on-line: 10 gości: 10 użytkowników: 0
dzisiaj: 197 ogółem: 1844716 licznik od: 9.02.2006 |
| | autor: Alfa466, GG:6916616 | 2006-10-28 22:17 | Dokładnie rok temu dowiedziałam się, że jestem chora na ziarnicę. Czułam wtedy przede wszystkim złość. Pokora przyszła później. Dziś staram się nie pamiętać o tym, co przeszłam, choć skutki leczenia są dośc uciążliwe i zapomnieć nie pozwalają. Ale ten dzień pamiętam z każdym jego szczegółem. | | komentarzy: 3, dodaj komentarz |
| autor: Alfa466 | 2006-04-28 10:36 | Czasem mam wrażenie, jakby to, co przeżyłam w związku z chorobą nie dotyczyło mnie. Wracam do normalności. Nabieram sił i zajmuję się miłościę mojego życia- moim synkiem. | | komentarzy: 1, dodaj komentarz |
| autor: Alfa466, GG:6916616 | 2006-04-17 00:46 | W trakcie leczenia starałam sie normalnie funkcjonować. Byłam na urlopie macierzyńskim, więc nie pracowałam, a wielu myślało, że rodzice pomagają nam, bo nie dajemy rady z naszym malcem. Lubiłam, jak ktoś nas odwiedzał, a że urodziło nam sie dziecko, więc tych wizyt było całkiem sporo. A piszę to dlatego, że zdarzyło mi się, gdzieś w środku leczenia, usłyszeć od jednej cioci: "Asiu, czy jestjakaś nadzieja?" Kiedyś, też ktoś z rodziny zapytał o przerzuty...A ja naprawdę byłam wtedy w wyśmienitej formie i nie wyglądałam na chorą. Chyba nie potrafimy rozmawiać o chorobach... | | komentarzy: 0, dodaj komentarz |
| autor: Alfa466, GG:6916616 | 2006-04-12 13:19 | Na początku lipca 2005 roku zauważyłam powiekszony węzęł na szyi. Jako, że byłam wtedy w 32 tygodniu ciąży, to kontakt z lekarzem miałam systematyczny. Już wtedy trafiłam na stronę wielkiejstopy (wtedy). Czyżby przeczucie? W każdym razie przeszłam typowe, jak zdążyłam się później naczytać, leczenie antybiotykami, tyle że z racji ciąży w szpitalu. Jak sie można domyslać, bez rezultatu. Zrobiono mi też biopsję- cienkoigłową. Jej wynik nikogo nie zaniepokoił. Uspokojona dotrwałam do września, kiedy to urodził sie mój synek. On dał mi siłę do późniejszej walki. Rozpoczęła się ona 7 listopada. Pytanie, które wtedy mi towarzyszyło to nie dlaczego, a dlaczego teraz... Chciałam, żeby to wszystko jak naszybciej się skończyło, żebym mogła wrócic do normalności.Nowej dla mnie, bo pojawił się w moim życiu ktoś... Ten ktoś nie pozwalał myśleć, że coś może sie nie udać. Dziś jestem miesiąc po leczeniu. Krótkim, jak zdążyłam się zorientować czytając strony poświęcone zz. Na dzień dzisiejszy mogę śmiało powiedzieć, że udało się. Co będzie jutro? Oto jest pytanie...
| | komentarzy: 13, dodaj komentarz |
|
|