tą tak długo nie mytą, pieczącą skórę mam nakładac tłustą maź, ale cóż.. Nie było tak źle.. Ten okres leczenia wspominam najlepiej. Zaletą oliwki jest to, że ładnie pachnie. Naprawdę ładnie. To miłe.. Po tygodniu prysznic! To doznanie nie ma sobie równych :-) W trakcie radioterapii z racji tego, że organizm jest osłabiony trzeba uważać na to, co się je. Należy unikac ostrych sosów, ketchupu i wszelkich leków w żółtej polewie (w tym rutinoscorbinu). Wszystko może wywołać alergię, nawet jeśli normalnie tak nie jest. Organizm jest osłabiony i nie reaguje normalnie (tak przynajmniej utrzymywał dermatolog, u którego zjawiłam się z ostrą pokrzywką na tydzień przed zakończeniem naświetlań). Był sobie niedzielny wieczór (22ga), dobrze że był taki na dyżurze.. W szpitalu zaaplikowali mi 3 zastrzyki w moje bolące żyły (jakby mi tabletek dać nie mogli).. Ze złości nawet poczułam sie lepiej..