Ziarnica.pl
← Wróć do artykułów
Historie ozdrowieńców

historia - Tomaszek

6 min czytania

GLADIATOR

Kiedy coś oglądałem, lub poznawałem z książek, o starożytnym Rzymie wydawało mi się, że te czasy są mi bardzo bliskie. Może w poprzednim wcieleniu byłem tam? Jako gladiator. Lubiłem wyobrażenia siebie w tej roli.

WRZESIEŃ 1990

Początek 4 klasy w Technikum. Żal wakacji ale i radość ze spotkania z kumplami. Nareszcie wspólne klasowe sobotnio-niedzielne imprezki i ogniska. Tylko czuje się taki przemęczony. Po w-fie byłem mokry jak szczur, pewnie jakieś przeziębienie. Ale co tam.. przejdzie..

LISTOPAD 1990

Rano wstałem do szkoły. Kurde, ale grzeją w nocy te kaloryfery, pocę sie niesamowicie, cała pościel mokra. No i ciągle czuje się jak podziębiony. Idę się wykąpać. Wow?!!! Czyżbym złamał kość obojczyka, wymacałem jakiś guz nad obojczykiem, jak orzech włoski. Nie ma co idę - do lekarza. Mowię co mi jest. Reakcja natychmiastowa. Morfologia na cito i jak najszybciej wrócić do przychodni z wynikami.

Mam wyniki: OB-58/h, leukocyty-14.6, obok widzę normy. Jakieś małe wartości? Widzę wielkie oczy lekarki. Po chwili słowa: zaraz zadzwonimy do Warszawy, musi pan jechać do hematologów. No i pojechałem .Od razu na oddział.

Pewnie podleczą tydzień i na Andrzejki będę bawił się z kumplami. Tylko ten oddział jakiś podejrzany..

Niestety, na Andrzejki nie wyjdę. Narazie tak jak gladiator stałem się niewolnikiem. Pobrano mi wycinki. Moja pierwsza rana w walce, jeszcze nie wiem z kim.

PIERWSZY CIOS. PIERWSZA WALKA.

Po tygodniu poznałem wroga, z którym będę walczył. Powalił mnie na ziemię. Nowotwór węzłów chłonnych. Ziarnica złośliwa I A NS. Jak to?????? Umrę??? Słowa otuchy: nie umrzesz, to jest wyleczalne, musisz trochę powalczyć. Długo płakałem .

Po kilku dniach postanawiam walczyć. Będę gladiatorem i zwyciężę.

Kolejny krwawy cios od wroga, operacja, trzeba go jak najwięcej wyciąć. Wycięty. Andrzejki minęły w niewoli, bez kumpli. Zbliżają się Święta BN. I kolejny cios. Za wcześnie po operacji. Pierwsze święta poza domem.

Przeżyłem. Ale co to? Niosą mi nową broń do walki. MOPP. Nie taki do mycia podłogi.

Pierwsza chemioterapia. W SYLWESTRA!!! Czuje się fatalnie, ciągłe wymioty. Moi kumple pija winko i szampana, a ja dostaję w żyłę. Pocieszenie, że też jutro będę się czuł jak na kacu.

Minęły jeszcze 2 kursy MOPP. I koniec walki!!!

Pierwsze rozczarowanie.

Złe nowiny. Muszę toczyć walkę z niedobitkami. Dostanę nową broń. Radioterapię. Trafiłem do Centrum Onkologii w Wa-wie.

Zbudowali mi nową ołowianą zbroję. Dali potężną broń. Przez 4 tygodnie będę walczył odziewając ołowianą zbroję chroniącą moje najsłabsze wnętrzności. Broń jest tak potężna, że walka odbywała się w bunkrze. Były to krótkie bitwy, ale skuteczne. Na szczęście nie doznałem poparzeń od tej broni.

Maj 1991

Zakończyłem walkę. Wracam do domu i budy.

Czerwiec 1991 - sierpień 1994

Skończyłem szkołę, poszedłem do pracy, ożeniłem się, dziecko w drodze. Jestem szczęśliwy. Kontrole nic nie wykazują.

Październik 1994. DRUGI CIOS.

Znowu się w nocy pocę, ale to chyba niemożliwe, czyżby ??? .....po tylu latach spokoju. Zacząłem się obmacywać...nie to nie możliwe!!!!!! Guz pod pachą!!!

Poczułem przeszywający ból, to kolejny cios od wroga. Jadę do Onkologii. Biopsja - czekanie - wynik. N A W R Ó T . czy to sen? NIE to prawda. Pocieszenie, że mam nadal szanse na pełne wyleczenie.

Ponownie zamieniam się w niewolnika - gladiatora. Znów nowa broń MOPP/ABV. Teraz musze już wygrać, przecież mam żonę, a w styczniu pojawi się dziecko.

Listopad 1994 - marzec 1995

Stoczyłem 6 bitew z bronią MOPP/ABV. Było ciężko. W styczniu pojawiła się córeczka, jestem szczęśliwy. Jest remisja.

Listopad 1995. TRZECI CIOS.

Nieeeeeeee!!!!!!!!!!!! To nie może być prawda, nie może ,wróg powrócił zaatakował prosto w klatkę piersiową.Biopsja i znowu te słowa: NAWRÓT

Pewnie już przegrałem i koniec ze mną. Ale mówią, że nie, że dadzą mi nową broń. Ma kobiecą nazwę EVA, ale jest skuteczna. Ale ja już nie zniosę tej walki na samą myśl wymiotuję, nie dam rady.. Ale co z dzieckiem i żoną? Nie mogą zostać sami. Postanawiam: walczę!

Listopad 1995 - marzec 1996

6 bitew, strasznych bitew, z bronią EVA. Remisja. Wracam do domu. Ale czy potrafię jeszcze cieszyć się życiem?

Wrzesień 1996. CZWARTY CIOS.

Już nie krzyczę. Wyję z rozpaczy!!!!! niedobitki powstały. Znowu naciek na klatce piersiowej. Pobrali wycinek. TO STRASZNE.

Wróg zmienił nazwę, wziął posiłki, teraz nazywa się ziarnica złośliwa II ns, o fenotypie chłoniaka anaplastycznego z dużych komórek B. Mam kilka minut na podjęcie decyzji. Myślę, że się poddam po co mam cierpieć, dadzą mi coś nasennego i umrę w spokoju. A córeczka, a żona?

Dostałem plan walki. WALCZĘ! Znowu zamieniam się w gladiatora, znowu jestem w niewoli.

Nowy plan walki: 3 bitwy z bronią DHAP, przerwa, 5dniowa walka z bronią BEAM, a potem autologiczny przeszczep szpiku.

Październik 1996 - maj 1997

Przeszedłem cały plan bitwy!!!!

WYGRAŁEM ( tylko , że.....)

Maj 2007. Minęło 10 lat. Nadal utrzymuje się remisja.

Tylko, że ....w listopadzie 2006r. pojawiły się powikłania po chemiach. Uszkodzony mięsień sercowy - kardiomiopatia .Właśnie oczekuję na koronografie i wszczepienie rozrusznika serca ICD.

Będę współczesnym gladiatorem-cyborgiem.

Informacja

Strony powiązane tematycznie

Strony powiązane tematycznie z tym dokumentem:
Profil ozdrowieńca Tomka znajdziesz tutaj.
PAMIĘTAJ

PAMIĘTAJ: Strona internetowa nie zastąpi Ci kontaktu z Twoim lekarzem prowadzącym. Wszystko co uważasz za ważne zapisz sobie na kartce i przy najbliższej wizycie porozmawiaj z nim na interesujące Cię tematy. Prywatne wypowiedzi internautów, które znajdziesz w komentarzach, księdze gości, na forum dyskusyjnym czy blogach mogą być niepełne, nie dotyczyć Twojego ośrodka leczniczego a także Twojego stadium klinicznego i obrazu chorobowego, co może oznaczać, że Twoje leczenie może przebiegać całkiem inaczej. Ziarnica.pl ma charakter czysto informacyjny i nie jest związana finansowo bądź w jakikolwiek inny sposób z żadnym ośrodkiem medycznym, firmą farmaceutyczną, dystrybutorem leków, paraleków, cudownych soczków czy też organizacjami zajmującymi się "pomocą" chorym na ziarnicę. Utrzymuje się z prywatnych środków. Jeśli chcesz pomóc w jego rozwoju kliknij tutaj.

Powiązane artykuły

Komentarze

14 wpisów

Masz konto? Zaloguj się, aby podpisać komentarz swoim profilem.

Marysia Kotvica

21.11.2007 22:45

+0

swietne porownanie :D naprawde az inaczej patrze na swoje boje - porownanie do gladiatora i widze obrazki z filmu, przypominam sobie ksiazki o gladiatorach ktore czytalam. naprawde ziarniakow wiele z nimi laczy

tomaszek

21.11.2007 22:20

+0

serdecznie dzieki za miłe słowa. wzajemne pozdro i zdrówka:)))dla Dzidki

tomaszek

21.11.2007 22:10

+0

no wiesz nie calkiem 7lat miedzy czerwiec 1991 a sierpien 1994 był spokój.remisja

Dzidka

21.11.2007 18:43

+0

Podziwiam... Trzy nawroty, 7 lat walki z chorobą. Aż się wierzyć nie chce, nie każdy by to wytrzymał. Dobrze, że masz rodzinę, ona zawsze dodaje skrzydeł. Gratuluję i życzę duuużo zdrówka!!!!! Pozdrawiam Gladiatorze :) m