on-line: 1 gości: 1 użytkowników: 0
dzisiaj: 30 ogółem: 9047965 licznik od: 09.02.2006 |
|
| autor: Zodiak, dodał 2011-09-26 16:26 | komentuj |
Witam. Śledzę Tą stronę od dłuższego czas, właściwie od początku sierpnia kiedy to zaczęliśmy podejrzewać u mojej przyjaciółki zz. Niestety "trafiliśmy w 10" z podejrzeniami... diagnoza brzmi hodgkin limphona MC III. Moja przyjaciółka(nazwę Ją G.) jest po pierwszym wlewie ABVD, zniosła to bardzo dzielnie. Dzisiaj miała mieć drugi wlew, niestety nie udało się..."poleciała" jej morfologia i niestety poczęstowano ją infekcją. I z tym problemem dzwonię; jak przetłumaczyć znajomym i rodzinie, że teraz naprawdę nie jest najważniejsze, że będą się ustawiać do niej kolejki "zatroskanych odwiedzających"? nie pomagają sugestie typu; muszę na siebie uważać, żeby nie łapać chorób...nawet najbliżsi potrafią się skomentować; nie przesadzaj, to tylko katar. Wiem, że G nie chce nikogo urazić, ale coraz bardziej ją to dobija. Podpowiedzcie, jak radziliście sobie z takimi sytuacjami?
Pozdrawiam i życzę Wam wszystkim duuuużo zdrowia :) |
| autor: Tilia, dodał 2011-09-26 17:39 | komentuj |
> O 16:26, dnia 2011-09-26 Zodiak napisał(-a): > Witam. > Śledzę Tą stronę od dłuższego czas, właściwie od początku sierpnia kiedy to zaczęliśmy podejrzewać u mojej przyjaciółki zz. Niestety "trafiliśmy w 10" z podejrzeniami... diagnoza brzmi hodgkin limphona MC III. Moja przyjaciółka(nazwę Ją G.) jest po pierwszym wlewie ABVD, zniosła to bardzo dzielnie. Dzisiaj miała mieć drugi wlew, niestety nie udało się..."poleciała" jej morfologia i niestety poczęstowano ją infekcją. I z tym problemem dzwonię; jak przetłumaczyć znajomym i rodzinie, że teraz naprawdę nie jest najważniejsze, że będą się ustawiać do niej kolejki "zatroskanych odwiedzających"? nie pomagają sugestie typu; muszę na siebie uważać, żeby nie łapać chorób...nawet najbliżsi potrafią się skomentować; nie przesadzaj, to tylko katar. Wiem, że G nie chce nikogo urazić, ale coraz bardziej ją to dobija. Podpowiedzcie, jak radziliście sobie z takimi sytuacjami? > > Pozdrawiam i życzę Wam wszystkim duuuużo zdrowia :)
Czytam i jestem w szoku jak można tak bezmyślnie narażać chorą osobę na komplikacje. Ledwo dziewczyna zaczęła chemię a już ma odroczony wlew z powodu przeziębienia - w sumie z winy 'najbliższych'. Jasno dałabym im do zrozumienia w jakim położeniu postawili G. Teraz leczenie jest najważniejsze a każda zwłoka jest niewskazana. Jeśli G nie umie być asertywna to trzeba być stanowczym za nią i pomóc jej tłumaczyć rodzince na jakie niebezpieczeństwo ją narażają.
Poza tym niedawno założyłam wątek o naturalnych metodach poprawiania morfologii - polecany jest np sok z pokrzywy czy buraczków. Spróbujcie. Nie zaszkodzi a może pomóc. Zdrowia życzę G!!!
+0 |
| autor: Gizmo, dodał 2011-09-26 18:25 | komentuj |
Mi też po pierwszym wlewie poleciała morfologia i do końca chemii musiałam dostawać czynniki wzrostu, ale ja nie unikałam odwiedzin, bo po prostu wolałam kiedy rodzina i przyjaciele byli blisko. Spadek morfologii (nawet po pierwszym wlewie) nie jest żadnym wielkim nieszczęściem - zdarza się dość często, więc nie ma co panikować. Ale jeśli dochodzi przeziębienie i nie macie ochoty na wizyty a "bliscy" tego nie rozumieją, to nie ma na co czekać tylko wprost mówić. Najważniejsze teraz jest zdrowie i spokój chorej. Ona ma się leczyć, nabywać sił a nie tracić ją na robienie rzeczy wbrew sobie by tylko nikogo nie urazić.
+0 |
| autor: Beata79, dodał 2011-09-26 19:55 | komentuj |
I mnie poleciały wyniki po pierwszym wlewie... myślę, że to nie kwestia odwiedzających tylko organizmu. Oczywiście należy unikać skupisk ludzi i kichających kolegów ale nie przesadzałabym z tym znowu jakoś przesadnie. Ja starałam się normalnie żyć, jeździć na zakupy, odwiedzac znajomych, w miarę możliwości uprawiałam lekkie sporty, dużo spacerów itp. Do końca jednak musiałam brać neulastę na podniesienie wyników krwi...niestety mój organizm potrzebował trzech tygodni na odbudowanie morfologii, a nie dwóch jakie były potrzebne przy abvd. Nie możecie też koleżanki odizolować od przyjaciół i normalnego świata, bo zapewne źle się będzie z tym czuła.
+0 |
| autor: titek7, dodał 2011-09-26 22:28 | komentuj |
odkad jestem chora mam to gdzies czy ktos sie obrazi czy nie...cale zycie bylam mila\dla innych i wszystkimi sie przejmowalam...teraz nadszedl czas zeby w tych trudnych chwilach myslec tylko o sobie!!! kto jest madry ten zrozumie,a kto glupi niech spada na drzewo!!! choroba tez weryfikuje prawdziwych przyjaciol, i tych przyjaciol 'ciekawskich',tak bardzo sie martwiacych ;-))
+0 |
| autor: Zodiak, dodał 2011-09-27 18:54 | komentuj |
> O 17:39, dnia 2011-09-26 Tilia napisał(-a): > > O 16:26, dnia 2011-09-26 Zodiak napisał(-a): > > Witam. > > Śledzę Tą stronę od dłuższego czas, właściwie od początku sierpnia kiedy to zaczęliśmy podejrzewać u mojej przyjaciółki zz. Niestety "trafiliśmy w 10" z podejrzeniami... diagnoza brzmi hodgkin limphona MC III. Moja przyjaciółka(nazwę Ją G.) jest po pierwszym wlewie ABVD, zniosła to bardzo dzielnie. Dzisiaj miała mieć drugi wlew, niestety nie udało się..."poleciała" jej morfologia i niestety poczęstowano ją infekcją. I z tym problemem dzwonię; jak przetłumaczyć znajomym i rodzinie, że teraz naprawdę nie jest najważniejsze, że będą się ustawiać do niej kolejki "zatroskanych odwiedzających"? nie pomagają sugestie typu; muszę na siebie uważać, żeby nie łapać chorób...nawet najbliżsi potrafią się skomentować; nie przesadzaj, to tylko katar. Wiem, że G nie chce nikogo urazić, ale coraz bardziej ją to dobija. Podpowiedzcie, jak radziliście sobie z takimi sytuacjami? > > > > Pozdrawiam i życzę Wam wszystkim duuuużo zdrowia :) > > Czytam i jestem w szoku jak można tak bezmyślnie narażać chorą osobę na komplikacje. Ledwo dziewczyna zaczęła chemię a już ma odroczony wlew z powodu przeziębienia - w sumie z winy 'najbliższych'. Jasno dałabym im do zrozumienia w jakim położeniu postawili G. Teraz leczenie jest najważniejsze a każda zwłoka jest niewskazana. Jeśli G nie umie być asertywna to trzeba być stanowczym za nią i pomóc jej tłumaczyć rodzince na jakie niebezpieczeństwo ją narażają. > > Poza tym niedawno założyłam wątek o naturalnych metodach poprawiania morfologii - polecany jest np sok z pokrzywy czy buraczków. Spróbujcie. Nie zaszkodzi a może pomóc. > Zdrowia życzę G!!!
+0 |
| autor: Zodiak, dodał 2011-09-27 19:05 | komentuj |
Ojoj...jeszcze nie ogarniam jak odpowiedzieć na post, ale się nauczę...potrzebuję tylko czasu ;)
Jeśli G nie umie być asertywna to trzeba być stanowczym za nią i pomóc jej tłumaczyć rodzince na jakie niebezpieczeństwo ją narażają. > >
Ja już się czuję jak adwokat G;) wszędzie jeździmy razem i staram się ją wspierać jak tylko mogę. Śmiejemy się, że zostanę niedługo opiekunem prawnym G;) Coś czuję, że po rozmowie rodzinka i znajomi przestaną mnie lubić...trudno.
+0 |
| autor: Zodiak, dodał 2011-09-27 19:10 | komentuj |
> O 22:28, dnia 2011-09-26 titek7 napisał(-a): > odkad jestem chora mam to gdzies czy ktos sie obrazi czy nie...cale zycie bylam mila\dla innych i wszystkimi sie przejmowalam...teraz nadszedl czas zeby w tych trudnych chwilach myslec tylko o sobie!!! kto jest madry ten zrozumie,a kto glupi niech spada na drzewo!!! > choroba tez weryfikuje prawdziwych przyjaciol, i tych przyjaciol 'ciekawskich',tak bardzo sie martwiacych ;-))
Mam nadzieję, że G też szybko dojdzie do takiej postawy. Będzie jej łatwiej. Co do przyjaciół...zgadzam się - w czasie mojej choroby bardzo mocno zredukowało się towarzystwo i widzę, ze u G zaczyna dziać się to samo...Trochę to przykre, że ludzie nie potrafią docenić tego, że ktoś nazwie ich przyjacielem, to przecież pewnego rodzaju zaszczyt zasłużyć na takie uczucie...
+0 |
| autor: Zodiak, dodał 2011-09-27 19:16 | komentuj |
> O 18:25, dnia 2011-09-26 Gizmo napisał(-a): > Mi też po pierwszym wlewie poleciała morfologia i do końca chemii musiałam dostawać czynniki wzrostu, ale ja nie unikałam odwiedzin, bo po prostu wolałam kiedy rodzina i przyjaciele byli blisko. Spadek morfologii (nawet po pierwszym wlewie) nie jest żadnym wielkim nieszczęściem - zdarza się dość często, więc nie ma co panikować. Ale jeśli dochodzi przeziębienie i nie macie ochoty na wizyty a "bliscy" tego nie rozumieją, to nie ma na co czekać tylko wprost mówić. Najważniejsze teraz jest zdrowie i spokój chorej. Ona ma się leczyć, nabywać sił a nie tracić ją na robienie rzeczy wbrew sobie by tylko nikogo nie urazić.
Ależ tu nie chodzi o unikanie ludzi, broń Boże. Chodzi o rozsądek tych odwiedzających; jeśli jestem chora, to nie idę do kogoś i nie narażam go na chorobę. Zawsze mogę zadzwonić dowiedzieć się co słychać i umówić się na spotkanie PO infekcji.
Spadek morfologii (nawet po pierwszym wlewie) nie jest żadnym wielkim nieszczęściem - zdarza się dość często, więc nie ma co panikować.
Wiem...ale jakoś trudno przejść nad tym do porządku dziennego.
+0 |
Podobne tematy:
Wypowiedzi na forum dyskusyjnym zawierają indywidualne zdanie ich autorów, jeśli nie zgadzasz się z czymś - masz pełne prawo do wypowiadania się. Każdy autor odpowiada za swoje odpowiedzi. Forum dyskusyjne w serwisie ziarnica.pl nie jest miejscem pozwalającym na diagnozy medyczne, może pomóc rozwiać Twoje wątpliwości jednak nie zastąpi fizycznego kontaktu z lekarzem - jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości to zanotuj je i skonsultuj ze swoim lekarzem prowadzącym. Ziarnica.pl ma charakter czysto informacyjny i nie jest związana finansowo bądź w jakikolwiek inny sposób z żadnym ośrodkiem medycznym, firmą farmaceutyczną, dystrybutorem leków, paraleków, cudownych soczków czy też organizacjami zajmującymi się "pomocą" chorym na ziarnicę. Utrzymuje się z prywatnych środków. Jeśli chcesz pomóc w jego rozwoju kliknij tutaj. |
|